Karol Szmagalski
email:szmagalski@wp.eu

Gadu Gadu:78855
Skype:karol.szmagalski
Strona główna  


Newsy

gif







Z ostatniej chwili:

2009.01.16 godz.11.15

Abyśmy takich konsekwentnych radnych mieli w powiecie Radziejowskim jak w Złotowie

 

Ponieważ Andrzej jest moim przyjacielem zrobiłem o pływalni „Laguna” w Złotowie taki oto filmik.

Niech on będzie wskazówką dla władzy ,że jak się chce to jest to możliwe. A dla radnych, że trzeba być konsekwentnym i nie pozwalać sobie na odpuszczanie władzy.

 

 

(taki mój filmik)

 

http://pl.youtube.com/watch?v=fRYee2cuF0I

 

a także

o tym jak powstawało lodowisko

(taki filmik)

 

                                       

http://pl.youtube.com/watch?v=hePiZ3aksrk

Komentarz w formie filmiku jako komentarz do ww. niebawem.

A oto on:

gif

gif

http://pl.youtube.com/watch?v=5tFeglIloXs

W najbliższym czasie

pierwszy tomik wierszy

Aleksandry Sas Wisłockiej

             (Byłam dzisiaj w wydawnictwie.W poniedziałek chyba będzie "matka".Myślę,ż tomik będzie na początku lutego. Całkiem nieżle to wygląda.Sprawdziłam tekst.Nie wiem,czy nie przeoczyłam jakiegoś błedu.Podobno będzie jeszcze korekta.Ja też jeszcze sprawdzę po otrzymaniu    "matki". serdecznie pozdrawiam     Ola)

Piotrków Kuj,dnia 2009.01.19



W najbliższym czasie zostanie opublikowany filmik traktujący o 60 leciu miejscowej Biblioteki. Filmik zostanie poprzedzony następującym tekstem.
A mianowicie.
================================================

Józef Ryszard Pernak znany znawca historii Radziejowa a także uczestnik uroczystości 60-lecia działalności miejscowej biblioteki wspomina. Początki bibliotekarstwa w Radziejowie sięgają XVIII w., kiedy to ojcowie pijarzy zorganizowali książnicę dla uczniów prowadzonego przez siebie kolegium. Czytelnictwo bardzo rozwinęło się w okresie międzywojennym :Działały Biblioteka Publiczna Macierzy Szkolnej, Żydowska Biblioteka, Czytelnia Społeczna, Biblioteka Związku Bibliotek i Czytelni Powiatu Nieszawskiego oraz miejscowej organizacji PPS. Dziewięć lat przed wojną powstała Miejska Biblioteka Publiczna .Po ostatniej wojnie książnica powstała na wniosek radnego Tadeusza Krysiaka, który złożył 2 listopada 1948 r., co uważa się za symboliczny początek dzisiejszej placówki. Od początku Biblioteka znalazła się w ciężkich warunkach lokalowych, kilkakrotnie musiała zmieniać swą siedzibę. W 1956 r., w związku z powstaniem starostwa w Radziejowie, dotychczasowa Biblioteka miejska awansowała do rangi powiatowej. W 1974 r. oddano do użytku obecny gmach biblioteki, specjalnie wybudowany na jej potrzeby. W 1975 r., w związku ze zmianami w administracyjnym podziale kraju, radziejowska placówka zmieniła miano na Rejonową Bibliotekę Publiczną. W 1991 r., kiedy ponownie powstały powiaty, książnica zyskała swoją obecną nazwę. - Ten rok był chyba najtrudniejszy. Finansowo przeszła  pod opiekę Urzędu Miasta, zlikwidowano Fundusz Rozwoju Kultury, z którego otrzymywaliśmy do tej pory wsparcie. Aby zdobyć odpowiednie środki na działalność, podjęto rozmaite działania marketingowe (sprzedaż cegiełek, kiermasze książek, działalność wydawniczą, poszukiwanie sponsorów) .

W 1993 r. Biblioteka zyskała imię Franciszka Becińskiego. - Cały nasz dorobek zawdzięczamy kilku pokoleniom bibliotekarzy(należy wspomnieć o Krystynie Szynkowskiej) i pracowników, władzom miasta i powiatu, które w miarę możliwości nas wspieraj(choć nie na miarę potrzeb i czasów),, wielu oddanym przyjaciołom oraz wspaniałym czytelnikom  potwierdza Halina Paczkowska.-Dyrektor tej placówki od 1991 roku.

6 listopada 2008 roku uroczystą galą w czytelni uczczono 60-lecie działalności miejscowej biblioteki. Nie zabrakło wspomnień, życzeń i gratulacji. Sądzę, że wszyscy mieszkańcy Radziejowa śledzący co się w tej placówce dzieje do nich się przyłączają..

Z okazji jubileuszu do czytelni Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej im. Franciszka Becińskiego przybyło kilkudziesięciu gości, m.in. czytelnicy, bibliotekarze z całego powiatu, byli pracownicy, przedstawiciele władz miasta i powiatu, bibliotek wojewódzkiej i wielu z regionu, stowarzyszeń i organizacji, nauczyciele, miejscowi poeci, pisarze i literaci. Gratulacjom i życzeniom nie było końca. - Z okazji jubileuszu wręczono naszym najlepszym przyjaciołom podziękowania. Wybór był bardzo trudny - podkreślała Halina Paczkowska, dyrektor MiPBP w Radziejowie. Także ona przyjmowała wyrazy uznania. - To właśnie ta Biblioteka dba o spuściznę Franciszka Becińskiego, wielkiego kujawskiego poety i propaguje jego twórczość. Należy podkreślić, że dzięki niej wydano niejeden zbiór jego wierszy, co w dzisiejszych czasach jest zadaniem wymagającym wiele poświecenia i odwagi. Pani dyrektor tych cech nie brakuje - mówiła Wanda Szkulmowska, znana etnografka, znawczyni dziejów regionu, popularyzator twórczości patrona biblioteki. - Kiedy spaliła się jedna z naszych filii, radziejowska Biblioteka była jedną z pierwszych, która zadeklarowała nam pomoc. Dziękujemy za taką postawę i życzliwość - wspominała Elżbieta Zaborowska, dyrektorka Miejskiej Biblioteki we Włocławku. Podczas uroczystości nie zabrakło i konkretnych obietnic. - Spore koszty funkcjonowania biblioteki w dużej części ponosi miasto, nasz udział jest skromny. W przyszłym roku zamierzamy go trochę zwiększyć, będziemy też uczestniczyć w remoncie chodników przed książnicą - deklarował Marian Zieliński, radziejowski starosta.(trzymamy za słowo)

Nie sposób jest w krótkim filmiku przedstawić to co się dobrego w tej placówce działo w minionych latach . Niech jednak te kilka zdjęć świadczy o skali dokonań. Jeszcze raz gratulujemy. Tak trzymać.

Na spacer do Biblioteki zaprasza także filmik

(http://pl.youtube.com/watch?v=n9OPnU0YICk)

W bibliotece pod szczególną opieką znajduje się

Izba Regionalna 

ale o tym w następnym filmiku.

Mieści się także, siedziba Towarzystwa Miłośników Kujaw , którego Ryszard Pernak jest aktywnym członkiem. Mam nadzieje, że będzie okazja i o tym porozmawiać – być może powstanie jakiś filmik.

Beciński i Radziejów ( dr Dariusz Tomasz Lebioda vide: http://lebioda.org/dziennik/informacje/)

Wczoraj byłem w Radziejowie na rozstrzygnięciu szesnastej edycji Konkursu Literackiego im. Franciszka Becińskiego. Jako przewodniczący Jury, wraz z przedstawicielami władz, wręczałem nagrody i wygłosiłem krótkie podsumowanie. To bardzo prężne środowisko, skupione wokół Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej, kierowanej przez Halinę Paczkowską. Tegoroczny konkurs był bardzo interesujący i przyniósł dobre rozstrzygnięcia. W dziedzinie poezji wygrała Anna Cybulska z Radziejowa, co pięknie zbiegło się z promocją jej ostatniego zbioru wierszy pt. Szepty intymne. Poetka czytała wiersze i śpiewała po polsku i francusku swoje piosenki. Zarówno Ania, jak i Małgorzata Pietrzak, są twórczyniami, które zaistniały dzięki wspaniałej pracy wspomnianej biblioteki. To w niej są znakomite warunki do poznawania literatury, a cykliczne imprezy przyciągają widzów i tworzą klimat życia kulturalnego tego kujawskiego miasta.

Warto w tym miejscu przypomnieć patrona biblioteki - Franciszek Beciński (1897–1975), urodził się w Pilichowie na Kujawach. Tam był kowalem, gospodarował na trzech morgach ziemi, zasłynął też jako genialny samouk, wrażliwy poeta i prozaik. Jego życie przypadło na burzliwe czasy dwóch światowych wojen, agresywnie panoszącego się nazizmu i szeroko rozlewającego się komunizmu. Stąd w jego biografii znalazły się takie fakty jak udział w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 roku, obrona ojczyzny w 1939 roku, działalność konspiracyjna, a potem szykany ze strony władz komunistycznych. Przez cały czas jednakże pisał i odzwierciedlał w słowie urok ziemi kujawskiej, czar miejsc inicjacji, tworzył literacki zapis tego, czego był świadkiem w konkretnym miejscu świata, katalog elementów rzeczywistości przedwojennej, czasów okupacji niemieckiej i dominacji sowietów po II wojnie światowej. Doświadczył przy tym najróżniejszych skal zainteresowania, od zaciekawienia, poprzez zainteresowanie profesjonalnych krytyków, aż do całkowitego niemal zapomnienia. Odchodził jednak z tego świata doceniony, nagrodzony, ze sporym dorobkiem publikacji. Doczekał się nawet uznania u Jarosława Iwaszkiewicza, który pisał: Głucho u nas o tym ludowym poecie spod Płowiec, a przecież zasługuje on na najwyższą uwagę. Fornal w młodości, kowal w całym życiu, ten chłop z Pilichowa jest wymownym świadectwem tego, że “spiritus flat ubi vult”. W wierszach Becińskiego najbardziej mnie porusza ich dojrzałość kulturalna, ich “normalność” jako pięknych wierszy współczesnych. Nie ma w nich nic z niesamowitości wierszy Stanisława Piętaka, może sama wieś jest mało w nich obecna, ale poezja niechybnie z nich promieniuje. Porównanie do Piętaka i tak pozytywne nastawienie ówczesnego Prezesa Związku Literatów Polskich miały swoją wymowę, a opublikowane w 1969 roku w “Życiu Warszawy” rezonowały na cały kraj.

W dziewiętnastym wieku pojawiło się kilku poetów, których można by uznać za patronów poezji Becińskiego. Przede wszystkim jego twórczość bliska jest dokonaniom Teofila Lenartowicza, lirnika wioskowego i mazowieckiego, ale też wskazać możemy pewne pokrewieństwo z sielskimi wierszami Władysława Syrokomli czy Wincentego Pola. Tak jak u tych pogrobowców Mickiewicza i Słowackiego, pojawia się w wierszach Becińskiego promienna wizja wsi, pachnącej miodem i rozsiewającej kwiatowe aromaty, wsi zagubionej w kujawskim krajobrazie, ale też jakby będącej centrum świata. Tutaj rozgrywają się wydarzenia błahe i te o skali eschatologicznej, tutaj wzrasta chaber i umiera staruszka, tutaj wiatr rozwiewa ptasie puchy i człowiek idzie polną drogą na wojnę. Poeta łączy w wierszach to, co wzniosłe, z tym co zwyczajne, a nade wszystko nieustannie podkreśla jak piękne jest życie, jak jego kruchość przypomina delikatność malwy, tarniny, powiewającej na wietrze pajęczej sieci. Te wiersze napisane zostały z pobudek patriotycznych i dla potwierdzenia, że poeta kocha ziemię na której się urodził i która stała się dla niego miejscem życia, a potem i śmierci. Tutaj wędrował i nieustannie wsłuchiwał się w odgłosy dobiegające zewsząd, tutaj przemierzał szlaki i patrzył z zachwytem na rozległe krajobrazy, na topole przy drogach i na łany zbóż. Tu przysiadał na kamieniu albo w sadzie i kontemplował ciszę, czuł zapach dojrzewających jabłek i gruszek, widział jaskółki śmigające w powietrzu i majestatycznie sunące do gniazd bociany. Kontemplował naturę, a potem oddawał w prostych wierszach to, co czuł, co zobaczył i czego się domyślił. W swoje utwory wpisał swoisty zegar astronomiczny, odwzorował nieustające przemijanie pór roku, odloty i powracanie ptaków, więdnięcie i wzrastanie traw i ziół, opady deszczu i śniegu, a potem topnienie lodu i parowanie wody. Odnajdziemy w tych obrazach nieskazitelne piękno Kujaw, ale też i jakąś zdumiewającą nostalgię, jakąś czystość spojrzenia człowieka, który pogodził się ze swoim losem, z innymi ludźmi, z tym, że Zycie składa się z triumfów i upadków, a radość przeplata się ze smutkiem. Poeta pokornie zgodził się na taki świat i na takie w nim bytowanie, wszakże ukojenie znalazł w tym co widzialne i dające się wyodrębnić przez pięć zmysłów.

Franciszek Beciński, jak mało kto, czuł rytm płynącej w żyłach krwi i długo przed Janem Pawłem II kojarzył go z szumem płynącego potoku, dostrzegał jedność ciała ludzkiego i natury, pośród której ono wzrasta i bytuje. Dlatego z taką łagodnością i ojcowską troską pisał do syna: My, tych powszednich zagonów oracze,/ prostacy wiejscy od lat, od pradziada -/ czujemy sercem nawet jak wiatr płacze,/ jak drzewo nieme liśćmi pieśń układa. To była opowieść o jedności życia człowieka i natury, narracja w której na plan pierwszy wysuwa się to co najpiękniejsze i najwartościowsze, to co ma wymiar zewnętrzny i co pulsuje niewidzialną głębią. Poeta wyczuwał ją pod powierzchnią rzeczywistości i stale wpatrując się w fenomeny natury, próbował odczytać z nich właściwy kształt każdej chwili, każdego dnia, miesiąca i roku, a potem całego życia człowieka i mnogich pokoleń. Miał świadomość swojej przemijalności, ale też wierzył, że każdy los ma jakiś ponadnaturalny wymiar i jakiś cel. Pisał: Odejdziesz na pewno, bo takie już jest życie, —— nie ma na to rady/ miedzą polną szedł będziesz wolno, ociężale - - -/ (może wieś pożar strawi, zboża zbiją grady)/ - - - ileż to zmian zajdzie!/ a może, może nie powrócisz wcale… W wierszu tym widać jak odmienna jest poezja Becińskiego od innych wierszy twórców ludowych. Ona pozostając w kręgu fascynacji rustykalnych, mieszcząc się znakomicie w formacie zwiewnej ludowej piosnki, nie przestaje wnikać w obszar literatury wysokiej. Jest tyleż wiejska co uniwersalna, tyleż ludowa co literacka, a nade wszystko przepojona mądrością życiową i filozoficzną. Ten samouk z Pilichowa osiągnął w słowie niespotykaną harmonię pomiędzy tym co ważne i ulotne, tym co sięga wyżyn artystycznych i co może w jednym szeregu stanąć z twórcą prostych pieśni. I tak naprawdę ta twórczość potwierdza, że wszelkie tego rodzaju podziały nie mają sensu i znoszą się w obrębie wiersza autentycznego, w przestrzeni prawdy i wiary w ponadnaturalny bieg zdarzeń. To są osiągnięcia jednej literatury polskiej, bo w niej możliwe są takie oto zawierzenia i prośby: Otwieraj, Święta Panno, wrota w niebios kraju/ i wypuść ptaki – niech w polach się rozśpiewają./ Poranki ciepłe daj, słońce rozpyl na rosę -/ niech wykapią się w nich dziecinne stopy bose./ Muzyką natchnij drzewa, kwiatem wonnym pączki/ i znów do nas przyjdź – swe święte nam podaj rączki./ Rozwiośniejmy sercem, odrodzim się w latach -/ słysząc Cię w śpiewie ptaków, w wszystkich widząc kwiatach./ Otwieraj, Panno Święta, radości żywej bramę,/ by Ci i serca nasze zaśpiewały same./ Niech się z wierzb szumem łączy każde nasze słowo/ i śpiewa z pół zielenią – Anielska Królowo!/ Niech się upoi dusza… niechże będzie pewna:/ Żeś przyszła teraz, w maju – że przyjdziesz znów Siewna! Poeta uczestniczy w rozgrywającej się epifanii, w jakiejś od dawien dawna trwającej mszy świętej. Dostrzega poszczególne walory świetlne i słyszy osobne tony w naturze, a potem wszystko łączy w wierszu niczym wytrawny kompozytor, niczym dyrygent, który napisaną symfonię musi odtworzyć nuta po nucie. Muzyczność i wizualność wierszy Becińskiego jest zdumiewająca i stanowi jeszcze jedno potwierdzenie, że wrażliwa osobowość wcale nie potrzebuje naukowych szlifów – starczy wiara w siebie, ciekawość świata, kontakt ze wspaniałą literaturą, a nade wszystko talent, którym Bóg obdarza zarówno biedne, proste wiejskie dzieci, jak i potomków rodzin profesorskich.

Vide: http://lebioda.org/dziennik/2008/06/20/becinski-i-radziejow/

PS!

Biblioteka promuje w dziedzinie poezji miejscowych. Przekazuję opinię o nowym talencie mego dawnego belfra związanego przez 12 lat z Radziejowem.

 

Słowo Zygmunta Dmochowskiego o wierszach Aleksandry Sas Wisłockiej, sformułowane na prośbę

przyjaciela Karola Szmagalskiego

Podczas kontaktów z czytelnikami, na pytanie, czy pisać wiersze, odpowiadam jednoznacznie - należy pisać. Uważam, że pisanie wierszy stanowi swoisty katharsis - oczyszczenie duszy człowieczej ze złogów, które w kontakcie z życiem odkładają się w niej jak kamień w czajniku. Wiersze Kujawianki Aleksandry  Sas Wisłockiej stanowią właśnie taki katharsis., bowiem zderzyła się z okrucieństwem śmierci najbliższej jej osoby. Mają one podłoże sensualistyczne, są przesycone bólem po stracie ukochanego męża. Miłość i śmierć stanowią ich siłę sprawczą. Miłość jawi się w nich burzą piaskową, składającą się z ulewy ziaren krzemu (drobnych szczegółów), które poczucie krzywdy zwielokrotniają. Nasilenie rozpaczy i bezsilności eksploduje głównie w wierszach z roku 2006. W późniejszych, nuta bezradności, zagubienia i bólu ustępuje powoli miejsca Asnykowej refleksji, iż "przeżytych kształtów żaden cud nie wróci do istnienia". Sprawdza się też odczucie autora wierszy do zmarłej żony (Broniewski), że "miłość to znaczy - dotknąć, zobaczyć, a ciebie nie ma, nie ma".

 Wiersz "Zwątpienie" wskazuje na powolne godzenie się poetki z okrutnym losem. Powoli też monotematyczny lejtmotyw traumy ustępuje miejsca szerszemu spektrum zainteresowań. Pojawiają się wiersze natury egzystencjalnej, zwłaszcza poświęcone opisom zjawisk natury, z podobieństwami osobistymi do tej oczywistości stanów własnej umęczonej duszy. Duszy, zda się, zbrukanej przez wspomniane złogi życia - których moloch niszczy dawne, platońskie wyobrażenie piękna i harmonii.

Pojawia się w jej wierszach motyw egzystencjalnego zagubienia jednostki i jej bezsilności na tle żywiołów przemijania i śmierci. Pojawia się refleksja ( wiersz "Iskierka"), że człowiek może przezwyciężyć rozpacz i pogodzić się z losem. W wierszu "Dąb i źdźbło trawy", nawiązującym bezwiednie do filozofii Whitmana ( poeta amerykański), że "człowiek,  źdźbło trawy we wszechświecie"- to przezwyciężanie potwierdza. Zaprezentowane wiersze Katarzyny Sas Wisłockiej przypominają stylem, treścią i filozofią poetykę Jasnorzewskiej i Poświatowskiej i mają coś z posmaku kobiecego szamotania się z życiem Sylvii Plath.

 

 Wiersze naszej Kujawianki są spontaniczne i szczere w wyrażaniu stanów duszy podmiotu poetyckiego. Są też poprawne językowo i wersyfikacyjnie. Uważam, że Aleksandra ma wrodzony talent malowania własnego życia i otaczającej jej rzeczywistości - swoją wyobraźnią.

 

Myślę, że rozwijając tę umiejętność, poszerzać będzie tematykę swoich utworów o malowanie szczegółów codzienności w aspekcie krytyki profanum i afirmacji sacrum.. Ograniczać będzie tendencje do prozaizacji wiersza oraz wzbogacać sferę artystycznej wypowiedzi śmielszym słowem metaforycznym.

 

ite, missa est! - Karolu.

 

Opole; dnia 2008.11.23

 

Więcej na : http://www.kujawy06.republika.pl

 

Wiersze Aleksandry Sas Wisłockiej dostępne na :

http://www.gpietrzak.republika.pl

a oto jeden z jej wierszy:

Mamo 

Czesałaś moje 
włosy wiatrem. 
Myłaś mnie 
w zebranej rosie. 
Ogrzewałaś 
-promieniami słońca. 
Spacerowałaś ze mną 
po rozgwieżdżonym niebie. 
Uczyłaś mówić 
-śpiewem ptaków. 
Ukazałaś miłość 
-zapachem róż. 
................. 
Nie nauczyłaś 
-cierpienia. 
Usuwałaś kolce 
spod nóg 
...mamo.


czy inny:


Ten wiersz pragnę zadedykować Panu Zygmuntowi Dmochowskiemu. 

Uroboros 

Starta na proch wiedza, 
zbłąkana w labiryncie czasu, 
odradza się milczeniem, 
u stóp wielkiego Parnasu. 

Niechciana, odrzucona, 
nieszczęsna, jak ta wdowa, 
odeszła w nieśmiertelność, 
światło nieść zawsze gotowa. 

Umysłem - nieodgadniona, 
słowa w czyn zamieniała, 
błyszczała-narodzeniem, 
zniszczona-umierała. 

Runęła, tak zwyciężona 
w zgliszczach zmęczenia słowem 
i okiełznana wszechbytem, 
z popiołów powstała - nowym.





 

 

 

 

 

 

 

 


Szablon by Sliffka