Karol Szmagalski
email:szmagalski@wp.eu

Gadu Gadu:78855
Skype:karol.szmagalski
Strona główna kujawy06 kujawy2006 kujawy2008 emeryci2007  TMKujawy


         Wywiady:
gif
gifgifgif

Newsy

gif


„Beciński i Radziejów ( dr Dariusz Tomasz Lebioda vide: http://lebioda.org/dziennik/informacje/)

Wczoraj byłem w Radziejowie na rozstrzygnięciu szesnastej edycji Konkursu Literackiego im. Franciszka Becińskiego. Jako przewodniczący Jury, wraz z przedstawicielami władz, wręczałem nagrody i wygłosiłem krótkie podsumowanie. To bardzo prężne środowisko, skupione wokół Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej, kierowanej przez Halinę Paczkowską. Tegoroczny konkurs był bardzo interesujący i przyniósł dobre rozstrzygnięcia. W dziedzinie poezji wygrała Anna Cybulska z Radziejowa, co pięknie zbiegło się z promocją jej ostatniego zbioru wierszy pt. Szepty intymne. Poetka czytała wiersze i śpiewała po polsku i francusku swoje piosenki. Zarówno Ania, jak i Małgorzata Pietrzak, są twórczyniami, które zaistniały dzięki wspaniałej pracy wspomnianej biblioteki. To w niej są znakomite warunki do poznawania literatury, a cykliczne imprezy przyciągają widzów i tworzą klimat życia kulturalnego tego kujawskiego miasta.

Czytając ww. tekst  zacząłem się zastanawiać, czy nie warto także promować tych ludzi o których w ogólnym obiegu niewiele wiemy. Lub uzyskujemy wiedzę o ich zacięciu poetyckim zupełnie przypadkowo. Mimo, że dobrze ich znamy na innych odcinkach. Niedawno w miejscowej prasie wyczytałem o Aleksandrze Sas Wisłockiej. O jej spotkaniu autorskim. I tu zupełne zaskoczenie. Przecież od wielu lat znałem jej nieżyjącego męża Franciszka . Ba współpracowaliśmy . Byliśmy przyjaciółmi. Aleksandra była w przeszłości jednym z moich współpracowników. Zupełnie jej nie znałem ,że pisze wiersze. Podczas jednego ze spotkań przekazała mi swoje wiersze. Tak się złożyło ,że przekazałem je do oceny dawnemu swemu belfrowi i przyjacielowi Zygmuntowi Dmochowskiemu – wybitnemu znawcy tego tematu jak i znanemu poecie, pisarzowi itp.

Oto jego opinia:

gif

Słowo Zygmunta Dmochowskiego

o wierszach 

gif

Aleksandry Sas Wisłockiej, sformułowane na prośbę

przyjaciela Karola Szmagalskiego

Podczas kontaktów z czytelnikami, na pytanie, czy pisać wiersze, odpowiadam jednoznacznie - należy pisać. Uważam, że pisanie wierszy stanowi swoisty katharsis - oczyszczenie duszy człowieczej ze złogów, które w kontakcie z życiem odkładają się w niej jak kamień w czajniku. Wiersze Kujawianki Aleksandry  Sas Wisłockiej stanowią właśnie taki katharsis., bowiem zderzyła się z okrucieństwem śmierci najbliższej jej osoby. Mają one podłoże sensualistyczne, są przesycone bólem po stracie ukochanego męża. Miłość i śmierć stanowią ich siłę sprawczą. Miłość jawi się w nich burzą piaskową, składającą się z ulewy ziaren krzemu (drobnych szczegółów), które poczucie krzywdy zwielokrotniają. Nasilenie rozpaczy i bezsilności eksploduje głównie w wierszach z roku 2006. W późniejszych, nuta bezradności, zagubienia i bólu ustępuje powoli miejsca Asnykowej refleksji, iż "przeżytych kształtów żaden cud nie wróci do istnienia". Sprawdza się też odczucie autora wierszy do zmarłej żony (Broniewski), że "miłość to znaczy - dotknąć, zobaczyć, a ciebie nie ma, nie ma".

 Wiersz "Zwątpienie" wskazuje na powolne godzenie się poetki z okrutnym losem. Powoli też monotematyczny lejtmotyw traumy ustępuje miejsca szerszemu spektrum zainteresowań. Pojawiają się wiersze natury egzystencjalnej, zwłaszcza poświęcone opisom zjawisk natury, z podobieństwami osobistymi do tej oczywistości stanów własnej umęczonej duszy. Duszy, zda się, zbrukanej przez wspomniane złogi życia - których moloch niszczy dawne, platońskie wyobrażenie piękna i harmonii.

Pojawia się w jej wierszach motyw egzystencjalnego zagubienia jednostki i jej bezsilności na tle żywiołów przemijania i śmierci. Pojawia się refleksja ( wiersz "Iskierka"), że człowiek może przezwyciężyć rozpacz i pogodzić się z losem. W wierszu "Dąb i źdźbło trawy", nawiązującym bezwiednie do filozofii Whitmana ( poeta amerykański), że "człowiek,  źdźbło trawy we wszechświecie"- to przezwyciężanie potwierdza. Zaprezentowane wiersze Katarzyny Sas Wisłockiej przypominają stylem, treścią i filozofią poetykę Jasnorzewskiej i Poświatowskiej i mają coś z posmaku kobiecego szamotania się z życiem Sylvii Plath.

 

 Wiersze naszej Kujawianki są spontaniczne i szczere w wyrażaniu stanów duszy podmiotu poetyckiego. Są też poprawne językowo i wersyfikacyjnie. Uważam, że Aleksandra ma wrodzony talent malowania własnego życia i otaczającej jej rzeczywistości - swoją wyobraźnią.

 

Myślę, że rozwijając tę umiejętność, poszerzać będzie tematykę swoich utworów o malowanie szczegółów codzienności w aspekcie krytyki profanum i afirmacji sacrum.. Ograniczać będzie tendencje do prozaizacji wiersza oraz wzbogacać sferę artystycznej wypowiedzi śmielszym słowem metaforycznym.

 

ite, missa est! - Karolu.

 

Opole; dnia 2008.11.23

 

Więcej na : http://www.kujawy06.republika.pl

 

W świetle powyższego myślę, że warto o takich ludziach pisać, promować. W załączeniu pliki z jej wierszami.

 

Karol Szmagalski

Za portalem

http://www.wloclawek.info.pl/nowosci,wiadomosci_wloclawek_i_region,1,1,i_festiwal_sztuki_wizualnej,5355.html

I Festiwal Sztuki Wizualnej „Bar wyMyśli” już za nami.

W tym roku imprezy Festiwalowe Projektu Włocławek gościły w Klubie „Aleksander”, „London Pubie” i Zespole Szkół nr 3.

W pierwszym dniu rozstrzygnięto konkurs na graficzną symulację Włocławka przyszłości. 

Wygrała praca Przemka Szczepańskiego, studenta WSInf. Kolejne miejsca zajęli: Marcin Żekoński i Jakub Frymarkieiwcz. 

Tego dnia ogłoszono również w „Aleksandrze” wyniki konkursu „Który obywatel Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej jest najbardziej zasłużony dla Polski ?”. 

W tym konkursie kolejno miejsca zajęli:

1. Michał Brejski za pracę o Ronaldzie Reaganie, 

2. Ewa Gniewecka za pracę o Thomas’ie Woodrow Wilsonie  

3. Karol Szmagalski za pracę o Janie Kozielewskim-Karskim. 

nagrodzona praca

 

Włocławek,inf.29.9.2008

PS!

gif

"Który obywatel Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej jest najbardziej zasłużony dla Polski ?"

Stany Zjednoczone Ameryki Północnej w swojej historii miały wielu wybitnych osobowości , których zasług dla tego olbrzymiego kraju jak i dla świata przecenić nie można. Trudno jest wybrać z pośród plejady wybitnych osobowości jednego bez rozterki ,że pominęło się inną wybitną jednostkę. Człowieka zasłużonego dla Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Człowieka zasłużonego dla świata. Z pośród wielu można wymienić wielu stanowiących symbol dla tego państwa, dla tego kontynentu , dla świata. Każdy zastanawiający się kogo wybrać ma dylemat jakimi kryteriami kierować się, kogo wybrać. Czy sięgnąć do dalekiej historii , czy też tej najbliższej, czy szukać wśród bieżących autorytetów. A może warto wybrać człowieka, symbol , który wiele znaczył , wiele zrobił dla więzi międzynarodowych w tym również Polski a jednocześnie był skromnym człowiekiem. Powiem tak. Kiedyś szperając na stronach Internetu przypadkowo natknąłem się na taka oto opinię , komentarz :

 

To wielki Człowiek. Najsprawiedliwszy z Najsprawiedliwszych. Do tej pory mam łzy w oczach gdy wspomnę sobie archiwalny film o Jego misji wywiadowczej w getcie a potem walkę o to aby pokazać bezdusznemu światu prawdę o cierpieniu narodu żydowskiego. Świat tradycyjnie okazał się bezduszny. Natomiast widziałam autentyczne łzy Jana Karskiego, który wspominając getto po latach nie mógł się uspokoić. Uciekł sprzed kamery.

 

Ten przejmujący komentarz zainspirował mnie do poszperania i szukania bliższych informacji o tym człowieku o którym w przeszłości przy różnych okazjach rocznicowych trochę się mówiło, pisało w mas mediach. Wpadła mi taka jego relacja związana z jego osobistymi przeżyciami.

 

Obóz, jak się zorientowałem. Obejmował teren około półtora kilometra kwadratowego płaskiego terenu. Otoczony był solidnym ogrodzeniem z drutu kolczastego, rozpiętego kilkoma rzędami pomiędzy drewnianymi słupami. Ogrodzenie miało ponad dwa i pół metra wysokości. Po zewnętrznej stronie przechadzały się patrole w odstępach około pięćdziesięciometrowych. Po stronie wewnętrznej strażnicy z bronią stali co jakieś piętnaście metrów. Za drutami stało kilkanaście baraków. Przestrzeń pomiędzy nimi wypełniał gęsty, falujący tłum.

Więźniowie tłoczyli się, przekrzykiwali. Z kolei strażnicy starali się utrzymywać ich we względnym porządku...... Po lewej stronie od bramy, o jakieś sto metrów za ogrodzeniem, był tor kolejowy, a właściwie rodzaj rampy. Prowadził od niej do ogrodzenia chodnik zbity z desek. Na torowisku stał pociąg złożony z około trzydziestu wagonów towarowych. Były brudne i zakurzone...... Mijaliśmy akurat jakiegoś starca. Siedział na ziemi nagi i rytmicznie kiwał się do przodu i tyłu. Jego oczy błyszczały i nieustannie mrugał powiekami. Nikt nie zwracał na niego uwagi. Obok leżało dziecko w łachmanach. Miało drgawki. Z przerażeniem spoglądało dookoła.

Tłum pulsował jakimś obłędnym rytmem. Wrzeszczeli, machali rękami, kłócili się i przeklinali. Zapewne wiedzieli, że niedługo odjadą w nieznane, a strach, głód i pragnienie potęgowały poczucie niepewności i zwierzęcego zagrożenia. Ludzie ci zostali wcześniej ograbieni z całego skromnego dobytku, jaki im pozwolono zabrać w tę podróż. Było to pięć kilogramów bagażu. Były to zwykle jakieś najpotrzebniejsze w drodze przedmioty. Poduszka, jakieś okrycie, trochę jedzenia, butelka z wodą. Czasem kosztowności czy pieniądze. Docierała tu przeważnie ludność gett, która nie miała już nic...Pobyt w obozie nie trwał długo. Zazwyczaj nie dłużej nić cztery dni. Potem pakowano ich w wagony na śmierć. Przez czas pobytu w obozie prawie nie otrzymywali jedzenia. Zdani byli na własne zapasy.

Baraki obozowe mogły pomieścić mniej więcej połowę więźniów. Drugie tyle pozostawało na dworze. Powietrze wypełniał odór ludzkichodchodów, potu, brudu i zgnilizny...... Oficer SS, odpowiadający zapewne za załadunek, stanął przed tłumem Żydów. Nogi rozstawił szeroko.– Ruhe! Ruhe! Spokój! – wrzasnął. – Wszyscy Żydzi mają wejść do wagonów. Pojedziecie tam, gdzie jest dla was praca. Ma być porządek.Nie wolno się pchać ani opóźniać załadunku. Kto będzie wywoływał panikę albo stawiał opór, zostanie zastrzelony.Przerwał i wbił wzrok w masę ludzką przed sobą. Spokojnie zaczął otwierać kaburę pistoletu. Wyjął broń. Pierwsze szeregi Żydów zaczęły się cofać. Niemiec zaśmiał się i oddał trzy strzały w tłum. W grobowej ciszy rozległ się przeszywający krzyk. Spokojnie schował pistolet.

– A teraz do wagonów! Raus! – wrzasnął.

Tłum zamarł. Z tyłu rozległy się strzały. Ludzie ławą ruszyli do przodu, krzycząc przeraźliwie. Zbliżali się do drewnianego pomostu. Ludzki strumień był jednak zbyt szeroki, aby się w nim pomieścić. Esesmani otworzyli ogień. Pędzący zaczęli padać. Rozległ się głuchy tupot nóg po deskach rampy. Teraz zaczęli strzelać strażnicy stojący przy wagonach. Tłum przyhamował.

– Ordnung! Ordnung! – wrzeszczał esesman.

Pierwsi Żydzi wpadli do wagonu. Niemcy przy drzwiach odliczali ich. Po liczbie "sto czterdzieści" esesman zawył "Halt!" i dwukrotnie strzelił.Przystanęli. Pociąg powoli szarpnął i nowy wagon wtoczył się na wysokość pomostu. Zaczęli go wypełniać nowi więźniowie.Wedle wojskowych regulaminów wagon towarowy przeznaczony był na osiem koni lub czterdziestu żołnierzy w transporcie. Upychając ludzi na siłę i bez jakiegokolwiek bagażu, można było pomieścić w wagonie sto osób. Niemcy wydali rozkaz pakowania po stu trzydziestu,ale jeszcze dopychali dodatkową dziesiątkę. Gdy drzwi nie dały się zamknąć, tłukli na oślep kolbami, strzelali do środka wagonu, wrzeszczeli na nieszczęsnych Żydów. Ci, aby zrobić miejsce dla nowych, wspinali się na ramiona i głowy już znajdujących się wewnątrz. Z głębi wagonu dochodził jakiś potępieńczy ryk i wycie.

Gdy upchnięto już sto czterdzieści osób, strażnicy przystąpili do zamykania drzwi. Były ciężkie, wykonane z drewna obitego żelazem.Miażdżyły wystające na zewnątrz kończyny wśród wrzasków bólu. Po zasunięciu drzwi zabezpieczano je żelazną sztabą i ryglowano.Przed załadunkiem na podłogę wagonów sypano warstwę niegaszonego wapna. Oficjalnie był to zabieg higieniczny. Chodziło o nie rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych. W praktyce wapno gwałtownie absorbowało wilgoć z powietrza. Spadała zawartość tlenu i ludzie zaczynali się dusić. Równocześnie wapno w kontakcie z ludzkimi odchodami wydzielało trujące substancje, między innymi chlor. Ten zaś dusił stłoczonych więźniów. Niemcy osiągali podwójny cel. Choroby zakaźne istotnie się nie rozprzestrzeniały, a wagon można było łatwiej po transporcie wymyć. Po drugie, transportu tego nie przeżywało wielu "podróżnych". A o to przecież chodziło.

Czasami od polskich kolejarzy docierały informacje, że takie wagony z Żydami stały na bocznicach po kilka dni. Po otwarciu znajdowano w nich same trupy...... Na obozowym placu pozostali zabici i konający. Strażnicy przechadzali się wolnym krokiem i dobijali ich strzałami w głowę. Wkrótce zapanowała cisza...

Przede wszystkim odniosłem wrażenie, że cała ludność dzielnicy z jakiegoś powodu znalazła się na ulicy. Idąc chodnikiem, potykaliśmy się o kobiety, mężczyzn i dzieci. Byli ubrani tak nędznie, że nasze ubrania wydały mi się jakimiś strojami wieczorowymi. Byli wychudzeni, głodni i chorzy.

Siedzieli na ziemi, usiłując żebrać lub coś sprzedać. Jakieś nędzna resztki tego, co im pozostało. Niekiedy przedmioty wręcz surrealistyczne.Jakaś kobieta trzymała przed sobą abażur lampy. Chłopiec obok niej wyciągał przed siebie karafkę w kształcie ryby i puste blaszane pudełko po paście do butów "Kiwi". Mijali nas ludzie o dzikim spojrzeniu błyszczących od gorączki oczu. Gdzieś biegli, śpieszyli się. Czegośgwałtownie szukali. Może – kogoś.

W powietrzu wisiało nienaturalne napięcie, chorobliwa aktywność, jakby przedśmiertne pobudzenie. Swoją sztuczną ruchliwością i zabieganiem chcieli oszukać śmierć?

Panował smród. Ulice były nie sprzątane. Rynsztoki wypełnione fekaliami. I trupy. Nagie trupy...... Wyjrzałem przez okno. Środkiem ulicy szło dwóch młodych Niemców w mundurach. Byli wysocy, wysportowani. Jeden z nich trzymał w ręku pistolet. Ulica była pusta. Wodził wzrokiem po oknach. Przystanęli. Ten z pistoletem uważnie wpatrywał się teraz w jakiś punkt. Uniósł broń i starannie wycelował. Padł strzał. Doleciał nas brzęk szkła i rozpaczliwy okrzyk bólu. Strzelający uniósł rękę w geście satysfakcji. Jego kolega zamaszyście poklepał go po plecach. Następnie ruszyli wolnym krokiem w kierunku bramy wyjściowej getta. Gestykulowali, śmiali się, coś do siebie głośno mówili...

 

Jest to wzruszająca i pouczająca relacja.

Szperając dalej natknąłem się na taki oto komentarz. Pana Zbigniewa

Dobkowskiego - WIELKI BOHATER [14-08-2005, 10:13PM]

 

Tak Jan Kozielewski-Karski był wielkim bohaterem tak Polaków jak i Żydów.Miałem to szczęście że w 1996 roku poznałem Profesora i do Jego śmierci korespondowaliśmy ze sobą.12 lipca 1996 roku po krótkiej rozmowie telefonicznej udało mi sie Go namówić na nakręcenie krótkiego filmu, mój syn wtedy 12 letni Tomek był operatorem i przez ponad godzinę kręciliśmy na rynku w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą .Zafascynował nas swoja osobowością, niezwykłym patriotyzmem i miłością do ludzi, w szczególności do Żydów. Opowiedział mi historię swojej eskapady z Warszawy do Londynu a potem Waszyngtonu z detalami,rozmawialiśmy o okupacji i Tragedii Narodu żydowskiego, o Jego pobytach w warszawskim gettcie, o Izbicy, o Jego fotograficznej pamięci i wspomnieniach nie dających spać, Profesor wzruszył się mówiąc o swojej bezsilności i niewierze decydentów w to co sie działo z Żydami w Polsce. Na mapie Europy zaznaczył Trasę eskapady , opisał i podpisał, tę mapę poprzez prezydenta Kwaśniewskiego przekazałem do Yad Vashem. Film w wersji niezmontowanej jest w różnych miejscach w Polsce i Izraelu, chciałbym go dokończyć i pokazać światu tego skromnego człowieka i Wielkiego Bohatera obojga Narodów.

Ten komentarz przekonał mnie mam nadzieję, że i czytającego do

tego aby za tego człowieka uznać Pana Jana Kozielskiego-Karskiego.

Jan Karski ur. 1914 w Łodzi, był kurierem rządu polskiego na uchodźstwie i emisariuszem Armii Krajowej. W porozumieniu z Żydowskim Komitetem Narodowym przeprowadził wizję lokalną w warszawskim getcie, a następnie w przebraniu niemieckiego żołnierza udał się w październiku 1942 roku do obozu przejściowego w Izbicy, z którego kierowano Żydów do Bełżca. Podczas swojej misji w Londynie przekazał członkom polskiego rządu, dygnitarzom brytyjskim oraz prasie wstrząsające informacje o Zagładzie Żydów w okupowanej Polsce. Kolejnym zadaniem Karskiego było przekazanie raportu prezydentowi USA i apelowanie o pomoc dla Żydów wśród tamtejszych środowisk żydowskich. Zadanie wykonał, ale pomoc nie nadeszła. Jego książka pt. Tajne państwo, opisująca sytuację w okupowanej Polsce, stała się bestsellerem w Stanach Zjednoczonych. Po wojnie Jan Karski pozostał w Ameryce, gdzie pracował jako wykładowca na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie. W roku 1982 Instytut Yad Vashem w Jerozolimie uhonorował go tytułem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata, a w 1994 państwo Izrael przyznało mu honorowe obywatelstwo. Dopiero w wolnej Polsce prof. Karski doczekał się uznania, m.in. odznaczenia Krzyżem Orderu Virtuti Militari, a także Orderem Orła Białego. W 1998 roku otrzymał nominację do Pokojowej Nagrody Nobla. Jan Karski zmarł w Waszyngtonie 13 lipca 2000 roku.

 

Karol Szmagalski

w konkursie wystartowałem tak dla zabawy i trochę ten anons mnie zaskoczył ale czasem i tak się zdarza.

 

 

Artykuł 

gif

o Zygmuncie Dmochowskim

 

Nasz stary belfer Zygmunt Dmochowski nadal przy każdej okazji wraca na Kujawy wraca do Radziejowa. W ramach rozmów z ciekawymi ludźmi.

 

 

Urodził  się w Ciechocinku, tu się uczył, tu miał i ma wielu przyjaciół. Przez dwanaście lat uczył języka polskiego w liceum w Radziejowie, miasteczku w sercu Kujaw. Potem życie rzuciło go do Opola. Mieszka tam ponad 40 lat i wie, że "przesiąkłe” tym miastem równie głęboko jak Kujawami. Szuka związków Kujaw z Opolszczyzną i znajduję je, choćby w osobie matki Władysława Łokietka, tak bardzo na Kujawach ukochanego. Vide więcej (http://www.kujawy06.republika.pl pod strona Zygmunt Dmochowski).

          W 2008 roku Minister K i DN odznaczył pisarza medalem „Zasłużony dla kultury polskiej”

W dorobku twórczym ma : dwanaście tomów wierszy, trzy poematy, dwie powieści, epigramy, formy dramatyczne i publicystykę literacką. Jego utwory drukowane są w wielu periodykach w Polsce i Czechach. Do poezji przeszedł z rzeźby. Tyle w krótkich słowach o Tobie.

Zygmuncie przyszedłeś do poezji z rzeźby gdzie odnosiłeś spore sukcesy do poezji. Jak widzisz współgranie tych dziedzin ?

Dostrzegam pewną artystyczną wspólnotę między rzeźba a poezją. Gdy powstaje wiersz, pierwsza myśl wymaga pewnego "ociosania”. Efektem rzeźby jest kształt, wyłaniający się spod dłuta. Możesz powstające dzieło zniszczyć źle prowadząc dłuto. I możesz zniszczyć wiersz złą metaforą czy złym porównaniem. Teraz już rzadko sięgam po dłuto. Tak ale nadal obracasz się w kręgu znajomych rzeźbiarzy. I masz tam wielu wybitnych przyjaciół. Tak rzeczywiście jest. Mam nadzieje, że o tym porozmawiamy przy innej okazji.

gif

Chrystus w Konfesjonale( Opole 1975, drewno olchowe)

 

Wśród wielu jego utworów przewija się okres Twego życia i pracy na Kujawach. W tym także okres życia i pracy w Radziejowie. Miasteczku temu oddałeś hołd wierszem

Trzynaście wersów pamięci

Powracam myślą do tamtego małego Miasteczka              

na zgrzebnej górze pooranej zmarszczkami czasu               

szamoczącego się w przetokach czerwieni i czerni              

kujawskiego Benares - tabernakulum żaru

z początku drogi wyboistej do Elidy

 

Moje myśli dotykają spraw które umarły:                              

Potarganych Aniołów płonących na wichrze                          

Wielopola  figur woskowych i arlekinów                                 

 przemykającego się wśród kamieni Boga                            

szaleńców rozsadzających spojenia ciszy                             

przyjaźni żyznej jak pszeniczny czarnoziem Płowiec           

rozstania za cenę połowy człowieczej śmierci

moje myśli dotykają spraw  które we mnie żyją

 

Tak ten wiersz jest dla mnie szczególny. Budzi szereg wspomnień. Radziejów i ten okres mojego życia znalazł się także i w wielu innych moich utworach.

 

Zygmunt  masz  szeroki krąg znajomych, przyjaciół, więk­szość wierszy jest komuś dedykowana

.Dlaczego tak jest?

Uważam ,że zawsze istnieje więź komunikacyjna między twórcą a otoczeniem To otoczenie ma jakiś wpływ na twórcę. Uważam, że kiedy pisze się o ludziach, to trzeba tych ludzi obdarowywać wierszami.

No tak jest to cenne gdyż obok niewątpliwej wartości samych utworów  pozostaje informacja o ludziach, którym to dedykujesz. Tych wierszy w dorobku jest wiele. Jednym z wielu jest wiersz jaki zadedykowałeś mojej małżonce i mnie. Dziękuję ci za to. Pozwól ,że go zadedykuję.

gifgif

EKLOGA KUJAWSKA

Marii i Karolowi Szmagalskim                                                

z Kujaw pszenno-buraczanych

 
Żytnie pola Kujaw Białych                                                     
porastały bruzdami znoju

Wygięty grzbiet pradziada                                                            
wtapiał się w wierzbowy krajobraz

Skrzydła wiatraka wirem                                                                          
spulchniały nieczułe niebo

Łopiany - czółna ziemi                                                                      
kwitły bezwstydem sytości

Oczy nadziei w opłotkach                                                               
spuchnięte były od patrzenia

Czas rozpękał pragnieniem jak ziarno

Opole, 4 lipca 2008

 

Aleksander Nawrocki, naczelny redaktor „Poezji dzisiaj", w jednym z numerów pisma, analizując twórczość orientacji poetyckiej „Hybrydy", napisał: „Przyjaciel Janusza Żernickiego, Zygmunt Dmochowski trafnie nazwał artystyczne środowisko nie-zwykłych ciechocinian lat 60. „potarganymi aniołami", bo żyli pod prąd codzienności, byli osobni, samo swoi, na miarę własnej wyobraźni. A należeli do nich oprócz Janusza Żernickiego: Edward Stachura, Ryszard Milczewski - Bruno, Zygmunt Dmochowski i inni .pod wymownym tytułem „poetyzujący rzeźbiarz z Opola".

Jako jeden z pierwszych wraz z Urszulą Głogowską otrzymałem egzemplarz najnowszej książki Twojej „Trzy poematy ”.Z tego co wiem gdyż tak mi pisałeś do chwili obecnej takie egzemplarze otrzymali  dotychczas jego przyjaciele Szafarczyk, Harry i Józek Pękala. Jest mi niezmiernie miło, że mogę jako dawny mojego maturzysta ją zaprezentować. Tym bardziej, że jest uzasadnienie – dwa poematy są kujawskie. Pierwszy powinien być bliski mieszkańcom Radziejowa, bo w tym rejonie toczy się akcja. Poemat „ Z księgi pogan” osadzony jest na naszej nadgoplańskiej ziemi, na ziemi naszych naddziałów kujawskich.

Więcej informacji o Zygmuncie Dmochowskim można znaleźć na http://www.kujawy2008.republika.pl pod strona Zygmunt Dmochowski oraz na niniejszym portalu przy omawianiu ( komentowaniu twórczości Aleksandry Sas Wisłockiej  jest przy tym wspaniałym recenzentem –vide jego opinię o jej  wierszach)  ).

Zygmunt . Całe życie poświęciłeś oświacie . Pozwól ,że zacytuję opinię o Tobie autorstwa Anny Kajtochowej umieszczonej w książce „Trzy poematy” myślę, że do tej opinii nic więcej dodać nie można. Myślę, że warto zapoznać się z tym co napisała :

(Anna Kajtochowa - http://www.kajtochowa.olesno.pl/)

Cytuję:

„Zygmunt Dmochowski rozpoczął romans z literaturą po sześćdziesiątce. Całe pracowite życie poświęcił oświacie, działając w różnych wcieleniach: nauczyciela, kierownika zakładu wychowawczego, wizytatora. Od debiutu książkowego w 1993 roku (pierwsze wiersze wydrukował w 1952 w prasie studenckiej) opublikował kilkanaście książek. Debiut powitał recenzją Harry Duda. Już wtedy zauważył, że Zygmunt Dmochowski mówi własnym głosem, niepowtarzalnym, że jest poetą dwóch prastarych regionów Kujaw i Opolszczyzny, miłośnikiem ich języka, eksponującym poprzez ten język największe walory obydwu regionów. Inny krytyk, Zbigniew Ostrowski, wyraził swój podziw dla poety, recenzując „Potargane Anioły" oraz „Żarna i ziarna": „Poezja Dmochowskiego nie szuka ujścia w awangardowych technikach pisarskich, bo i po co? Znakomicie realizuje się w wierszu stroficznym, rymowanym głębokim rymem, od czasu do czasu uciekającym do echa wyrazów; wierszu nielicznym na tyle, że aż prosi się targnąć strunę gitary i wyśpiewać strofy poety znad Odry. No i te słowa, perełki sensów i znaczeń. Słowa — rarytasy, słowa briicknery. Dmochowski wydobywa z zasobu leksykalnego języka archaizmy znaczeniowe i gramatyczne. I o dziwo — nie straszą, a są subtelnego rodzaju przyprawą do języka codzienności, w którym na co dzień pisze Zygmunt Dmochowski".

Całość oceny dostępna na stronie (http://www.kujawy06.republika.pl).

 Zygmunt pozwoliłem sobie po naszym spotkaniu w ubiegłym roku przed Kościołem Klasztornym w Radziejowie założyć pod stronę poświęconą Twojej osobie. Dziś ta pod strona przekształcona została na samodzielną stronę. Można z niej wejść i przeczytać wszystkie utwory jakie znalazły się w wydaniu książkowym. Choć mieszkasz w dalekim Opolu

(http://pl.youtube.com/watch?v=MDwEmfy6Ff8) filmik

 

 w ten sposób znów powrócisz na swoje rodzinne Kujawy na tej stronie. Jestem wzruszony ,że mogę to dla ciebie  zrobić i robię to z olbrzymią satysfakcją tym bardziej ,że mam wsparcie duchowe moich przyjaciół z ławy szkolnej – wszyscy byliśmy jego maturzystami ( miło go wspominaliśmy na ostatnim spotkaniu z okazji Lecia naszego Liceum).Zresztą poświeciłem temu wydarzeniu takie filmiki jak:

http://pl.youtube.com/watch?v=LwRM3Ghz5zk

http://pl.youtube.com/watch?v=ZjZ5LUzrteQ

http://pl.youtube.com/watch?v=1LMR5iiheZQ

http://pl.youtube.com/watch?v=FVgdjJEhCrk

 

 

Zygmunt byłeś i jesteś wspaniałym pedagogiem, wychowawcą i skromnym człowiekiem  i za to tobie dziękujemy.

http://pl.youtube.com/watch?v=0_miO3bsZpA

Karol Szmagalski

 

 

Zygmunt . Dziękuję za rozmowę.

Karol Szmagalski

Artykuł 

gif

o Zygmuncie Sucharze 


 

Zygmunt od ostatniego Zjazdu Sprawozdawczo-Wyborczego w kole jaki odbył się w dniu 4 września 2007 roku upłynęło trochę czasu.

gif

Na Zjeździe tym , któremu miałem okazję przewodniczyć zostały na minioną kadencję wytyczone określone cele i zadania. Jeśli pozwolisz to przypomnę je .

Koło przyjęło do działania organizację i współuczestnictwo w:

  •  imprezach patriotycznych, świętach i rocznicach historycznych;
  • pielęgnowaniu tożsamości narodowej i tradycji ludowych;
  • imprezach turystyczno-krajoznawczych oraz spotkaniach towarzyskich i kulturalnych.
  • Koło zabiegało i otrzymywało pomoc i akceptację władz samorządowych  oraz przedsiębiorców funkcjonujących na terenie .

A także :

  • Uczestnictwo w życiu społecznym przez współdziałanie z organami władzy i administracji publicznej,
  •  samorządowej, ze związkami zawodowymi oraz innymi organizacjami społecznymi,
  • Organizowaniu życia kulturalnego emerytów, rencistów i inwalidów,
  • Reprezentowano interesy członków Związku wobec organów władzy i administracji państwowej, samorządowej oraz popularyzowanie ich problemów wśród społeczeństwa.

                    Jeśli pozwolisz Karol to powiem tak. Rzeczywiście takie cele i zadania sobie nakreśliliśmy. 

gif

Ogólnie rzecz biorąc mogę na dzień dzisiejszy stwierdzić, że działając w oparciu o wymogi statutu oraz regulaminu Zarządu Koła Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów  ,że prowadziliśmy szerokie działania na rzecz rozpoznawania potrzeb emerytów, rencistów i inwalidów na terenie naszego działania i bezpośrednio  realizowaliśmy podstawowe cele naszego związku wobec zrzeszonych członków , a zwłaszcza roztaczania nad nimi szczegółowej opieki.

                         Opracowany szczegółowy plan działania zawierający akceptowane przez członków działania jak również uwzględniający możliwości finansowe kierunek ich rozwoju został przygotowany i jest realizowany . Dzięki Tobie uruchomiona została strona internetowa

:http://www.emeryci2007.republika.pl i http://www.emeryci2008.republika.pl będącą źródłem szerokiej i bieżącej informacji o tym co dziele się w kole skierowanej zarówno dla członków koła jak i innych osób i instytucji zainteresowanych działalnością koła. Jak widać ze statystyk cieszą się one dużą oglądalnością .

gif

                         Zygmunt sama strona jest tylko ewidencją i próbą pokazania tego co się dzieje w kole dzięki Tobie i Zarządowi koła. A ponieważ ta działalność jest prężna można to pokazać na ww. stronach. Ba poszczególne elementy działalności także udokumentować w formie różnych filmików z działalności. Myślę ,że warto podać linki do tych filmików bo jest tam cząstka tego co się w kole się dzieje.

Spotkanie opłatkowe

http://pl.youtube.com/watch?v=BKO_x73BYjk

Zabawa andrzejkowa

http://pl.youtube.com/watch?v=ihxF203mduk

Dzień seniora 2008

http://pl.youtube.com/watch?v=cg1p9uWA4CM

Posiedzenie zarządu

http://pl.youtube.com/watch?v=bM9KNiL7kHk

Z życia emerytów

http://pl.youtube.com/watch?v=GQWrkDpEWPc

Tak to u nas seniorów

http://pl.youtube.com/watch?v=Mzl1SwEG9vo

Nad morzem

http://pl.youtube.com/watch?v=UEWSTzTeVL0

 

Zygmunt na stronach jak i filmikach widać ,że sporo się dobrego dzieje w kole. Dlatego proponuję abyś wraz z Danielą w skondensowany sposób wyspecyfikował co zostało zrobione dla członków koła i nie tylko od ostatniego Zjazdu.

Daniela jaki jest stan organizacyjny koła?

Mogę powiedzieć tak:

Na dzień dzisiejszej rozmowy skupiamy w swoich szeregach 204 członków. Od ostatniego Zjazdu przybyło 30 uwzględniając odejścia z koła z przyczyn naturalnych. Obserwujemy zainteresowanie działalnością naszego koła co prowadzi do wzrostu naszych szeregów. Cieszy ,że członkowie utożsamiają się z naszą działalnością. Czego efektem jest ok 75.% opłacalność należnych składek. Członkowie aktywnie uczestniczą we wszelkich spotkaniach organizowanych przez Zarząd koła a przedstawiciele Zarządu biorą udział w spotkaniach organizowanych przez miejscowe i nie tylko władze samorządowe.

Zygmunt!


A jak wygląda to bardziej szczegółowo. Spróbuj wyspecyfikować co w tej materii się dzieje.

Proszę bardzo.

 

  • Delegacje Zarządu uczestniczyły aktywnie we wszelkich uroczystościach państwowych i samorządowych jakie miały miejsce w tym okresie
  • Przedstawiciele uczestniczyli w spotkaniach , naradach organizowanych na naszym terenie na które nas zapraszano..

 

 

                               A jak wygląda pozostała działalność ?

 

                              W ramach pozostałej działalności chciałabym zasygnalizować i zwrócić uwagę na następujące zagadnienia:

 

·                                        W dniu 29.9.2007 roku zorganizowaliśmy i uczestniczyliśmy w wycieczce do  małej miejscowości Licheń, gdzie w latach 1994-2004, wybudowano największą świątynię w Polsce i jedną z największych na świecie- BAZYLIKA MATKI BOŻEJ LICHEŃSKIEJ Inicjatorem jej powstania był ks. Eugeniusz Makulski – ówczesny kustosz Sanktuarium. Obiekt zaprojektowała architekt Barbara Bielecka z Gdyni wraz z zespołem. Budowa zjednoczyła tysiące ludzi. Przez lata ofiarnie ją wspierali. Świątynia, konsekrowana 12 czerwca 2004 roku, jest Wotum Kościoła Katolickiego na Wielki Jubileusz Narodzenia Chrystusa. Obejrzeliśmy Cudowny Obraz Matki Boskiej Licheńskie, byliśmy na Golgocie, nawiedziliśmy Cudowne źródełko. Zapoznaliśmy się z historią sanktuarium Licheńskiego a także objawieniem w lesie Licheńskim.

gif

  • W dniu 15.11.2007 r. odbyła się uroczystość z okazji „Dnia Seniora” z udziałem miejscowych władz. . A jego atrakcją były występy obchodzącego 40 lecie istnienia Zespołu Pieśni i Tańca „Kujawy” z Radziejowa.
  •  W dniu 24.11.2007 r. odbyła się zabawa „Andrzejkowa” .
  •  W dniu 2.02.2008 r. zorganizowaliśmy „Bal Karnawałowy” .
  •  W dniu 7.3.2008 r. zorganizowaliśmy uroczystości obchodów „Dnia kobiet” .
  •  W dniach 26.5-4.06.2008 r. grupa osób przebywała na wypoczynku w pobliżu miejscowości Mielno.  
  •  W dniu 12.8.2008 r. byliśmy w  w Gospodarstwie Agroturystycznym w Przewozie.
  •  W dniu 4.9.2008 r.  w Oborach i Skępem.
  •  W dniach 10-13.09.2008 r. grupa członków odpoczywała na Kaszubach.
  •  W dniu 14.10.2008 r. osób odbył się "Dzień Inwalidy"
  •  14.11.2008 r. odbyła się kolejny „Dzień Seniora” przy znakomitej frekwencji.  Uroczystość zaszczyciły przedstawiciele miejscowych władz a muzycy z miejscowej szkoły muzycznej dali wspaniały , niezapomniany koncert.
  • W dniu 6.1.2009 r. w restauracji „Arkadia” odbyła się podniosła uroczystość  podczas , której podzielono się „opłatkiem”. Nie brakło życzeń i odrobiny rozrywki. Wspólnie śpiewano kolędy, pastorałki.
  • W dniu 22.1.2009 r. organizujemy „Dzień Babci i Dziadka” 

 

       gif

 

Kol.Henryk Lorowicz

A tak że w innych działaniach jak np. Orkiestra Wielkiej Pomocy

·                                

 

           Spotkania te obok waloru wypoczynkowo-rekreacyjnego pozwalają także na lepsze wzajemne poznanie i integrują członków z tym co w kole się dzieje. Są także inspiracją do różnorodnych nowych działań podejmowanych przez Zarząd. Trzeba dodać ,że razem we wszystkich wycieczkach i wypoczynku uczestniczyło blisko 250 osób.

gif

Daniela.

Tak aktywna działalność koła mimo zaangażowania Zarządu koła nie byłaby możliwa bez sponsorów.

Myślę ,że warto byłoby ich wymienić.

Proszę bardzo. W minionym okresie wszechstronną pomoc uzyskaliśmy od:

 

  •    Starostwo powiatowe
  •   Urząd Miasta
  •   Urząd Gminy
  •  piekarnia „ALS „ Pan Marek Samotyja.
  •  i inni

 

 

        Dziękuję za interesującą rozmowę.

 

        Rozmawiał

       Karol Szmagalski

Artykuł 

gif

o pasji Jadwigi Reska

 

Są wśród nas pasjonaci i warto o takich ludziach pisać. Bo swą pasją i sukcesami wskazują na nasze miasto i nie tylko.

Dlatego przeprowadziłem z Jadwigą Reska znaną koronczarką z Radziejowa  sporo rozmów i z tego powstał ten wywiad artykuł. Mam nadzieje, że przybliży wiele spraw związanych z jej pasją.

Powstał także mego autorstwa o jej pasji filmik.

http://pl.youtube.com/watch?v=7loruLHXx00

Jadwiga pasjonujesz się zwiedzaniem różnych zakątków świata biorąc udział w wielu ciekawych wyjazdach to jest Twoja pasja. Ale nie o tym. Porozmawiajmy o innej Twojej pasji koronkarstwie. Należy na wstępie naszej rozmowy wspomnieć, że Krystyna Pawłowska, Danuta Kalinowska w opracowaniu "O sztuce z głębi serca" uznaje ciebie. za uzdolnioną koronkoczarkę  prezentująca ogromną różnorodność form.

gif

Myślę , że specjalizujesz się w koronkarstwie wywodzącym się z tradycji Kujaw i PałukOddaję Tobie głos.

                  Masz rację . Kujawskie koronki wykonywane były i są nadal z nici lub kordonku jednobarwnego najczęściej białego lub jasnokremowego. Tworzone są splotami podstawowymi i ozdobnymi. Splot podstawowy polega na jedno - lub kilkokrotnym ( rzadziej) nabieraniu i nawijaniu nitek na szydełko i przeciąganiu jej przez uprzednio wykonane oczko. Sploty ozdobne to misterne łączenie kilku splotów podstawowych dających efekt wzorzystych struktur ażurowych w postaci słupków, wachlarzyków i okienek. Rozmaicie i w różnym zagęszczeniu rozmieszczane są wymienione sploty ozdobne, co daje duże możliwości tworzenia wzorów i ażurów. Cechą charakterystyczną wszystkich kujawskich wyrobów szydełkowych jest sprężystość oraz oczkowa struktura.

                 Najstarsze koronki sięgają XIX wieku. Najwięcej zachowało się wstawek do pościeli, które przetrwały do dzisiaj wszyte w powłoki na poduszki. Są to przeważnie podłużne pasy o różnej szerokości (8-10 cm). Rzadziej spotykane są wstawki szerokie dochodzące do 20 cm. Najmniej zachowało się wstawek narożnikowych, w kompletach po dwie sztuki. Wszystkie wstawki wykonane są łańcuszkiem oraz słupkami wbijanymi w co drugie lub trzecie oczko łańcuszka. Natomiast motywy zdobnicze utworzone są przez słupki wbijane w każde oczko. Wstawki zdobione są przeważnie zgeometryzowane motywami roślinnymi, ułożonymi rytmicznie na całej długości.

                W końcu XIX wieku zaczęły być modne bluzki białe, które zastąpiły dawne koszule z rękawami. Bluzki te zgodnie z wzorami popularyzowanymi przez pisma kobiece, były bogato zdobione zakładkami, pasami ażurów snutkowych. Kołnierzyki, mankiety i doły pół były ozdobnie wykończone koronkami szydełkowymi.

Typowym przykładem jest bluzka z Rakutowa 
w zbiorach Muzeum Etnograficznego w Toruniu.

                Zupełnie archaiczne koronki o wzorach wiązanych bez szydełka czy drutów były wykonywane z nitek osnowy na końcach ręczników tkanych z lnianych nici przędzionych w domu. Ten rodzaj koronek znany jest tylko na Kujawach Borowych, gdzie do połowy naszego wieku uprawiane jeszcze było tkactwo, głównie lniane.

               Współcześnie tworzone koronki szydełkowe to również wstawki do pościeli, serwetki, ząbki do półek, narzuty na łóżko, a nawet firany. Obecnie wykonywane wstawki nawiązują do starych tradycyjnych form . Oprócz wąskich, pojedynczych , współczesne twórczynie wykonują komplety narożnikowe. Ponieważ obecnie pościel zdobiona wstawkami jest rzadkością, wyroby tego typu stanowiły głównie materiał konkursowy. Natomiast szydełkowe serwety i serwetki są wciąż modne. Najczęściej spotykana forma sa okrągłe serwetki różnej wielkości - od bardzo małych, kładzionych pod wazoniki po duże serwety stanowiące nakrycie okrągłych stołów. Motywem zdobniczym większości serwetek są różne kombinacje utworzone ze splotu ozdobnego zwanego wachlarzykiem. Polega on na wkłuciu kilku słupków w jedno oczko. Brzegi większości serwetek wykończone są pikotkami.

Z przyjemnością słuchałem i notowałem Twoja wypowiedź.

Wiem ,że współpracujesz z Muzeum we Włocławku i to muzeum ceni ciebie za ogromną różnorodność form ( dekoracyjne jaśki, serwetki w kształcie liści itp.)

Sądzę , że pasja jaka jest dla ciebie koronkarstwo ma tradycje w Twojej rodzinie.

Warto abyś trochę o tym opowiedziała.

                Oczywiście tradycje koronkarstwa wyniosłam z domu rodzinnego. Nauczyła mnie jego babcia i mama. Już jako mała dziewczynka robiłam z zapałem różne serwetki, ubranka dla lalek.

                Mieszkając w Pieckach koło Kruszwicy należałam do Koła Gospodyń Wiejskich. Tam też uczęszczałam na kurs haftu kujawskiego prowadzonego przez panią Marię Patyk.

                 Natomiast kiedy pracowałam w ZOZ w Radziejowie wychodząc na przeciw potrzebom koleżanek zorganizowałam kurs haftu kujawskiego dla pielęgniarek, przy czynnym udziale pani Marii Patyk. Tu w Radziejowie poznałam także śp. Zofię Lewandowską nestorkę haftu kujawskiego i koronek. To jej zawdzięczam , że nauczyłam się wykonywać ząbki, wstawki do poduszek, czepce. Przekazała mi także dużo swoich wzorów szydełkowych. 

                 Początki to robienie dla znajomych, rodziny, koleżanek : serwetek, bieżników, firan, kap na łóżka, obrusów.

W roku 1986 po raz pierwszy swoje robótki szydełkowe dałam na wystawę do Muzeum Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej we Włocławku. Tam otrzymałam wyróżnienie. 

Cytuję co wówczas o mnie napisano 

"z debiutujących na terenie Radziejowa najlepiej wypadła Jadwiga Reska, która zaprezentowała całą gamę wstawek pościelowych dorównującym mistrzostwem wykonania i nawiązaniem 
do tradycji swoich poprzednikom"

W roku 2001 brałam udział w konkursie "Współczesna Sztuka Nieprofesjonalna" w Muzeum w Inowrocławiu. I tu zdobyłam wyróżnienie za haft czepca i ząbków koronkowych. Dużą satysfakcję dał mi zakup wystawionych tam moich wyrobów przez to muzeum.

W październiku tego samego roku  swoje prace wystawiłam na wystawie " Szydełkiem i igłą wyczarowane " w Muzeum we Włocławku. W tym samym Muzeum w listopadzie 2002 roku brałam udział w wystawie " Ludowa i Nieprofesjonalna Sztuka Współczesna Kujaw i Ziemii Dobrzyńskiej ".

Czerwiec 2003 roku to udział w konkursie "Współczesnej Twórczości Artystycznej wzorowanej na Kujawskiej Sztuce Chłopskiej i Ludowej " w Inowrocławiu. Odniosłam tam prestiżowy sukces zajmując I miejsce w dziedzinie koronkarstwa.

Marzec 2006 roku to udział w wystawie " O sztuce z głębi serca " w Muzeum we Włocławku. Rok 2007 to udział w Konkursie " Kujawskie Dziedzictwo " w Muzeum w Inowrocławiu gdzie ponownie zajęłam I miejsce za koronki ze szczególnym wyróżnieniem zdobień tzw. kogutków.

od 2002 roku otrzymuję nagrodę Marszałka Województwa Kujawsko - Pomorskiego na Zjeździe Twórców Ludowych w Żninie

Poza Muzeum moje prace wystawiane były także :

 

  • na wystawie wojewódzkiej z okazji dożynek w 2006 roku,
  • wystawie w Minikowie
  • wystawie w Telewizji w Bydgoszczy
  • prowadziłam i prowadzę nadal także wystawy i pogadanki z zakresu koronek i haftu kujawskiego przeznaczonych dla :  
  1. Bibliotek : Radziejów , Dobre , Płowce
  2. Szkół Podstawowych      : Radziejów, Skibin, Płowce
  3. W 2004 roku dla dziewcząt prowadziłam zajęcia z zakresu szydełkowania w soboty.
  4. Jako członek Towarzystwa Miłośników Kujaw w Radziejowie brałam czynny udział w porządkowaniu izby regionalnej. Wzbogacając ją własnymi eksponatami tj. poduszki ze wstawkami, serwety, ząbki do półek, stroiki na głowę Kujawianki , materiały płócienne obrobione szydełkiem na dwie strony przeznaczone na dwa stoły, stojak na miednicę.  
  5. Nadal współpracuję z Miejską i Powiatową Biblioteką Publiczna w Radziejowie. 
  6. Uważam ,że należy nadal kultywować nasze tradycje regionalne i tak działać aby ocalić od zapomnienia te rzeczy, które wykonywały nasze prababcie, babcie , mamy.   

Na zakończeniu może trochę opowiedz o historii koronkarstwa na świecie.

Początków koronkarstwa można dopatrzeć się w starożytnej Grecji i Rzymie, gdyż wtedy znane były hafty ażurowe i mereżki, zachowane w szczątkowej postaci na nielicznych lnianych pasach. Starożytny Rzym uważany jest za ojczyznę koronkarstwa. Z tego okresu nic nie pozostało.

W XI-XII wiek to okres rozwoju koronkarstwa o tematyce religijnej, tworzonej na użytek kościoła. Wyrobem koronek zajmowały się kościoły i dwory. We Włoszech rozwój koronkarstwa nastąpił w okresie Renesansu, głównie w Wenecji, Florencji, Genui, Bolonii.

Wzory do koronek dostarczali ówcześni artyści włoscy - Leonardo da Vinci , Michał Anioł, Rafael Santi. Za złoty "okres" koronek uważany jest koniec XVI i początek XVII w. Prym wiodła Francja. Dużą rolę należy przypisać królowi Francji Ludwikowi XIV. Koronki stanowiły przepych mody dworskiej i ozdobę mieszkań. Opanowały stroje, wnętrza mieszkalne, baldachimy, powozy , karety. Zdobiły także kapelusze, kołnierze, płaszcze , podwiązki i cholewy obuwia.

.W Polsce królowa Bona odegrała pionierska rolę w rozwoju koronkarstwa. Nawiązała ona kontakt z mistrzami włoskimi i sprowadziła ich do Polski. Jednym z najstarszych zabytków polskich jest sztandar z XVII w. przechowywany w Kościele Św. Marka w Krakowie.

Ośrodkiem koronkarstwa była Horodnica k. Grodna, gdzie z nici srebrnych, złotych i jedwabnych wyrabiano koronki na wzór brukselskich.

Później rozwinęło sie także w innych miastach - Wieluń, Radymno. Wiele zasług dla koronkarstwa wniósł Tytus Chałubiński, Stanisław Witkiewicz oraz Karol Kłosowski.

Pierwsza Szkoła koronkarstwa powstała w Zakopanem, założona przez Helenę Modrzejewską. Dzięki temu rękodziełu wiele kobiet miało możliwość dodatkowego zarobkowania.

Żadna najlepiej skonstruktowana maszyna nie jest w stanie uczynić koronek tak pięknymi, jak potrafią to ręce ludzkie. Koronki, szydełka słyną przede wszystkim w okolicach : Kurpi, Śląska Cieszyńskiego, Koniakowy, Isdebnej,  Jaroczynki, Wisły oraz Kujaw. Słynne są za granicą polskie Koronki Koniakowskie.

Na Kujawach słynne były wstawki i narożniki do poduszek oraz ząbki, które zdobiły półki w kredensach.

Dziękuję za interesującą rozmowę.

Karol Szmagalski

Artykuł

gif

rozmowa z Józefem Ryszardem Pernakiem

znany znawca i miłośnik Radziejowa i nie tylko opowiada.

Ryszard od lat jesteś związany z Radziejowem i jego okolicami i nie darmo uważany jesteś za znakomitego znawcę wielu zagadnień jak i ludzi z nim związanych. Zresztą jesteś aktywnym członkiem miejscowego Koła Historycznego gdzie dzielisz się przy okazji różnych spotkań wspomnieniami i własnymi przeżyciami  jak i przypominasz wiele faktów, które powoli przechodzą do zapomnienia a Twoje działanie zmierza ku temu aby to się nie stało. Miałem okazję z Tobą rozmawiać na tematy związane z powstaniem jak i działalnością

Zespołu Folklorystycznego „Kujawy” .

Naszą rozmowę znaleźć można na stronie http://www.kujawy.republika.pl .

Dlatego dziś pominiemy wspomniany temat w pełnym zakresie.Ale jednak choćby ze względu na bliską przyjażń Twoją z moim ojcem a i Was obu z Józefem Górczyńskim przypomnij choć trochę tych z tego poprzedniego wywiadu.

Masz rację .Bo "Kujawy" to

Zespół Pieśni i Tańca „KUJAWY”

tak bowiem nazywa się najdłużej działający w Radziejowie zespół folklorystyczny. Pomysł utworzenia zespołu tego typu kiełkował w Radziejowie od dawna.To co jednak osiągnął zespół to praca wszystkich jego członków.Pierwszy skład zespołu to kilka kobiet, już w pewnym wieku, doskonale znających obrzędy kujawskie, jeżeli nie wszystkie z własnych doświadczeń, to na pewno z opowiadań swoich matek lub babek..

Cały więc zespół to autentyczni Kujawianie – to zespół przyjaciół ,

gif

których połączyła i łączy wspólna pasja

„taniec i śpiew związany z Kujawami i samym Radziejowem”.


Potem wystarczyło już tylko wyszukiwać zapomniane obrzędy kujawskie, przeprowadzić niezliczone ilości prób,wystarczyło mieć ogromne samozaparcie w pokonywaniu różnych trudności i już sukces gotowy. Przede wszystkim jednak trzeba kochać kujawski taniec i pieśń, trzeba lubić i trzeba chcieć.Tak właśnie do pracy w zespole podchodzą członkowie "Kujaw", bo nikt im za pracę nie płaci złamanego grosza.Dziś "Kujawy" są bardzo znanym zespołem odnoszącym wiele sukcesów tak w regionie jak i na przeglądach na terenie całej Polski a także za granicą

motto

"Droga przyjaźni w naszym zespole- jak wszystko co piękne - jest trudna.
Z podziwem, a może ostrożnym zdziwieniem,
spoglądamy między siebie jesteśmy przyjaciółmi
Badawczo przyglądamy się sobie.
Co znaczy "być przyjacielem"?
Czy my zawsze potrafimy być przyjaciółmi?

Historia Radziejowskich "Kujaw"

 Rzeczywiście znałem wiele osób i dlatego chciałbym podać najważniejsze fakty z działalności zespołu oraz ludzi z nim związanych.Uważam ,że w działalności życia kulturalnego Radziejowa na szczególna uwagę  zasługuje społeczny ruch kulturalny, posiadający tradycje sięgające XIX wieku. Ten żywiołowy , lecz rozproszony ruch społeczno-kulturalny ujęto w ramy organizacyjne powołując w 1962 roku Towarzystwo Miłośników Kujaw. Powstało ono z inicjatywy Józefa Górczyńskiego , organizatora i wieloletniego dyrektora Zespołu Szkół Mechanicznych w Radziejowie, posła na Sejm, zasłużonego działacza kultury. Na pierwszym zebraniu organizacyjnym TMK wybrano Józefa Górczyńskiego , który pełnił tę funkcje do śmierci w 1994 roku.

             Na szczególna uwagę w działalności Towarzystwa Miłośników Kujaw zasługuje fakt zorganizowania w 1967 roku zespołu folklorystycznego.

 

             W tym roku 17 grudnia 2007 r. mineło 40 lat od jego utworzenia.

          Organizatorem tego , o niewątpliwym znaczeniu kulturowym i kulturotwórczym był wspomniany prezes TMK ,


                                                                           Józef Górczyński.gif


Powołany amatorski zespół folklorystyczny przybrał nazwę „Kapela Ludowa” .Biorąc pod uwagę skład zespołu nazwa ta wydaje się uzasadniona. Podstawowym członem była liczebnie największa grupa osób grających na instrumentach. Pod nazwą „Kapela Ludowa”  zespół występował do 1970 roku. W tym to bowiem roku pojawiła się po raz pierwszy nazwa „ Zespół Pieśni i Tańca ”Kujawy”. Ta nazwa jest najbardziej właściwa, bowiem zespół gra, śpiewa, tańczy. Radziejowski zespół  Kujawy zaliczyć należy do kategorii zespołów autentycznych. Prezentuje on folklor naturalnie, niejako na „żywo”. Programy zespołu opracowywane są zazwyczaj samorzutnie, dzięki uczynnej pamięci osób starszych, odtwarzających dawne piosenki, tańce, zwyczaje i treści obrzędów.Zespół powstał z autentycznej potrzeby grupy członków TMK i niejako na zapotrzebowanie mieszkańców Radziejowa. Opiekunem merytorycznym zespołu „Kujawy” od jego powstania było Towarzystwo Miłośników Kujaw w Radziejowie. Towarzystwo przyjęło na siebie rolę propagatora działalności zespołu.Od powstania do 1975 roku miejscem spotkań zespołu był Zespół Szkół Mechanicznych w Radziejowie. W budynku tym odbywały się próby, tam też zabezpieczone było pomieszczenie do przechowywania strojów, instrumentów bądź też innych akcesoriów. Od 1978 roku opiekę merytoryczna a także organizacyjną sprawuje Radziejowski Dom Kultury, a obecnie Miejski i Powiatowy Dom Kultury. Do 1975 roku „Kujawy” finansowane były w całości przez Wydział Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy. Z funduszy tego wydziału zakupiono w 1978 roku pierwsze kompletne stroje kujawskie. W latach 1975-1978 opiekę finansową sprawowało TMK. Od 1978 roku z budżetu RDK zakupiono kostiumy dla członków zespołu. W 1979 roku Wydział Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego we Włocławku zakupuje obuwie. Kolejne nowe kompletne stroje dla zespołu zakupił Radziejowski Dom Kultury w 1997 roku dzięk środkom przyznanym przez Wojewodę Włocławskiego Władysława Kubiaka.

 

Ryszardzie jak kształtowało sie na przestrzeni tych lat kierownictwo artystyczne ?

 

Pierwszym kierownikiem artystycznym zespołu Kujawy był Henryk Gronkowski. Funkcję tę pełnił do 1968 roku. Pochodził z Kujaw, był nauczycielem.Praca H.Gronkowskiego z zespołem charakteryzowała się ciągłym poszukiwaniami zmierzającymi do nadania zespołowi charakteru autentycznego.W latach 1968-1970 „Kujawami” kieruje Józef Kucal. Pod jego kierownictwem zespół osiągnął wysoki poziom wykonawczy.W 1970 roku kierownictwo artystyczne obejmuje Józef Pietrzak, muzyk z wykształcenia, doskonały znawca folkloru kujawskiego. Józef Pietrzak był nie tylko muzykiem, kierownikiem i jednocześnie członkiem zespołu, ale przede wszystkim znakomitym pedagogiem związanym z ruchem artystycznym od 1946 roku. Józef Pietrzak w 1990 roku opuścił Radziejów i zamieszkał w Chojnicach , gdzie nadal aktywnie pracował. Zmarł 10 czerwca 1999 roku.Na uwagę w działalności Zespołu Pieśni i Tańca "Kujawy " zasługuje Maria Dębniak. Od początku zwiazana z " Kujawami". Jako szczególnie aktywny członek zespołu.zajmowała się strona choreograficzną przygotowywanych programów artystycznych.Od 1990 roku z powodzeniem zespołem kieruje Henryk Nawrocki, od 1999 roku choreografia w "Kujawach" zajmuje sie Wanda Waszak.Dziękuje wiele powiedziałeś o tym zespole. Nie będę ciebie zamęczał repertuarem bo znajduje sie on na witrynie
http://www.kujawy.republika.pl
i prezentowany jest przez Pania Wandę Waszak.

 gif

Pani Wando ?

 

Jakie sukcesy odnosił zespół w ostatnich 40 latach.?

Uważam, że najważniejszym naszym sukcesem jest to, że od wielu lat jesteśmy w tym środowisku potrzebni. Ze to co robimy, robimy z pasją i przekonaniem
- "Kochamy bowiem swoje miasto Radziejów-kochamy nasze drogie Kujawy". i to co robimy to dla Was ale także i dla naszej satysfakcji.

Za nim przejdziemy do sukcesów  może  Pani  podać aktualny skład zespołu.?

Proszę bardzo na przestrzeni tych lat zmieniał się skład osobowy ale zespół swą pasją zarażał innych i stale się rozwija - a, że przy tym odnosi sukcesy to powód do dumy i satysfakcji. Aktualnie w skład  zespołu wchodzą:

Białkowski Stanisław
Bykowski Jan
Daniel Stanisław
Dorosz Piotr
Gwizdalski Janusz
Kacprzak Danuta
Maciejewski Kazimierz
Nowak Anna
Nowak Stanisław
Nowakowska Zofia
Nowakowski Marian
Pietrzak Józef
Pilak Maria
Pilak Teresa
Ratajczyk Milena
Ratajczyk Monika
Sikorska Barbara
Surdyk Maria
Szcześniewicz Elżbieta
Szmydt Ewa
Szyszkowski Ireneusz
Trawczyńska Annna
Waszak Wanda
Wesołowski Andrzej
Wiczyńska Emila

 

Pani Wando przejdzmy do sukcesów zespołu ?

 

Jak pamiętam pierwszy publiczny występ zespołu miał miejsce juz w 1968 roku. W latach następnych zespół koncertował z okazji Świąt Państwowych i Dnia Nauczyciela.Szczególne ożywienie w działalności koncertowej miało miejsce w latach 1972-1984. W 1977 roku miasto Radziejów obchodziło 725 rocznicę uzyskania praw miejskich. Zorganizowano wtedy min. Sesje Naukową dla uczestników, na której to  wystąpił zespół Kujawy. 

W tym samym dniu obchodzono 17 grudnia jubileusz 10 lecia pracy kulturalnej zespołu.

Polskie Radio Bydgoszcz w dniu 22 grudnia 1977 roku nadało audycje poświęcona działalności zespołu. A ten dał koncert z okazji 10 lecia swego istnienia. Od 1972 roku corocznie nieprzerwanie radziejowskie Kujawy uczestniczą w Festiwalu Folkloru Kujaw w Ciechocinku. Udział w tym festiwalu to liczne nagrody, często główne dla zespołu, kapeli czy solistów. Nagrody Ministra Kultury. Wojewody Gdańskiego. Prezydenta Gdańska to akcenty udziału radziejowskich Kujaw w Festiwalu Folkloru Kujaw Polski Północnej w Gdańsku.

Liczne nagrody zdobył zespół na festiwalach w Nakle i Bydgoszczy. Zespół koncertował : Koszalin, Bytom, Kazimierz n. Wisłą, Darłowie, Braniewie, Kwidzynie, Mielnie, Sianowie, Sarbinowie, Warszawie. W 1978 na Białorusi , a w 1984 w Barcelonie w Hiszpanii.

Dziś już trudno się dokładnie doliczyć ile daliśmy występów, ile koncertów dały "Kujawy". 

Trudno się doliczyć w ilu przeglądach braliśmy udział, zajmując zawsze czołowe pozycje.

Przyjmowani wszędzie jesteśmy entuzjastycznie zapisaliśmy się trwale na kartach dokonań kulturalnych na Kujawach. Gdziekolwiek pojawił się zespół "Kujawy" od razu zbierało się dużo ludzi i zaczynały się wspólne tańce.

 l tak do dzisiejszego dnia zespół "Kujaw" jeździ i bawi, nie tylko dorosłych a także młodszą część widowni to jest nasza misja "robimy to dla naszego miasta i naszych kochanych Kujaw" a także dla siebie bo tutaj mieszkamy i żyjemy.

 

Pani Wando ?

Jaki był i jest repertuar reprezentowany przez zespół.?


Przygotowywane przez zespół programy tworzą logiczna pewna całość , maja określona myśl przewodnią. Początkowo bez tytułu, ale w trakcie działalności dążono do tego aby każdy program był opatrzony zgodnie z zawartymi w nim treściami, określonym tytułem. Do najważniejszych zatytuowanych programów należy zaliczyć:

"Na kujawską nutę"-
 "Nie ma jak to na kujawach"-
"Jak kujawy to kujawy"

W latach 1975-1978 zespół opracowuje widowiska folklorystyczno-obrzędowe. Najważniejsze z nich to : "Tak bywało na weselach kujawskich"- "Frycowe na Kujawach ".W latach późniejszych Kujawiacy z Radziejowa przygotowywali widowiska dożynkowe prezentowane nie tylko w Radziejowie. Pieśni, piosenki , teksty, rymy i formy taneczne zamieszczane w widowiskach pochodziły zazwyczaj od osób starszego pochodzenia, gównie członków zespołu. Stąd też zachowały one autentyzm zgodny z pierwowzorem. W ten sposób "wydobyte z zapomnienia stare tańce ,przyśpiewki i obrzędy kujawskie w wykonaniu zespołu nabierały pierwotnego nie skażonego blasku"

 

Pani Wando nasz rodzimy Franciszek Beciński pisał:

 

 Zieloność z błękitem ciepłym
 w tęczę się barwną zlewa; 
 błękit staje się zielony,
 modre znów boru drzewa.
 Niebieskie są wtenczas myśli,
 smak pocałunku ma życie
 i pierś oddycha kolorem

 

Pani Wando ?

 

Zespół Folklorystyczny "Kujawy" występuje na wielu festiwalach, koncertach, przeglądach i konkursach na terenie całego kraju, zdobywając zaszczytne miejsca i wyróżnienia. Jest wysoko oceniany za autentyczność wykonania, opracowanie artystyczne i stylizację, bogaty repertuar pieśni kujawskich oraz zestaw strojów do prezentowanych obrzędów. Zespół skupia w swym kręgu ludzi, którym przyświeca wspólny cel - troska o pielęgnowanie i kultywowanie kujawskiej kultury, aby bezcenna tradycja nie zaginęła, ale przetrwała i świadczyła o tożsamości oraz wyjątkowości regionu. Kończąc naszą rozmowę chciałbym życzyć z okazji 40 lecia jego istnienia umacniania tych wyników jak dotychczas oraz nowych na miarę możliwości i ambicji Pani i całego zespołu.

                                                                          Artykuł o gifFranciszku Sas Wisłockim

          Franciszek Józef Sas Wisłocki, syn doktora weterynarii Mariana Józefa urodził się w Piaskach (powiat Gostyń) w 1941 roku. Liceum Ogólnokształcące im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu ukończył w 1959 roku. W latach 19591964 studiował na Wydziale Weterynarii Akademii Rolniczej we Wrocławiu, gdzie otrzymał dyplom lekarza weterynarii. Pracę zawodową rozpoczął w Powiatowej Lecznicy dla Zwierząt w Piotrkowie Kujawskim. Początkowo pracował na etacie asystenta, pod okiem ojca Mariana kierownika tej placówki. W 1972 po śmierci ojca został kierownikiem tej placówki i funkcję tę pełnił do 1990 roku. W 1990 roku zrezygnował z pracy w państwowej lecznicy na rzecz prywatnej praktyki. Początek pracy wiązał się głównie z diagnozowaniem chorób koni. Następnie w latach 70-tych, po sprowadzeniu z zachodu bydła z dużym dolewem HF zajął się rozrodem. Praktykował głównie w dużych gospodarstwach hodowlanych, m.in. w POHZ Osięciny. Równocześnie prowadził badania naukowe dotyczące transplantacji zarodków w doświadczalnych oborach za- rodowych. W 1988 roku został wyróżniony dyplomem i medalem Rady Oddziału Wojewódzkiego NOT we Włocławku „Za Wybitne Osiągnięcia w Dziedzinie Techniki za rok 1987. Nagrodę tą otrzymał za opracowanie tematu „Przenoszenie zarodków u bydła. W 1989 otrzymał kolejną nagrodę NOT we Włocławku za opracowanie tematu „Buforowanie pasz treściwych. Zajmował się tematyką rozrodu u bydła. Pisał o swoich osiągnięciach i doświadczeniach w takich czasopismach, jak: „Życie Weterynaryjne,„Przegląd Hodowlany, „Chów Bydła, oraz w czasopismach zagranicznych „Rinder Produktion. Prowadził wiele wykładów na szkoleniach dla lekarzy weterynarii, doradców rolnych, hodowców bydła, głównie z zakresu rozrodu i nowoczesnego żywienia krów z dużym dolewem HF. Występował również w rolniczych programach telewizyjnych. Uczył zawodu młodszych kolegów, przekazując im całą swoją wiedzę i doświadczenie, praktykowali u niego także lekarze z zagranicy. Chętnie współpracował z pracownikami jednostek obsługujących rolnictwo. Uczestniczył w konferencjach, seminariach i wystawach organizowanych przez ODR w Zarzeczewie. Człowiek znany i ceniony zarówno wśród pracowników wielu jednostek, jak i rzeszy hodowców. Franciszek Józef Sas Wisłocki za swoją pracę otrzymał wiele odznaczeń, między innymi: Srebrną i Złotą Odznakę Honorową Zrzeszenia Lekarzy i Techników Weterynarii. W 1984 został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi, oraz Srebrną i Złotą Odznaką „Za zasługi dla Województwa Włocławskiego. W 2004 roku otrzymał odznakę honorową „Zasłużony dla Rolnictwa oraz medal przyznany przez Krajowe Centrum Hodowli Zwierząt w Warszawie. Pomimo wielu obowiązków w pracy zawodowej czynnie uczestniczył w rozwoju kultury fizycznej i turystyki na wsi. Pod koniec lat 80-tych był inicjatorem i doprowadził do utworzenia Konińsko-Pomorsko-Kujawskiej Nie- zależnej Samorządnej Organizacji ,dla której opracował pierwszy statut. Po pięciu latach praca ta zaowocowała powstaniem Polskiej Federacji Hodowców Bydła na szczeblu krajowym, która przejęła ocenę i księgi hodowlane. Wielu hodowców korzystało i będzie korzystać nadal z jego wiedzy i doświadczeń, które chętnie przekazywał prowadząc wykłady lub pracujących w wielu gospodarstwach hodowlanych. Franciszek Józef Sas Wisłocki mimo ciężkiej choroby pracował do końca swojego życia, z godnością znosząc cierpienie. 15 września 2006 roku zmarł i. spoczął na małym cmentarzu nad Gopłem w miejscowości Połajewo, na ziemi, którą tak ukochał. Część Twojej pamięci przyjacielu. Karol Szmagalski .

Artykuł 

gif

o Andrzeju Kosibie przyjacielu ze Złotowa

 

 

Abyśmy takich konsekwentnych radnych mieli w powiecie Radziejowskim.

 

Jak w Złotowie

 

(taki mój filmik)

 

http://pl.youtube.com/watch?v=fRYee2cuF0I

 

 

 

Radny Andrzej Kosiba - z wykształcenia lekarz, od wielu lat propaguje zdrowy styl życia. I tak jak pewien rzymski senator, który każdą wypowiedź kończył słowami “Kartagina powinna być zniszczona”, tak on przez wiele lat na każdej sesji wtrącał, że w Złotowie musi powstać basen. Nie zrażały go uśmieszki innych radnych, którzy jego dążenia uważali za nieszkodliwą obsesję.
Kiedy już dopiął swego, w 2003 roku rozpoczął batalię o budowę sztucznego lodowiska. Wpierw długo przekonywał radnych, że to tania inwestycja kosztująca około 300 tysięcy złotych. Kiedy większość radnych, trochę na odczepnego, połknęła już haczyk, wtedy radny podniósł poprzeczkę argumentując, że bez sensu jest budowa lodowiska bez dachu. W końcu inwestycję umieszczono w planach na 2009 rok.
Wtedy to Andrzej Kosiba zaczął przekonywać swoich kolegów, że lodowisko można postawić jeszcze w tym roku, a wykonawcy zapłacić w tzw. wydłużonym terminie, w roku przyszłym. Szczęście mu sprzyjało, bowiem firma budująca halę sportowo – widowiskową przełożyła część robót na rok następny, obniżając niektóre płatności. Radni mogli więc podjąć decyzję o rozpoczęciu budowy lodowiska z wolnych środków. Na budowę krytego, sztucznego lodowiska radni przeznaczyli okrągły milion. Stanął obok kortów i boiska do koszykówki przy pływalni Laguna. Czynny będzie od późnej jesienie do wiosny. Sama płyta lodowiska otoczona bandami  mierzy 21 na 32 metry. Podłożem są łatwe do demontażu palety z rurkami z glikolem, zalewane wodą. Latem po zwinięciu palet lodowisko będzie służyć jako kort ziemny. Obsługą lodowiska zajmą się pracownicy sąsiedniej pływalni. Tam też będzie umieszczona wypożyczalnia łyżew. Sama budowa, a właściwie montaż zostanie zakończony do końca lutego br.

 

Ponieważ Andrzej jest moim przyjacielem zrobiłem o pływalni „Laguna” w Złotowie taki oto filmik.

Niech on będzie wskazówką dla władzy ,że jak się chce to jest to możliwe. A dla radnych, że trzeba być konsekwentnym i nie pozwalać sobie na odpuszczanie władzy.

 

http://pl.youtube.com/watch?v=3sQEZphPaXU

 

A przy okazji trochę wspomnień o złotowskim hokeju .Jednym ze słynnych zawodników Sparty był Wernera Kadowa, nazywany przez kibiców Mulle. Drugim wybitnym hokeistą był Bolesław Piszczek, który tak naprawdę nosi imię Borchardt. W 1960 roku otrzymał powołanie do odbycia zasadniczej służby wojskowej, do Bydgoszczy. Został zawodnikiem Polonii, po zakończeniu kariery był trenerem w bydgoskich klubach. Zaliczył występy w drugiej reprezentacji Polski. Bolka, kolegę z lodowiska, doskonale pamięta Joachim Szopieraj. Tak go wspomina: Świetnie wyszkolony technicznie, typowy napastnik, zdobywca wielu bramek. Miał wyjątkowy dar do rozgrywania krążka, zawsze wiedział, gdzie najlepiej szybko go posłać... Wiele słów uznania należ się także panu Joachimowi. W sprawozdaniach, jakie składał co roku prezes B. Radowski, jego osoba zbiera najwyższe oceny. Był nie tylko świetnym hokeistą, odnosił także wielkie sukcesy w łyżwiarstwie szybkim i sztafecie „Złoty Krążek Świata Młodych”. I on trafił w swej karierze do Bydgoszczy, za sprawą służby wojskowej. Jego towarzyszem żołnierskiej doli i niedoli był Henryk Urbanek. 

 

Mimo wielokrotnych obietnic niestety żadnych materiałów ze starostwa dotyczących budowy pływalni w Radziejowie nie otrzymałem. Sądzę jednak, że warto ten temat rozpocząć. Zresztą jakie jest wyjście był to nośny element programu wyborczego obecnej koalicji i nie tylko jej jako odpowiedź na liczne głosy społeczne.

I jeśli władza nie naleje do niego wody to i tak się w niej utopi jak go nie wybuduje. Pan Marian Zieliński Starosta naszego powiatu w jednym z wywiadów mówił o zagadnieniach z tym związanych wystarczy tylko to przeczytać jak to wygląda. Oby się udało. Proces decyzyjny od realizacji projektu do jego oddania (basenu) jest trudny i skomplikowany ale to jest problem tych co władzę wzięli, otrzymali (społeczeństwo chce tylko aby basen został oddany) i  kłopoty i trudności jego nie interesują.

Aktualny stan jak informuje starostwo jest następujący

:…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………

Nadal czekam na materiał Panie Starosto.

Opozycja i ta z prawa i ta z lewa już powoli przygotowuje się do lania wody  mimo, że basen nie będzie gotowy. A jak przy tym przebiera nogami. Im bliżej wyborów(zostały tylko 2 lata)tym nogi szybciej a może języki chodzą. Społeczeństwo lubi słuchać ,że wreszcie to się uda. A jak się nie uda to trzeba przygotowywać grunt aby wskazać kto to zawalił.

Karol Szmagalski

artykuł (trochę polityki)                 http://www.radziejowkujawski.vgh.pl/news.php

 

Zaproszony przez Pana Kolegę Pawła z dużym zainteresowanie przeglądałem stronę i wypowiedzi tam zawarte. Za jej powstanie i zawarte poglądy gratuluję Panie Piotrze. Oczywiście nie ze wszystkimi się zgadzam ale każdy ma prawo do ich głoszenia i przekonywania do swoich racji. Dlatego pozwalam sobie na ogólne odniesienie się do wielu Pana wypowiedzi zawartych w różnych wątkach na tej stronie.

Partie polityczne stanowią ważny element współczesnych systemów politycznych i w różnych formach istnieją we wszystkich państwach. Ich rola systematycznie wzrasta. Partia to nic innego jak dobrowolna organizacja, reprezentująca interesy określonej grupy społecznej, zmierzająca do zdobycia lub utrzymania władzy bądź udziału w niej. Przy tym władza stanowi dla partii instrument realizacji programu politycznego, który jest funkcjonalny wobec interesów jednej z grup społecznych. Stąd zrozumiała jest nostalgia i działania tych , którzy władzę utracili i chcieliby ją odzyskać. Pozostaje jeszcze analiza tego dlaczego tak się to stało. Ale jest to przede wszystkim sposób jej sprawowania  i odbioru jego przez społeczeństwo. A także dużej rozbieżności między zapowiedziami w czasie walki o władzę  a ich realizacją po jej zdobyciu władzy. Należy sądzić, że jest to przedmiotem ciągłej analizy i wyciągania wniosków oby było to w interesie społeczeństwa i zwykłego zjadacza chleba. Zrozumiałe jest więc jest krytykowanie obecnie rządzących . Jeszcze delikatne ale coraz bardziej będzie się nasilać w miarę przybliżania się kampanii wyborczej. Jest to początek działań w tym zakresie.  Trzeba pamiętać, że Partie opozycyjne prowadzą działania w dwóch kierunkach: przygotowania do zwycięstwa w następnych wyborach i próby włączenia się do rządzenia państwem. Pierwszy kierunek jest realizowany przez krytykę posunięć partii rządzącej i przygotowanie własnego programu politycznego. Drugi kierunek to również krytyka, ale mnie destruktywna, mająca na celu wywarcie bieżącego wpływu na politykę państwa - krytyka korygująca. Partie polityczne są stosunkowo młodymi instytucjami w życiu publicznym. Wyłączając zrzeszenia się ludzi w obliczu walki czy w walce o władze aczkolwiek taka forma posiada wieloletnią tradycje i nie jest jedynie domeną współczesności. Partie masowe zaczęły powstawać po to, że były zorientowane na pozyskiwanie masowych wpływów także poza okresem wyborczym, na pozyskiwanie jak największych liczby członków operowały bogatymi środkami oddziaływań politycznych (propaganda, agitacja, edukacja polityczna).Dlatego punktuje się wszelkiego rodzaju wpadki ? rządzących często je wyolbrzymiając czy pokazując trochę doświadczeń  historii ludzkich losów. Oby tylko z nich wyciągać właściwe wnioski na przyszłość a nie tylko stanowiły przyczynek do współczucia i delikatnej agitacji. Każdy ma jednak prawo wykorzystywać te elementy swego życiorysu, które uważa za ważne . Partie polityczne, realizując swoje podstawowe zadania, pośredniczą miedzy społeczeństwem a państwem. Zadaniem, jakie wszystkie partie stawiają przed sobą jest kształtowanie opinii politycznych nie tylko swych członków, ale i szerokich kręgów społecznych, które partia chce pozyskać dla siebie. Artykulacja interesów jest tu rozumiana jako dążenie do ujawnienia i sformułowania treści interesów swoich zwolenników. W ostatnim okresie szczególnie w naszym terenie obserwuje się małą aktywność poszczególnych partii. Do kampanii wyborczej pozostało trochę czasu więc większość ugrupowań stosując zasadę nie narażania się woli być układnym i nie narażać się . Wydaje się ,że warto byłoby obudzić niektóre środowiska , choćby lewicowe aby powoli wywoływać już dyskusje na niektóre tematy nurtujące lokalną społeczność. Prowadzić nad nim dyskusje czasem budzące różne spojrzenia, doprowadzające do starć i wyciągać z tego wnioski w takim kierunku jakie są oczekiwania społeczne. Krytykować konstruktywnie rządzących i stwarzać alternatywę.

Przecież wiele idei zawartych w nurcie lewicy jest wartych z punktu społecznego do rozważenia i szukania alternatywnych rozwiązań. Warto choćby przypomnieć cele partii o podłożu lewicowym, to pełne upodmiotowienie obywateli w życiu politycznym, społecznym i gospodarczym - troska o zasady i instytucje demokratycznego państwa, decentralizację zadań i finansów publicznych, rozwój wszelkich form samorządności, wspieranie inicjatyw i działań obywatelskich; zapewnienie szybkiego wzrostu gospodarczego i umocnienie międzynarodowej konkurencyjności polskiej gospodarki, przy jednoczesnym dążeniu do pełnego, produktywnego zatrudnienia; zagwarantowanie ludziom równych szans rozwoju, w szczególności poprzez powszechny i bezpłatny dostęp do edukacji na wszystkich szczeblach kształcenia; tworzenie optymalnych warunków startu życiowego młodzieży; ograniczenie wciąż zbyt dużej sfery niedostatku i ubóstwa, likwidację obszarów ludzkiej biedoty, która zamyka jednostki, rodziny i całe grupy społeczne w cywilizacyjnych gettach; zabieganie o równy status kobiet i mężczyzn, wspieranie aktywności zawodowej i społecznej kobiet, oraz poszanowanie prawa do świadomego macierzyństwa; zdynamizowanie przemian cywilizacyjnych polskiej wsi i modernizację rolnictwa; gospodarowanie w sposób ekologicznie zrównoważony z poszanowaniem dla środowiska naturalnego; równe traktowanie obywateli bez względu na płeć, pochodzenie, wyznawaną religię czy światopogląd oraz pełne poszanowanie praw wszelkich mniejszości; pełna wolność i swoboda sumienia i wyznania, współpraca z kościołami i związkami wyznaniowymi na rzecz rozwiązywania spraw społecznych i obrony ludzkiej godności przy zachowaniu świeckości państwa; otwarcie Polski na świat, integracja ze strukturami europejskimi, budowanie trwałych więzi sąsiedzkich i regionalnych; dialog społeczny jako zasadnicza metoda kształtowania stosunków społecznych, rozwiązywania sporów zbiorowych i sprawowania władzy.

Życzę sukcesów i rozwoju strony naprawdę warto doskonała płaszczyzna wymiany poglądów oby wypowiedzi były szczere i twórcze i służyły miejscowemu społeczeństwu oraz wywoływały zadumę i prowadziły do korzystnych rozstrzygnięć. A dla władzy stanowiły element wczesnego ostrzegania przed popełnianiem błędów i nie prowadziły do samozadowolenia.

Karol Szmagalski

 

Każde forum powinno być autentyczną wymianą myśli i poglądów.  Nic tak bowiem nie rozwija jak różne spojrzenie na ten temat. Głaskanie i jednomyślność już kiedyś mieliśmy i to z wiadomym skutkiem. Nie bójmy się trudnych rozmów, może czasem nierozważnych słów, krytyki ba nawet emocji. Administrator usuwanie postów powinien ograniczyć do niezbędnego minimum w przeciwnym razie, będziemy coraz częściej i to z błahego powodu pozbywać się wypowiedzi niewygodnych. Można i powinno wyrażać się  swój sprzeciw, który powinien być autentyczną reakcją. Ten sprzeciw równoważy poprzednie wypowiedzi  innych i sprawia, że dyskusja staje się bardziej prawdziwa.. Ale wiem jedno, że takie prawdziwe rozmowy gdzie występują różnice zdań nie zaszkodzą innym, a może ukażą coś co do tej pory dla nich było właśnie nie do końca zrozumiałe i czytelne. Trzeba pamiętać, że "Zwykli" ludzie wypowiadają się z reguły spontanicznie, przed zabraniem głosu nie gromadzą danych, nie sprawdzają ich wiarygodności, nie pytają innych o zdanie We współczesnych demokracjach swoboda wypowiedzi uważana jest za jedną z podstawowych wolności ludzkich. Bez niej demokratyczne państwo i pluralistyczne społeczeństwo nie mogłyby istnieć oraz prawidłowo działać. Wolność słowa jest warunkiem korzystania z innych swobód. Jednostki muszą mieć najpierw zapewnione prawo do przekazywania sobie informacji i wypowiadania poglądów, by następnie wokół nich organizować się w różnorodne formy obywatelskiej aktywności.

Myślę jednak , że warto przy tej okazji zasygnalizować pewne rzeczy. A mianowicie:

Każda władza i ta z lewa i ta z prawa w czasie sprawowania władzy w ramach demokratycznych wyborów czy jej się to podoba czy nie poddawana będzie kontroli społecznej i szeroko rozumianej opozycji. Często merytorycznej i rzeczowej, a czasem także tendencyjnej i nieuczciwej ale nic na to się nie poradzi, byle krytyka czemuś służyła,

W toku sprawowania władzy każde ugrupowanie ją sprawujące ma do dyspozycji określone instrumenty, jednym z nich jest także prasa lokalna i pisma tak jak w naszym przypadku :”Radziejowianin”, „ABC Powiatu” i tam w taki czy inny sposób powinny być przedstawiane racje włodarzy ( i to się dzieje i obecnie i za kadencji poprzedniej ekipy o podłożu lewicowym) – czasopisma te stały się swoistą tubą propagandową pełniących władzę samorządową i to ich prawo,

Ww. czasopismach władza nie powinna uciekać od trudnych problemów a winna gdy się pojawiają starać się przedstawić możliwie spójnie i przekonywująco swoje racje,

Istnieje tendencja wśród społeczeństwa krytykowania wszystkiego i wszystkich niezależnie od racji co przejawia się na wszystkich forach internetowych. Wiele jest tam agresji, pomówień, przeinaczeń faktów, czy zwykłej ludzkiej zawiści. Nasila się to przy zbliżających się różnych kampaniach wyborczych ( wystarczy sięgnąć co w tej materii działo się na forum gazety),

Każde cywilizowane forum a taką jest moja dotychczasowa ocena różnych wypowiedzi, komentarzy w gazecie prowadzonej przez Pana i Pana Kolegów. Powinno się wstawiać tematy nośne społecznie i tak prowadzić komentarze aby zainteresować tematem  i żywot danego wątku był możliwie długi. Zawsze z komentarzy i samego wątku każdy coś pozytywnego może wynieść,

Samo wprowadzenie wątku moim zdaniem winno trochę szokować, zaciekawiać, skłaniać do dyskusji i refleksji a czasem i trochę drażnić. Jestem zwolennikiem rzucenia tematów trochę prowokacyjnie aby dyskusja go uszczegółowiła a czytający mogli sobie wyrobić własne zdanie kto i dlaczego ma rację a kto i dlaczego nie,

Gdy przejrzy się wiele tematów istotnych, ciekawych ale podanych bez tego po ilości komentarzy i licznika czytających widać, że ludzi to mało interesuje ,

 A nie traktować takiego czy innego podania tematu jako atak na obecnie pełniących władzę a rzekomo gloryfikujących tych ,którzy będą chcieli w ramach demokracji po nią sięgnąć. Polityka to nie zabawa to czasem ohyda ale nic nie poradzimy tak to już jest nieżalenie od potoku czasem miłych dla ucha słów. Nie pozwólmy się zagłaskać.

Sądzę ,że wszyscy mają świadomość o tym ,że w miarę zbliżającej się kampanii wyborczej poszczególne ugrupowania, którym pachnie władza ( każda partia i z lewa i z prawa ma taki cel), zaczną się pojawiać radykalne działania przejaskrawiające fakty na swoją korzyść- jest to nieuniknione. Będą one publikowane, rozpowszechniane w różny sposób. Ale także na różnych stronach tych ugrupowań. Pozostaje więc pytanie a odpowiedź nasuwa się sama. Czy nie warto te ewentualne, przewidywane ataki wyprzedzać i neutralizować i z rozwagą o pewnych sprawach mówić ( choćby sprawa basenu -niestety mimo moich ponagleń nie raczono ustosunkować się ze strony starostwa do tego tematu.)Każdy temat powinien  sprowokować władzę aby na ten temat coś niecoś więcej przedstawiła społeczeństwu wszak będzie musiała się z tego rozliczyć. Nie mając dostępu do materiałów źródłowych nie można , nie warto pewnych spraw stawiać zbyt szczegółowo. Można się obrażać lub nie ale takie jest życie, że jak komuś coś nie wyjdzie to jest to materiał do ataku ze strony szeroko rozumianej  opozycji a ona dobrze wie jest i z lewej i prawej strony. Nie jest tak, że jedynie ci co nie zostali wybrani, są mądrzy, dobrzy i sprawiedliwi bo tak na pewno nie jest. Ale te wszystkie ugrupowania ,które nie znalazły się w obecnej ekipie zrobią wszystko bez względu na to czy w rzeczywistości tak jest czy nie aby to wykorzystać..  A nic tak nie mobilizuje jak świadomość ,że ktoś ten temat podniesie aby zdobyć punkty dla siebie. Nic tak nie mobilizuje sportowca jak oddech rywala.

Wymiana myśli polityce  jest często brutalna ale takie są elementy polityki i szanujemy swoje prywatne przekonania i niech tak pozostanie.   Nie kryję się z wieloma niepopularnymi nawet wnioskami, sugestiami pod kryptonimem i podpisuję się swoim imieniem i nazwiskiem. Bo tak trzeba. Można np. na forum gazety i na jakieś witrynie coś tam opublikować i komuś dołożyć ale jest to wbrew moim zasadom kryć się za kryptonimem.

Z poważaniem

Karol Szmagalski


====================================================================================================================================

Jest filozofii życia wiele. A oto jedna z nich.

Marzyć czy chcieć od losu, od kogoś można wiele, otrzymać tylko tyle ile ten los przyniesie, ile druga osoba może, chce dać. Dla marzącego ciągle jest za mało. Dla dającego tyle ile może. A czasem i tak jest za wiele. Ważne aby przyniosło to obu radość  spełniło wzajemne oczekiwania i nie przyniosło rozczarowań. Czasem czekanie na spełnienie marzeń też jest wspaniałe. Marzenie daje chęć do życia. Daje to ,że życie jest piękne i radosne. Życie jest piękne ale jego codzienność przynosi i smutki , kłopoty rozczarowania i marzenie pozwala je neutralizować, zmniejszać. Czasem ważniejsze od brania pełnymi garściami życia jest dawanie szerokorozumianej radości komuś innemu . Czyjś uśmiech, błysk w oku. Trochę miłych słów, gestów przynosi odprężenie i jest to w życiu najważniejsze . I każdemu jest to potrzebne.  Proza życia prowadzi do tego ,że jakieś drobne sprawy irytują, wprowadzają nerwowość, nieporozumienia. Powinno starać się ich unikać. Nie jest to łatwe ale zawsze o tym warto pamiętać. Każdy powinien choć zastanowić się czasem jak ktoś zareaguje na taka czy inną sytuację. Zgodnie z zasadą jak bym ja zareagował gdybym znalazł się w podobnej sytuacji. Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest to ,że gdy ludzie się kochają to od czasu do czasu trochę do siebie pretensji mają. To też podnosi temperaturę ich wzajemnej miłości ba pozwala im spełniać się i coraz wspanialej żyć.

Marzenia a rzeczywistość są czasem tak odległe od siebie. Pewnie dlatego tak boleśnie odczuwamy zderzenie marzeń z realizmem, romantyzmu  z brutalnością życia. Czy powinniśmy poddawać się marzeniom? Czy nie jest tak, że nasze życie to pogoń za wymysłami, za czymś nierealnym? Bierzemy sobie do serca romantyczne książkowe wzorce miłości idealnej, a wraz z nią przeżywania życia w sposób nietuzinkowy i piękny. Wiosenne promyki słońca wesoło tańczyć będą na skórze a wiatr rozwiewać będzie włosy od pędu wiatru na rowerze. Warto tak pędzić razem. Myślę, że liczy się tylko to, co łączy dwoje ludzi, a więc wszechogarniająca, bezgraniczna miłość, oddanie i pożądanie.  Warto być marzycielem – romantykiem. Dziś romantyzm jest  wyparty przez silę wyższą, jaką jest chęć posiadania, a prawdziwość i szczerość ustąpiła miejsca jakiejś chińszczyźnie, którą mało kto rozumie. Trzeba  kiedy coraz częściej korzysta się z odwiecznego prawa – prawa pięści, być  przekonany  do kultywowania romantycznych zachowań?. No to bądźmy romantykami. Pomyśl o tym dziś i w następnych dniach.

O dość już tej filozofii .

„Każdy musi przeżyć , brać od życia to na co zasłużył czy sobie wypracował i warto o tym pamiętać.”

=====================================================================================================================================

Kwiaty towarzyszą człowiekowi przez całe życie. Zachwycając oczy różnorodnością barw, zapachów i kształtów, od pradawnych czasów stały się nieodłącznym elementem wszelkich uroczystości. Poświęcano je bogom, tworzono z nich dekoracje, wydobywano olejki eteryczne, ich motywów używano w architekturze i sztuce, ich kwitnienie wyznaczało pory roku. Przypisywano im też znaczenia magiczne łącząc z mocą dobrą lub złowrogą i symboliczne.
Na kanwie symboliki kwiatów powstała sztuka kwiaciarska, a kwiaty od wieków są formą subtelnego wyrażenia uczuć i intencji ofiarodawcy. Zrozumiałym jest, że w sferze uczuć, tak czasem trudnych w wyrażeniu słowami, kwiaty odgrywały wielką rolę. Odpowiedni ich dobór pozwalał na wyrażenie emocji, miłości, wierności, zazdrości, tęsknoty, żalu a nawet obojętności. Zwłaszcza w pełnych hipokryzji czasach wiktoriańskich, kiedy słowo "moralność" miało znaczenie wstrzemięźliwości seksualnej, a tak zwane względy przyzwoitości dyktowały ascetyczną powściągliwość w wyrażaniu uczuć, wymowa kwiatów ułatwiała dyskretne ich przekazanie wybrankom serca. Trudno się dziwić, że w tym właśnie okresie symbolika kwiatów stała sie tak ważna, że powstała cała "mowa kwiatów" z której korzystali mężczyźni a każda kobieta bez trudu potrafiła ją zrozumieć. Z upływem czasu obyczaje złagodniały, ale kwiatowy język choć nabrał cech flirtu, na dobre zakorzenił się w miłosnych zwyczajach. Z czasem publikowano nawet informatory w których drobiazgowo przedstawiano znaczenie kwiatów, ich kolorów, gatunków i ilości. Warto trochę poszperać.

Wymowa kolorów

Biały - czystość, jasność, kontakt z wyższym poziomem świadomości

Żółty - uczucia takie jak wściekłość, zazdrość, zawiść, nienawiść, miłość, szczęście, radość

Pomarańczowy - erotyka, seksualność, łatwość w nawiązywaniu kontaktów, wrażliwość

Czerwony - agresja, siła seksualna, trzeźwe spojrzenie na świat, aktywność

Niebieski - intelekt, zdolność do ogólnego spojrzenia na problem, kreatywność, spontaniczność

Liliowy - kontakt ze sferą duchową, wartości etyczne, miłość uniwersalna

Dla przykładu znaczeń czerwonego koloru kwiatów należy choćby podać.

ASTER:
CZERWONY - kocham cię bardziej niż ty mnie.
MAK:
CZERWONY OGRODOWY - kochajmy póki czas!
RÓŻA:
CZERWONA - kocham.
BIAŁA I CZERWONA - żar serca.

Niby sprawa oczywista, A jednak dając kwiaty warto to uwzględnić.


=====================================================================================================================================

Życie a żart.( wartościuj słowa i używaj je we właściwych okolicznościach i miejscu, stosując właściwą kolejność).

Z żartów powstaliśmy, z żartów się urodziliśmy. Dla żartu żyjemy. Dla żartu przeżywamy radość, dla żartu jest miłość, dla żartu pożądanie, dla żartu seks. Dla żartu robimy to z przyzwyczajenia. Dla żartu chcemy spełnić marzenia, dla żartu jak już coś mamy to  lekceważymy wydaje się,  że wszystko to przyzwyczajenie. Dla żartu wypowiadamy różne słowa. Czasem jednak te same słowa użyte w różnych okolicznościach i w zależności od kolejności mają zupełnie różne znaczenie. Gdzieś w sieci znalazłem taki przykład. Jakże wielce pouczający.
Przed ślubem :

Ona: Cześć!
On: No nareszcie, już tak długo czekam!
Ona: Może chcesz, żebym poszła?
On: Nie! Co ci przyszło do głowy?
Ona: Kochasz mnie?
On: Oczywiście o każdej porze dnia i nocy!
Ona: Czy mnie kiedyś zdradziłeś?
On: Nie! Nigdy! Dlaczego pytasz?
Ona: Chcesz mnie pocałować?
On: Tak, za każdym razem i przy każdej okazji!
Ona: Czy byś mnie kiedykolwiek uderzył?
On: Zwariowałaś? Przecież wiesz, jaki jestem!
Ona: Czy mogę ci zaufać?
On: Tak.
Ona: Kochanie...

(Po ślubie: czytać od dołu w górę )
Dla żartu żyjemy i to jest przyzwyczajenie z którego nie chcemy zrezygnować bo po prostu chcemy żyć. Dlatego gdy prawdziwie kochamy życie nigdy z tego przyzwyczajenia dobrowolnie nie zrezygnujemy .

Czasem trzeba zamilknąć, żeby zostać wysłuchanym. Nie ma takiego nastroju, którego nie można by zepsuć. Człowiek nie może żyć, nie wiedząc po co żyje. Przemilczenia dzielą bardziej niż nieobecności. Słuchanie jest jak pieszczota- to przyjęcie dotyku kogoś drugiego. Kiedy widzimy ciągle tych samych ludzi, staja się oni w końcu częścią naszego życia. A skoro są już częścią naszego życia, to chcą je zmieniać. Jeśli nie stajemy się tacy, jak tego oczekiwali, są niezadowoleni. Ponieważ ludziom wydaje się, że wiedzą dokładnie jak powinno wyglądać nasze życie. Natomiast nikt nie wie, w jaki sposób powinien przeżyć własne życie. Żadna istota, nawet najbardziej kochana, nigdy do nas nie należy. Należy coś a zwłaszcza kogoś traktować poważnie, jeśli chce się mieć przyjemność w życiu. Tajemnica życia polega na tym, aby umieć zaspokoić głód, nie zaspokajając apetytu. Szkoda marzeń, które się nie spełniają. Wiem, że ufać nie można nikomu(ale ufamy), ale ciągle popełniamy ten błąd bo to też jest życie a jest on zwielokrotniony kiedy w kimś widzimy tylko wyśniony, wymarzony ideał. Gdy się zamknie oczy, to wcale nie jest ciemno przewijają się tam piękne obrazy te z ze skrytych marzeń. Nie będę się zmieniać, bo wszystko się zmienia (także i ludzie)mam swoje zasady i marzenia. Lepsze , gorsze, piękne, smutne czasem niemożliwe do spełnienia i takim pozostanę. Kłamstwem można niekiedy zajść daleko, ale nie można wrócić i z tym mi nie po drodze. Nie jestem z tych dusz szczęśliwych, co niesprawiedliwość przyjmują z pogodą twarzy. Myślę, że milczenie to przyjaciel, który nigdy nie zdradzi. Czasem warto więc zamilknąć. Trzeba pamiętać, że kiedy czegoś gorąco pragniemy cały wszechświat sprzyja potajemnie naszemu pragnieniu. Świat jest mały, ostatecznie wszyscy kiedyś się spotkamy ale kiedy i gdzie .Kto wątpi  w miłość ,temu zostaje jeszcze rozpusta ale czy o to chodzi. Nie tylko słowa coś mówią ale czasem drobne gesty, szept, wesołe spojrzenie itp. więcej znaczą niż one. Rzucamy słowa czasem beztroskie( od tak sobie dla zabawy-wartkości dyskursu)  dla mówiącego  ale kłopotliwe czy źle odbierane przez słuchającego. Są słowa takie jak: kocham, przepraszam, proszę -szczególnie ważne i trzeba je ważyć aby miały wartość . Ale nie wolno od nich uciekać i czasem wypada je używać z uporem maniaka bo tak trzeba. Nawet jak odbierane są z pewnym dystansem do nich.



====================================================================================================================================
Początki dziejów Dobrego sięgają XIV wieku. Jak wynika z ksiąg poborowych wieś, o której mowa należała przez przeszło 2 wieki (od XIV do XVI) do dóbr stanowiących własność królewską. Dobra takie nosiły nazwę królewszczyzny. Tak więc Dobre u początków swoich dziejów było królewszczyzną. Dopiero w 1569 r. oddane zostało przez króla Zygmunta Augusta na własność Sebastianowi Mielęckiemu, ówczesnemu kasztelanowi krakowskiemu. Król znajdował się wtedy w kłopotach finansowych, a Dobre musiało posiadać nie lada wartość, skoro Zygmunt August otrzymał w zamian za nie dobra Cielino i Gnojno oraz sumę 500 dukatów. W późniejszym okresie Dobre było własnością rodzin: Pstrokańskich, de Schlieben, wreszcie Dąbskich, z którymi spokrewnieni byli ostatni właściciele Dobrego - Czerniccy. Do Dobrego należały, oprócz folwarku w Dobrem, także Podgaj, Przysiek i Popowiec. Razem dobra te liczyły około 2000 mórg (1120 ha) i należały do nąjurodzajniejszych gleb na Kujawach. Dobre od początku należało do parafii Krzywosądz. Między Dobrem i Krzywosądzą zawsze istniały ścisłe związki. Dziś ta duża wieś wchodzi w skład gminy. Krzywosądz jest wsią bardzo starą. W czasie prac wykopaliskowych na jej terenie odkryto osadę bagienną i groby z okresu wczesnośredniowiecznego. Krzywosądz należała niegdyś do rodziny Krzywosądów herbu Niesioba, którzy w roku 1228, wraz z Konradem Mazowieckim, podpisać mieli akt nadania Krzyżakom ziemi Chełmińskiej. W ręku Krzywosądów wieś znajdowała się aż do XVI w. Niektórzy z dziedziców Krzywosądzy piastowali wysokie dostojeństwa w kraju (Wojciech Krzywosąd był w 1362 r. wojewodą Brzeskim, a Przybysławw 1433 r. - cześnikiem Kujawskim. Wiadomo, że w 1789 r. posiadał ją Aleksander Modliński, a w latach 80-tych XIX wieku dziedzicem Krzywosądzy był Józef Modliński. W XIX wieku Modlińscy wybudowali tu dwórmurowany, istniejący do dziś (obecna plebania), usytuowany w pięknym i obszernym ogrodzie dzikich drzew.
Oprócz tego w Krzywosądzy XIX wiecznej znajdowało się 7 wielkich domów, w których mieszkali włościanie oraz 5 innych domów, stanowiących mieszkanie proboszcza, służby kościelnej, wójta gminy Sędzin, służby dworskiej oraz dom zajezdny i dom szkolny zbudowany z gliny w 1880 r. Rok założenia parafii jest nie znany, wnioskując z dawności osady i bliskości Kruszwicy, sądzić można, że odnosi się do bardzo dawnych czasów. Pierwotnie w Krzywosądzy istniał kościół drewniany, ale ten — jak pisze XIX-wieczny historyk „z własności swojej zlupiony został przez dziedziców Zakrzewskich, oddanych nauce Kalwina". Brak stałego plebana doprowadził świątynię do ruiny. W roku 1643 powstał nowy kościół ufundowany przez Stanisława Zakrzewskiego. Po kolejnych perypetiach dzisiejszy kształt kościoła (neogotycka świątynia z drzewa dębowego) nadali mu Józef i Ludwika z Biesiekierskich Modlińscy. W okresie zaborów, po 1815 r., zarówno Dobre, jak i Krzywosądz znalazły się pod panowaniem rosyjskim, granicząc z zaborem pruskim. Powstanie na ziemi kujawskiej wiązało się z obiema wsiami. Tu znajdowały się punkty przerzutu ludzi, tu odbywał się szereg krwawych bitew, tu wreszcie wkroczył pierwszy dyktator powstania styczniowego Ludwik Mierosławski, który by podnieść ducha narodu, wydał odezwę „Kmiecie!! Tylko chmarą. Tylko wszyscy. Tylko razem." Niestety nie zdążyła ona przynieść oczekiwanych rezultatów, bowiem wtedy to w okolicach Dobrego i Krzywosądzy rozegrała się krwawa bitwa, w wyniku której oddział
Mieroslawskiego został rozbity. Bitwa pod Dobrem została uwieczniona w pamiętniku A. Chmielewskiego: „Kilkudziesięciu biedaków wpędzili do jeziora w Dobrem i strzelając jak do kaczek wszystkich wystrzelali. Jeden tylko mój znajomy, brat Kazimierzowej Mielęckiej, cudem ocalał..." Winą za klęskę pod Krzywosądzą i Dobrem obarczono m. in. Mielęckiego — pierwszego przywódcę powstania na Kujawach. Mniema się, iż swoim spóźnionym przybyciem przyczynił się on do przegranej dyktatora. Przez długie lata Dobre było podupadłą, typowo rolniczą wsią, do której można było dotrzeć jedynie konno, brak było bowiem dróg bitych. Sytuacja zmieniła się radykalnie po wybudowaniu cukrowni. Dobre z typowej Kujawskiej wsi przemieniło się w osadę robotniczą. Czynnikami, które zdecydowały o lokalizacji cukrowni były: bliskość jeziora, niezłe gleby i nadmiar rąk ludzkich do pracy. Głównym inspiratorem budowy cukrowni był właściciel majątku rolnego w Piewcach Jan Biesiekierski, który wraz z gronem założycieli zabiegał u władz carskich o zezwolenie na budowę fabryki. Po jego uzyskaniu tutejsi ziemianie założyli spółkę akcyjną, która zgromadziła kapitał na łączną sumę 750 tyś. rubli, po czym w 1907 roku przystąpiono do budowy cukrowni. Ukończono ją w roku 1908 i w tymże roku rozpoczęła się pierwsza kampania cukrownicza. Od początku istnienia zakładu sprawą istotną stał się transport. Akcjonariusze cukrowni wybudowali kolej wąskotorową, która w miarę upływu czasu była przedłużana o kolejne odcinki. Niektóre z lini, w okresie I Wojny światowej, zostały oddane do użytku publicznego. Po wybuchu II wojny światowej Dobre znalazło się pod okupacją hitlerowską. W roku 1939 wojska niemieckie zajęły cukrownię. Z kolei w roku 1944 gestapo wykryło tajną organizację wojskową, której członkami byli m. in. pracownicy cukrowni. Na początku wieku w Dobrem było tylko trzynaście budynków, w tym trzy drewniane, a żyło tutaj około 200 mieszkańców. W ciągu ostatnich stu lat Dobre z małej kujawskiej osady przekształciło się w prężną, nowoczesną gminę, mającą szerokie perspektywy i możliwości rozwoju.

=======================================================================================================================================

O dworku w Osięcinach

Dwór należał do Józefa Skarbka - męża Marii Wodzińskiej ( dawnej muzy Szopena). Władysław Orpiszewski był we dworze rządcą. Zakochali się w sobie. Maria rozwiązała małżeństwo i wyszła za Władysława. Zamieszkali w Kłóbce. Maria była córką Wincentego Wodzińskiego - Właściciela Służewa, w którym w latach 1818 - 1832 urząd burmistrza sprawował  naddziad - Michał Dmochowski(Zygmunta Dmochowskiego). Józef Sarbek był synem dziedzica Żelazowej Woli - Fryderyka Skarbka, u którego służyli rodzice Szopena: Justyna Krzyżanowska i Mikołaj Szopen. Rozwód Marii - to było kiedyś głośne wydarzenie romantyczne!

Kiedyś Zygmunt Dmochowski z grupą Opolskich poetów zwiedzał ww. dworek i powstał na tę okoliczność wiersz.

W OSIĘCINACH

 

Szklił się ćwiekiem gwiezdnym kobierzec niebieski,                                      

Gdyśmy na Różaniec wpadli do Osięcin.

 

Dwór tonął w poświacie lampionów kulistych -                       

 W karakułach nocy jawił nam się ślicznych.

 

Podwórzec przestronny aż do wjezdnej bramy                       

Wypełnion był ciszą, historią i nami.

 

Marynia i Skarbek do okien podeszli,                                

Na ganku stał w cieniu Władzio Orpiszewski.

 

Pod kasztanem-Bartkiem - requiescat in pace -                    

Nizamy paciorki w zadumie nad czasem.

 

W stawie jak w zwierciadle - w ołowianym błysku,                  

Z wszechświata nad parkiem pochyla się Chrystus.


====================================================================================================================================
gif

Gruntownej renowacji poddany został niedawno obelisk Bartka Nowaka, usytuowany w Jaksicach przy ul. Dworcowej.Powstał nowy cokół, oczyszczono głaz narzutowy, jak również wykonaną z mosiądzu tablicę memoracyjną, którą podtrzymuje, a zawiera okolicznościową inskrypcję.Zadanie sfinansowano ze środków Gminnego Komitetu Ochrony Pomników Walk i Męczeństwa, któremu przewodniczy Teresa Kwiatkowska, Zastępca Wójta Gminy, a powołał go Wójt Gminy, Lech Skarbiński. Uwzględniał je tegoroczny plan rzeczowy. Całość prac zrealizowała firma Kamieniarstwo T. Bieniek z Pakości. Plany na rok 2009 obejmują remont dwóch kolejnych nagrobków.Okrągła 115 rocznica urodzin stwarza doskonałą okazję, by przypomnieć nietuzinkowa sylwetkę.
Bartłomiej Nowak przyszedł na świat 23 sierpnia 1823 roku w Jaksicach. Historiografia określa go dzisiaj mianem kujawskiego społecznika, przywódcy chłopskiego i pułkownikiem okresu powstania styczniowego.Pochodził ze środowiska chłopskiego. Jego najbliższa rodzina mieszkała na obszarze zaboru pruskiego i rosyjskiego. Będąc poddanym pruskim przeszedł kampanię 1849 r. (Wiosny Ludów) w Badenii. Służbę wojskową zakończył w stopniu podoficera.Pierwszy "czerwony" Rząd Narodowy mianował go po wybuchu powstania majorem, następnie podpułkownikiem z misją zorganizowania samodzielnego oddziału partyzanckiego. Latem 1863 r. Nowak kilkakrotnie przybywał do Włocławka, utrwalał kontakty, poszukiwał sojuszników do realizacji planu zajęcia miasta. Po wejściu do Rządu stronnictwa "białych", w sierpniu 1863 r. otrzymał dymisję. Dotarł do samego dyktatora Romualda Traugutta w Warszawie, który przywrócił mu uprawnienia samodzielnego dowódcy w randze pułkownika.Jesienią 1863 r. dowodzony przez niego oddział dokonał pod Markowicami nieudanego zamachu na majora Schwartza - naczelnika wojennego powiatu włocławskiego.
Pułkownik Nowak wielokrotnie przekraczał granicę rosyjsko pruską, przemycał broń i ochotników.
W marcu 1864 r. został aresztowany przez Prusaków podczas próby nielegalnego przekroczenia granicy w rejonie Sędzina. Bartka przetransportowano do więzienia w Inowrocławiu, a później do Berlina. Po procesie o zdradę stanu więziono go w tamtejszym więzieniu Moabit. Po roku bytności za kratami uwolniono go dzięki interwencji grupy posłów pruskich.
Później pracował jako karbowy i rządca w majątkach na terenie zaboru pruskiego. Dzięki carskiej amnestii wrócił do Słupów. Nabył gospodarstwo koło Bodzanowa. Zamieszkał tam z żoną, pasierbami i dwiema córkami. Do chwili śmierci nie ustawał w pracy oświatowej, organizował tajne szkółki elementarne, propagował kółka rolnicze. Domostwo naszego bohatera stanowiło pierwszy przytułek dla powracających z zesłania.Zmarł 20 stycznia 1890 r. w Bodzanowie.Zdzisław Arentowicz (wnuk powstańca styczniowego) tak pisał odnośnie Nowaka w swej broszurze zatytułowanej "O roku 1863 na Kujawach i o Bartku Nowaku": "Jest rzeczą słuszną, aby mogiła Bartka Nowaka została uchroniona przed zniszczeniem czasu. Niech będzie jedną z tych mogił, które patrzącym na nią wysyłać będą ów tajemniczy, a mocny rozkaz - Idź i czyń".
Mogiła - obelisk z czerwonej cegły, skrywający prochy Bartłomieja Nowaka stał na cmentarzu w Byczynie. Z początkiem XXI wieku zniszczony monument zastąpiono nagrobkiem z lastryko. Opiekę nad nim sprawują uczniowie.
=============================================================================================================================

Jest 21 lutego 2009 roku otrzymuję na GG taką oto informację od Zygmunta Dmochowskiego z Opola.(vide : http://www.kujawy2008.republika.pl).

„W czwartek byłem na spotkaniu. Kazimierza Kaszpera z Zaolzia - poety, redaktora, naszego przyjaciela. On jeden pozostał. Sajdok , Przeczek i Pszko pomarli. Nie ma już tam polskiej grupy poetyckiej i nikt nie studiuje w Polsce polonistyki. Zmarł także Władek Młynek (mam z nim piękne zdjęcie - ojciec Halinki Młynek (Czerwone korale!). Pamiętam ją małą dziewczynką, kiedy kiedyś jeździłem za Olzę. Gospodyni Polskiego Domu w Jabłonowie powiedziała: - jaka ona Młynkova, ona nazywa się Młynek. Ojciec męża Halinki czyli Jasiu Nowicki – aktor -pisze wiersze, przynależy jak ja do Konfraterni Poetów krakowskich. Jesteśmy razem ( także Hanka Banaszak) w kilku antologiach. Hania kilkakrotnie uczestniczyła w Najeździe Poetów na Zamek w Brzegu. Ma w Opole krewnych, też poetów. Jej ciotkę Karolinę Turkiewicz-Suchanowską pożegnałem wierszem "W poszukiwaniu Szymona z Cyreny". ty go też drukowałeś na mojej stronie.”

Zainspirowany wspomnianą informacją zrobiłem krótki filmik o „Czerwonych koralach”. A przy okazji na bazie tej rozmowy kilka informacji uzupełniających wiążących się z poruszonym tematem.

Brathanki

gif

zespół muzyczny, założony w 1998r. 

Pierwszą wokalistką była Halinka Młynkowa (do 2003 roku).

gif

To za jej czasów zespół cieszył się największą popularnością. Jej miejsce zajęły Anna Mikoś i Magdalena Rzemek, które swą współpracę z zespołem zakończyły po 2 latach. Od 2005 roku przy głównym mikrofonie stoi Ola Chodak. Halina na świat przyszła w 1977 w Czechosłowacji. Jest Czeszką polskiego pochodzenia. Dzieciństwo spędziła w na wsi na Zaolziu. Po rodzicach odziedziczyła talenty muzyczne. Ojciec Władysław Mlynek działacz polonijny, śpiewał w zespole Gorol. Matka, Anna, do pewnego czasu występowała w chórze. Natomiast jej starszy o rok brat Władysław uczęszczał do polskiej szkoły podstawowej. Pierwsze kroki w dziedzinie śpiewu i tańca stawiała w zespole ludowym Olza. Po ukończeniu liceum medycznego dostała stypendium od rządu polskiego. Rozpoczęła studia na kierunku etnologia (UJ) w Krakowie. Na krótki okres czasu zapisała się do Akademii Jazzowej. Wiosną 1998 została wokalistką Brathanków dzięki staraniom krakowskiego barda Janusza Grzywacza. Zespół ten gra żywiołowe połączenie muzyki rockowej z elementami folkloru różnych grup etnicznych. Teksty pisze Zbigniew Książek. Pierwszy koncert zagrali w krakowskim klubie studenckim. Pierwszy wspólny album "Ano!" został wydany przez Sony Music Polska w 2000r. "Czerwone korale" grały wszystkie stacje radiowe w Polsce. Zespół otrzymał złotą płytę, niedługo później platynową. Mlynkova współprowadziła program muzyczny w TVN. Ponadto zajmowała się przekładaniem na czeski teksty piosenek Brathanków. W czerwcu 2003 Halinka postanowiła niespodziewanie odejść z zespołu Brathanki i rozpocząć karierę solową. W styczniu urodziła syna, którego ojcem jest Łukasz Nowicki, syn znanego aktora Jana Nowickiego. Prawdziwe nazwisko: Halina Mlynková stan cywilny: mąż Łukasz Nowicki (od 09.08.2003), syn Piotr Łukasz (ur. 23.01.2004) .

Górole – Zespół Regionalny

(Mosty k. Jabłonkowa)„Górole“ działają od 1980 roku, liczą około 30 osób i posiadają własną kapelę. Prezentują folklor części Beskidu Cieszyńskiego leżącej na pograniczu Polski, Moraw i Słowacji. Zespół ma w swoim repertuarze wiele dawnych zwyczajów i obrzędów,które prezentuje w postaci widowisk takich jak „Kolyndowani“,„Wiesieli“,„Śmiergust“, „Łostatki“, „Zabawa w kaczmie“, „Cugym z Koński do Mostów“. Zespół jest laureatem Złotej Ciupagi zdobytej podczas Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Ziem Górskich w Zakopanem.

„Gorol” Chór Męski (Jabłonków)

 Chór męski „Gorol” powstał w październiku 1947 roku przy miejscowym Kole Polskiego Związku Kulturalno Oświatowego w Jabłonkowie. Zespołem kierował najdłużej, bo ponad 30 lat, długoletni członek zespołu inż. Bogusław Stonawski. Obecnie chór występuje pod batutą dyrygentki Katarzyny Siwiec, absolwentki Wydziału Artystycznego Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie. Podczas występów „Gorola” oprócz koncertów chóru można usłyszeć i zobaczyć popisy gawędziarskie i narratorskie członków zespołu. Zrodziły się dzięki temu oryginalne postacie, które były wielką ozdobą zespołu.W pierwszych latach taką postacią był gawędziarz „Michoł”, Alojzy Ligocki, a po nim popularny „Maciej”, Ludwik Cieńciała oraz „Jura spod Grónia”, Władysław Niedoba, bez których nie mogły się odbyć żadne występy, a przede wszystkim nie mogło ich zabraknąć na Gorolskim Święcie. W latach siedemdziesiątych dołączył do nich „Hadam z drugi jizby”– Władysław Młynek, a od 1990 roku „Filip”– Tadeusz Filipczyk, który towarzyszy zespołowi do dziś. W ciągu swego 60 letniego istnienia chór ”Gorol” dał setki koncertów. Od 1965 roku zespół występuje corocznie w Wiśle w programie „Tygodnia Kultury Beskidzkiej”. Chór był uczestnikiem Światowego Festiwalu Chórów Polonijnych w Koszalinie w latach 1984, 1994, 2000 i 2006. W 1994 roku „Gorol” miał zaszczyt uczestniczyć w spotkaniu z Ojcem Świętym Janem Pawłem II w Skoczowie. Zespół liczy obecnie 54 członków. Przez wszystkie lata działalności „Gorol” zgromadził w swoim repertuarze wiele różnego rodzaju pieśni. Każdy z dyrygentów podczas swojej pracy z zespołem przynosił nowe.

Józef Ryszard Pernak

znany znawca i miłośnik Radziejowa i nie tylko opowiada.

Ryszard od lat jesteś związany z Radziejowem i jego okolicami i nie darmo uważany jesteś za znakomitego znawcę wielu zagadnień jak i ludzi z nim związanych. Zresztą jesteś aktywnym członkiem miejscowego Koła Historycznego gdzie dzielisz się przy okazji różnych spotkań wspomnieniami i własnymi przeżyciami  jak i przypominasz wiele faktów, które powoli przechodzą do zapomnienia a Twoje działanie zmierza ku temu aby to się nie stało. Miałem okazję z Tobą rozmawiać na tematy związane z powstaniem jak i działalnością

Zespołu Folklorystycznego „Kujawy” .

Naszą rozmowę znaleźć można na stronie http://www.kujawy.republika.pl .

Dlatego dziś pominiemy wspomniany temat w pełnym zakresie. Ale jednak choćby ze względu na bliską przyjaźń Twoją z moim ojcem a i Was obu z Józefem Górczyńskim przypomnij choć trochę tych z tego poprzedniego wywiadu.

Masz rację .Bo "Kujawy" to

Zespół Pieśni i Tańca „KUJAWY” tak bowiem nazywa się najdłużej działający w Radziejowie zespół folklorystyczny. Pomysł utworzenia zespołu tego typu kiełkował w Radziejowie od dawna .To co jednak osiągnął zespół to praca wszystkich jego członków. Pierwszy skład zespołu to kilka kobiet, już w pewnym wieku, doskonale znających obrzędy kujawskie, jeżeli nie wszystkie z własnych doświadczeń, to na pewno z opowiadań swoich matek lub babek..Cały więc zespół to autentyczni Kujawianie – to zespół przyjaciół ,których połączyła i łączy wspólna pasja „taniec i śpiew związany z Kujawami i samym Radziejowem”.


Potem wystarczyło już tylko wyszukiwać zapomniane obrzędy kujawskie, przeprowadzić niezliczone ilości prób, wystarczyło mieć ogromne samozaparcie w pokonywaniu różnych trudności i już sukces gotowy. Przede wszystkim jednak trzeba kochać kujawski taniec i pieśń, trzeba lubić i trzeba chcieć. Tak właśnie do pracy w zespole podchodzą członkowie "Kujaw", bo nikt im za pracę nie płaci złamanego grosza. Dziś "Kujawy" są bardzo znanym zespołem odnoszącym wiele sukcesów tak w regionie jak i na przeglądach na terenie całej Polski a także za granicą
Historia Radziejowskich "Kujaw"

Rzeczywiście znałem wiele osób i dlatego chciałbym podać najważniejsze fakty z działalności zespołu oraz ludzi z nim związanych. Uważam ,że w działalności życia kulturalnego Radziejowa na szczególna uwagę  zasługuje społeczny ruch kulturalny, posiadający tradycje sięgające XIX wieku. Ten żywiołowy , lecz rozproszony ruch społeczno-kulturalny ujęto w ramy organizacyjne powołując w 1962 roku Towarzystwo Miłośników Kujaw. Powstało ono z inicjatywy Józefa Górczyńskiego , organizatora i wieloletniego dyrektora Zespołu Szkół Mechanicznych w Radziejowie, posła na Sejm, zasłużonego działacza kultury. Na pierwszym zebraniu organizacyjnym TMK wybrano Józefa Górczyńskiego , który pełnił tę funkcje do śmierci w 1994 roku. Na szczególna uwagę w działalności Towarzystwa Miłośników Kujaw zasługuje fakt zorganizowania w 1967 roku zespołu folklorystycznego. 17 grudnia 2007 r. minęło 40 lat od jego utworzenia. Organizatorem tego , o niewątpliwym znaczeniu kulturowym i kulturotwórczym był wspomniany prezes TMK , Józef Górczyński. Powołany amatorski zespół folklorystyczny przybrał nazwę „Kapela Ludowa” .Biorąc pod uwagę skład zespołu nazwa ta wydaje się uzasadniona. Podstawowym członem była liczebnie największa grupa osób grających na instrumentach. Pod nazwą „Kapela Ludowa”  zespół występował do 1970 roku. W tym to bowiem roku pojawiła się po raz pierwszy nazwa „ Zespół Pieśni i Tańca ”Kujawy”. Ta nazwa jest najbardziej właściwa, bowiem zespół gra, śpiewa, tańczy. Radziejowski zespół  Kujawy zaliczyć należy do kategorii zespołów autentycznych. Prezentuje on folklor naturalnie, niejako na „żywo”. Programy zespołu opracowywane są zazwyczaj samorzutnie, dzięki uczynnej pamięci osób starszych, odtwarzających dawne piosenki, tańce, zwyczaje i treści obrzędów. Zespół powstał z autentycznej potrzeby grupy członków TMK i niejako na zapotrzebowanie mieszkańców Radziejowa. Opiekunem merytorycznym zespołu „Kujawy” od jego powstania było Towarzystwo Miłośników Kujaw w Radziejowie. Towarzystwo przyjęło na siebie rolę propagatora działalności zespołu.

 

Ze swej strony proponuję , abyśmy dalszą rozmowę rozpoczęli od przedstawienia przez ciebie w skondensowany sposób Twojego przebogatego ponad 80 letniego życiorysu i na jego tle formie wspomnień rzucenie przykładów Twego działania na rozwój tego rejonu. Oczywiście będzie to moja subiektywna ocena tych zagadnień. Ale nie sposób przy tej okazji nie podzielić się krótkimi informacjami z Twego życiorysu.

Urodziłeś się 12 marca w Radziejowie.

 

Rzeczywiście czas nieubłagalnie biegnie w tym roku 

w dniu 12 marca ukończyłem 85 lat.

Jest to szmat czasu w którym w miejscowym środowisku wiele się działo. Jeśli pozwolisz to zacznę od mego życiorysu. A w następnej kolejności spróbuję zasygnalizować niektóre sprawy moim zdaniem istotne , które z mojej inicjatywy i inspiracji udało się dzięki współpracy z tym środowiskiem zrealizować. Ryszard jeśli pozwolisz to zanim przejdziemy do Twego życiorysu zaczniemy naszą dalszą część rozmowy od naszego klasztoru. W ostatnim okresie a zwłaszcza od powstania nowej parafii wiele się tam dzieje. Szczegóły można znaleźć na witrynie http://www.radziejow.franciszkanie.pl. W mojej pamięci pozostają szczególne zasługi Ks. Jana Wieczorka pożegnanego w dniu 29 sierpnia 1937 roku za 11 – letni owoc jego pracy na stanowisku Rektora, Prefekta, Patrona Robotników Chrześcijańskich, Młodzieży Męskiej i Żeńskiej , oraz radnego miasta. Włożył on wielki wkład wspomnianego Ks. Jana Wieczorka szczególnie miłego i zasłużonego człowieka i oddanego kapłana. O skali dokonań tego kapłana świadczy jego sprawozdanie.

600 lecie bitwy pod Płowcami Ks.Jana Wieczorka z 1931 r.

Będąc jednak przy sprawach klasztoru chciałbym wtrącić swój wątek osobisty. Proszę Ryszard przedstaw ten wątek bo już kiedyś o nim mówiłeś i jak pamiętam dotyczyło to umieszczenia grupy dzieci wśród których i ty byłeś ale szczegóły się zatarły w mojej pamięci. Choć jak pamiętam to chodziło u umieszczenie grupy dzieci na klasztornym obrazie jaki był wtedy namalowany na potrzeby tego kościoła. Rzeczywiście tak było .

Ryszard kiedyś na rynku Radziejowa jak wynika to z zdjęcia stał pomnik Tadeusza Kościuszki. Myślę , że warto by było abyś o tym wspomniał tym bardziej, że jak wiem uczestniczyłeś w jego odrestaurowaniu i umieszczeniu na nowy miejscu a i Twój osobisty w tym udział był przeogromny. A to też jest kawałek historii związanej z Radziejowem i Twoja osobą. Jeśli pozwolisz Ryszard to zaprezentuję otrzymany medal z tej okazji w 1987 roku Masz rację rzeczywiście sporo w tym mego działania aby po latach do Radziejowa wrócił dawny pomnik T. Kościuszki.

Ryszard wiem ,że utrzymujesz kontakty z Jerzym Giergielewicz. Ale nie to jest przedmiotem naszej rozmowy. Wiem bowiem ,że jest to Twój rówieśnik. Ponieważ to nazwisko wiąże się z historią Radziejowa przybliż kto to jest dla Radziejowa. Sprawa jest prosta jest to syn nieżyjącego od lat Ignacego Giergielewicza, który mieszkał i pracował i od dzieciństwa zamieszkiwał "Kujawy" . Jego praca zawodowa wiązała się z oświatą
był to bowiem w latach 1927-1932 Kierownik Szkoły Powszechnej w Radziejowie, którego po wyjeździe z Radziejowa losy rzuciły do Warszawy. Ryszard przeglądałem publikację "Siedziby ziemiańskie " w powiecie radziejowskim. Jest to interesujący materiał zawierający wiele informacji jak i zdjęć traktujących o tej tematyce. Wiem ,że ww. autorki korzystały z Twoich uwag i wiedzy gdyż wiele nazwisk z tamtego okresu masz jeszcze w pamięci.

Ryszard w luźnych rozmowach opowiadałeś także o Twoim działaniu na rzecz zdobycia środków
dla potrzeb służby zdrowia a zwłaszcza na budowę nowej apteki jak i hotelu pielęgniarek przy
miejscowym szpitalu. Przybliż te sprawy. Rzeczywiście i na tym odcinku miałem pewien wpływ. A mianowicie. Byłem inspiratorem ba załatwienia środków na aptekę jak i hotel pielęgniarek przy miejscowym szpitalu w czasie jego budowy i rozbudowy.

Ryszard ważnym elementem Twojego życiorysu była działalność społeczna zarówno w samorządzie terytorialnym jak również na innych kierunkach życia i nadal działasz choćby w kole historycznym- czy też w Towarzystwie Miłośników Kujaw. Myślę Ryszard , że warto by było aby choć w kilku zdaniach skomentował to zagadnienie.

Byłeś znanym działaczem związanym ze Spółdzielczością Rolniczą. Z uwagi na jej rolę jaka spełniała oraz Twój udział warto abyś przypomniał o faktach związanych z Twoją w nich działalnością Ryszard przepraszam , że od początku spotkań nie pozwoliłem Tobie na pełne zaprezentowanie Twego przebogatego życiorysu ale zrobiłem to celowo aby w formie pytań i Twoich odpowiedzi unaocznić choć kilka faktów Twego aktywnego działania na rzecz tego i nie tylko środowiska. A teraz dalej nie przeszkadzam i proszę o podanie Twego życiorysu bo warto go poznać.

Wiesz dobrze ,że przeżyłem aktywnie te 85 lat – jak ten czas szybko leci dochowałem się gromadki dzieci, wnucząt, prawnuków. Myślę, że udało mi się sporo zrobić dla tego środowiska. Żyje jeszcze wielu ludzi ,którzy to pamiętają. Postaram się napisać coś więcej o swoim życiu dla tego środowiska. Obiecuję ,że będzie to niebawem.

Dziękuję Ryszard za interesujące wypowiedzi. Trzymam za słowo i do szczegółów Twego przebogatego życia powrócimy.

 

         To wypijmy na aktywne 85 lat z życzeniami dalszych na miarę sił i zdrowia

 

Karol Szmagalski

=========================================================================================================

Józef Ryszard P e r n a k       

„Moja wędrówka po radziejowskiej ziemi ”  Radziejów.    

 

              Wśród kujawskich równin, wśród szumiących zbóż, leży miasto moje ziem tych żyznych stróż –Radziejów.Sześciotysięczne miasteczko położone na wzgórzu, należy do grona najstarszych miast polskich. Z pomroki dziejów, z ery średniowiecza, ród twój i godność historia wywodzą mówią z dumą mieszkańcy Radziejowa. Ongiś a siedziba kasztelanów i miejsce wielowiekowych Zjazdów Sejmikowych, przechodził Radziejów lata górne i chmurne. Zapisany w formie wlana przez księżnę Salomeę, żonę Bolesława Krzywoustego klasztorowi w Mogilnie w rok 1142,potwierdzony bullą papieża Grzegorza IX-tego w roku 1232,na rzecz Kapituły Płockiej, otrzymał prawa, miejskie, z rąk Kazimierza - księcia kujawskiego w roku 1252 W późniejszych czasach stanowiąc posag córki Bolesława Pobożnego - Jadwigi, poślubionej księciu Łokietkowi, zachował wierność dla króla tułacza. Podczas najazdu na Polskę w roku 1300 króla Czech - Wacława, gdy możni wielkopolski nie przeciwstawili się najeźdźcy; dzielnica Łokietka stawiła opór zbrojny choć bezskuteczny. To tutaj mieszczanin radziejowski Gerko i rycerz Jan z Czołowa, chronili przed stronnikami czeskimi, pozostawioną w kraju żonę Łokietka - Jadwigę z malutkim dziecięciem Tutaj dochowali wiary swym panom przyrodzonym, chodź sprawa ich. wówczas była beznadziejna.To na radziejowskim zamku w roku 1422 król Władysław Jagiełło wyprawił swej córce Jadwidze, uroczyste zaręczyny z ośmioletnim synem margrabiego brandenburskiego. To Radziejów był świadkiem podniosłej uroczystości dnia 23 kwietnia 1425 roku, gdy mieszkańcy Radziejowa złożyli przysięgę wierności królowi Władysławowi Jagielle, królowej Zofii i ich synowi Władysławowi. Ówczesny burmistrz Radziejowa, sędziwy Mikołaj  oświadczał przed królewskim majestatem, chcemy być wierni, będziemy , przyrzekamy i obiecujemy . Dotrzymano tej przysięgi złożonej królowi i Rzeczypospolitej .nie szczędząc ofiar z majętności, potu, krwi a nawet życia. Dotrzymano jej, podczas najazdu szwedzkiego, insurekcji kościuszkowskiej, w dniach powstał narodowych listopada i stycznia, w dniach najazdu bolszewickiego oraz nawały hitlerowskiej 1939 roku. Z płomieniem miłości do Ojczyzny i nienawiści do wroga, przetrwano ponure noce stuletniej niewoli. Sprawiedliwość dziejowa wybiła - zachwiały się w posadach cesarskie tron ciemięzców Polski. Wiekową ofiarą cierpień najlepszych swych synów, Polska powstała by żyć. Zajaśniała wreszcie nad umęczonym krajem gwiazda wolności, powstała droga Rzeczypospolita. Zaszumiały łany zbóż na wolnej kujawskiej ziemi, wyrosłe z trudu i znoju, złote słońce oświetliło swym blaskiem jaśniepańskie dwory a szary zmierzę wieczoru otulił swym płaszczem kurne chaty kmiotków. Była jedna Polska i były dwie Ojczyzny. Ojczyzna sytych, rozbawionych, radosnych i Ojczyzna bosych, głodnych i poniewieranych. Minęły tylko dwa dziesięciolecia względnego pokoju nad Europą i światem zaczęły się zbierać czarne chmury drugiej wojny. Cichy letni poranek pierwszego września zmącił ryk syren alarmowych i głuche detonacje spadających bomb lotniczych. Na ratunek zagrożonej wolności pośpieszyły miliony najlepszych synów naszej Ojczyzny. Do obrony granic przed wrogiem pośpieszyli jak ongiś również synowie Radziejowa, wielu z nich z tej wojny jus nie wróciło, wiele mogił pozostało nieznanych. Czarna kurtyna hitlerowskiej niewoli rozciągnęła się nad Polską na długie pięć lat. Mordy i gwałty, terror i bezprawie stały się powszechne. Długa jest lista radziejowskich męczenników za wolność Ojczyzny, złożona w miejscach hitlerowskich kaźni. Otwiera ją jednak wielki syn tej ziemi, działacz i społecznik, skromny rektor klasztoru 0.0.Franciszkanów - ksiądz Jan Wieczorek. Mijały beznadziejne miesiące i lata jednak w końcu miłość zwyciężyła zło - Polska na nowo odzyskała wolność.2O stycznia 1945 roku Radziejów powstał do nowego życia, niestety, nie było ono usłane różami, znaczył je trud wysiłek mieszkańców, jednak plon zebrano obfity.Wjeżdżamy   do miasteczka, witają nas kolorowe tynki małych kamieniczek, lśni w słońcu gładź asfaltu ulicznego, pośrodku miasta miniatura parku, drzemią pod pomnikiem setni staruszkowie. Słońce i błękit nieba. Poranną ciszę mąci śpiew ptaków, z dala dobiega srebrzysty dźwięk dzwonka, to budzi się życie w miejskiej szkole zbiorczej. Z liceum Ogólno¬kształcącego dobiega łacina, w Liceum Medycznym profesor zaś mówi, że największym skarbem jest dziś życie ludzkie. Od strony nowego dworca PKS podąża w ordynku kilkuset młodzieży, o dziarscy uczniowie Szkoły Mechanicznej. U podnóża radziejowskiego wzgórka rozsiadło się nowe Przedszkole. Maluchy barwne jak motyle, rumiane i radosne z powagą w głosie śpiewają ku niebu - myśmy przyszłością narodu. Wsparciem rolniczego trudu jest Zespół Średnich Szkół Rolniczych w pobliskiej Przemystce. Wyrosły na gruntach obszarniczych włości, przez naukę i pracę głosi dumne hasło " aby Polska rosła w siłę a ludziom żyło się dostatnio ". Stary Rynek jak klamrą spięły w dwie świątynie,  klasztorna świątynia cudne ma |sklepienie, sędziwa zaś fara duma nad przeszłością. I stronie południowej wiatrak strzela w niebo, przy nim przytulony mogił rząd szeroki. Na polu Mielcarka szpital się buduje, u podnóża wzgórka  Kujawiak króluje. Znikły na przedgórzu stareńkie ziemianki, legły ww pyle czasu stodoły - lepianki. Rozebrano wczoraj dom starców zgrzy¬biały, który raje od miasta nie przynosił chwały.Poznaliśmy miasto poznajmy i wioski. Gdy spojrzeć na północ dym w niebo się wzbija to Cukrownia w Dobrem rytm pracy wybija. Szlakiem walk styczniowych dotrzyjmy do krzyża zagnijmy kolana gdzie grób bohaterów. Oddali swe życie za wolność Ojczyzny, zostawili  pamięć , zostawili blizny.   Pobliską Krzywosądz wspomina historia Ludwik Mierosławski stoczył tutaj bitwę, raz jeszcze ciemięzca święcił swe zwycięstwo. W cieniu drzew cmentarnych spoczywa snem wiecznym ukochana wnuczka wielkiego Adama. Kilka wiorst tek dalej jest już Pilchowo, to tutaj Beciński płodził swoje wiersze, szumią mu dziś one na drodze nicości. Jadąc na wschód docieramy do Osięcin. Na trasie raz po raz napotykamy nowe szkoły , świetlice, wiejskie domy kultury, remizy strażackie. Wypijamy wonną kawę w stylowej kawiarence Osięcińskiego Domu Kultury i udajemy się do Kombinatu Rolnego odznaczonego orderem Sztandar Pracy, za osiągnięcia na odcinku produkcji rolnej i hodowlanej. Wszędzie ład iporządek ,czystość i kultura, na progu przedszkola wita nas śpiew dzieci domy pracowników jasne są i piękne, otacza je kręglem stubarwny łan kwiatów. Topólka i Orle to królestwo wody, oaza spokoju, cudnej jest urody, niezmącona fala blask słońca odbija a w gęstwinie  trzciny żółci się lilia. Serpentyną gładkiej drogi docieramy do Piotrkowa.

 

Z dala witają nas instalacje nowiutkiej budowli to proszkownia mleka, miejsce docelowe wielkiej rzeki mleka. Dalej coś nowego, huk młotów olbrzymich i granie motorów Państwowy Ośrodek Maszynowy głosi szyld na bramie klinika kombajnów ciągników i sprzętu sojusznik rolnika który żywi naród. Raz po raz po pobliskim nasypie przetacza się z łoskotem pociąg elektryczny. I jego wagonach lśni czarne słoto pracowitego Śląska. W kierunku przeciwnym mkną pociągi z płodami rolniczego trudu.Koła pociągów wystukują niezmienną melodię szybciej, szybciej, szybciej , więcej , więcej, więcej. Złote słońce chyli się ku zachodowi , zmęczone ptaki wracają do swych gniazd , z dala słychać śpiew żniwiarzy  budzą się refleksje, wzrok z miłością błądzi po krajobrazie, myśli układają się wierszem.

Ziemio moja rodzinna drogie moje Kujawy, ile w Tobie jest piękna, pracy, trudu i sławy.

Tekst napisany przez Józefa Ryszarda Pernaka ponad 30 lat temu.====================================================

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Siedziby ziemiańskie na terenie powiatu Radziejowskiego.

Znany znawca historii Radziejowa i okolicy Józef Ryszard Pernak (skończył  85 lat) ( prywatnie mój wujek) na jednym ze spotkań u mnie opowiada o siedzibach ziemiańskich na terenie powiatu radziejowskiego.

Ryszard !

Wiem ,że pamiętasz jakie były dworki ziemańskie na tym terenie. Ba potrafisz jak z rękawa sypać nazwiskami ich właścicieli. Przybliż to zagadnienie.

Masz racje pamięć mi jeszcze dopisuje.

Ale do rzeczy. 

W powiecie radziejowskim było 25 obiektów, w tym dwory lub zespoły dworskie. Postaram się je wymienić. A mianowicie:

  • zespoły dworskie w Niegibalicach, Stróżewie i Świeszu oraz dwór w Nowym Dworze (gmina Bytoń),
  • zespół dworski w Dobrem i dwór w Krzywosądzy (gmina Dobre),
  • zespoły dworskie w Borucinie, Borucinku, Jarantowicach, Konarach, Kościelnej Wsi, Osięcinach oraz dwory w Osłonkach i Zagajewicach (gmina Osięciny),
  • zespoły dworskie w Leszczach i Piotrkowie Kujawskim (gmina Piotrków Kujawski),
  • zespoły dworskie w Biskupicach, Czołówku, Płowcach i Skibinie, dwory w Pruchnowie i Leonowie oraz ruiny dworu w Czołowie (gmina Radziejów),
  • zespoły dworskie w Kamieńcu i Świerczynie (gmina Topólka).

Siedziby ziemiańskie, które przetrwały do czasów współ-czesnych to typowe dwory dawnej szlachty polskiej. W skład zespół

 

Znany znawca historii Radziejowa i okolicy Józef Ryszard Pernak (skończył  85 lat) ( prywatnie mój wujek) na jednym ze spotkań u mnie opowiada o siedzibach ziemiańskich na terenie powiatu radziejowskiego.

Ryszard !

Wiem ,że pamiętasz jakie były dworki ziemańskie na tym terenie. Ba potrafisz jak z rękawa sypać nazwiskami ich właścicieli. Przybliż to zagadnienie.

Masz racje pamięć mi jeszcze dopisuje.

Ale do rzeczy. W powiecie radziejowskim było 25 obiektów, w tym dwory lub zespoły dworskie. Postaram się je wymienić. A mianowicie:

·         zespoły dworskie w Niegibalicach, Stróżewie i Świeszu oraz dwór w Nowym Dworze (gmina Bytoń),

·         zespół dworski w Dobrem i dwór w Krzywosądzy (gmina Dobre),

·         zespoły dworskie w Borucinie, Borucinku, Jarantowicach, Konarach, Kościelnej Wsi, Osięcinach oraz dwory w Osłonkach i Zagajewicach (gmina Osięciny),

·         zespoły dworskie w Leszczach i Piotrkowie Kujawskim (gmina Piotrków Kujawski),

·         zespoły dworskie w Biskupicach, Czołówku, Płowcach i Skibinie, dwory w Pruchnowie i Leonowie oraz ruiny dworu w Czołowie (gmina Radziejów),

·         zespoły dworskie w Kamieńcu i Świerczynie (gmina Topólka).

Siedziby ziemiańskie, które przetrwały do czasów współczesnych to typowe dwory dawnej szlachty polskiej. W skład zespołu dworskiego wchodziły dawniej: budynek dworu, park krajobrazowy oraz zabudowania gospodarcze. Nie wszystkie elementy składowe zespołów zachowały się do dnia dzisiejszego.

Dwory w powiecie radziejowskim w większości były murowane w XIX wieku, dlatego reprezentują one najpóźniejsze formy klasycyzmu. Są to budowle przeważnie parterowe, założone na rzucie prostokąta, nakryte wysokim dachem, w elewacji frontowej najczęściej dziewięcio - jedenastoosiowe, z charakterystycznym portykiem kolumnowym zwieńczonym tympanonem. Spośród nich wyróżniają się swoją wielkością i okazałością: dwór w Leszczach, który ma charakter budowli pałacowo-zamkowej i powstały w I dekadzie XX wieku dwór w Jarantowicach. Z kolei swoją architekturą odbiega od założeń klasycyzmu dwór w Świeszu. Nie posiada on typowej dla dworów szlacheckich osiowości frontowej, a bryła jego budowli i wieży ma zróżnicowaną wysokość.

Nieodłącznym elementem dworów są rozciągające się na ich zapleczu parki krajobrazowe, o ciekawych pierwotnych założeniach kompozycyjnych wzorowanych na tzw. ogrodach francuskich lub włoskich. Parki, które w przeszłości stanowiły enklawy naturalnego piękna, są dzisiaj w znacznej mierze zniszczone i poprzecinane licznymi dzikimi ścieżkami

ścieżkami, a drzewostan silnie przerzedzony z samosiewami drzew i krzewów. W niektórych parkach uwagę zwracają pojedyncze, nawet 200-letnie okazy drzew — cisów, kasztanowców, lip, uznane za pomniki przyrody.

W skład zespołów dworskich wchodziły także zabudowania folwarczne i gospodarcze. Do chwili obecnej pozostały po nich pojedyncze obiekty, bądź zostały one całkowicie zlikwidowane. Wyjątek stanowi zespół dworski w Jarantowicach, gdzie z okresu międzywojennego pozostał cały kompleks budynków.

Stan zachowania zespołów dworskich w powiecie radziejowskim jest zróżnicowany. Zależy on od właściciela, a także użytkownika w przeszłości i obecnie. Niektóre z dworów zostały całkowicie przebudowane i zatraciły swoje elementy stylowe (Piotrków Kujawski, Skibin, Dobre). Najlepszy stan przedstawiają obiekty będące siedzibą szkół: Konary, Borucinek, Borucin, Niegibalice, Biskupice, Leszcze, Płowce oraz dwór w Krzywosądzy, Osięcinach i Jarantowicach. Najbardziej zdewastowane są dwory, które po wojnie zamieszkiwali parcelanci, bądź pracownicy Państwowych Gospodarstw Rolnych: Leonowo, Pruchnowo, Zagajewice, Osłonki, Stróżewo, Czołówek, Kamieniec i Świerczyn. Ich potomkowie, obecni lokatorzy dworów, nie są w stanie na własny koszt dokonać remontu tych zabytkowych obiektów. Z kolei urzędów gmin nie stać na tak kosztowne inwestycje. Dlatego dwory, które są naszym dziedzictwem narodowym, szybko popadają w ruinę — dwór w Kościelnej Wsi i w Czołowie. Szansą na restaurację i przywrócenie tym budowlom dawnej świetności jest przekazanie ich prywatnym właścicielom.

Przykładem godnym naśladowania jest przejęcie dworu w Świeszu w 1985 r. przez prof. ATR w Bydgoszczy Janusza Migdalskiego. Wciągu 18 lat udało mu się odbudować rezydencjonalną część dworu. Prace są kontynuowane. Również zespoły dworskie w Jarantowicach i Osięcinach zostały odrestaurowane przez Ośrodek Hodowli Zarodowej w Osięcinach, stanowiący obecnie spółkę z o.o. Własnością prywatną stały się dwory w Leszczach, Niegibalicach i Pruchnowie. Podjęto tam prace renowacyjne.

Jako społeczeństwo nie powinniśmy dopuścić do niszczenia śladów przeszłości, bo

„Narody, które tracą pamięć, tracą życie".

No właśnie Ryszard byłem ostatnio u prof. Janusza Migdalskiego i zostałeś zaproszony wraz ze mną na kolejne spotkanie związane sądzę ,że będzie interesująca dyskusja.

Przechodząc do dalszej rozmowy Ryszard postaraj się przypomnieć znanych i cenionych ich właścicieli.

Dwór polski, „jako strażnica wszystkiego co polskie", stanowił od wielu pokoleń ważny ośrodek patriotyzmu i bastion ochrony interesów narodowych. Właściciele dworów to często znani i cenieni działacze społeczno-polityczni, którzy swoją aktywnością przyczyniali się do rozwoju lokalnych społeczeństw.

Do grona zasłużonych ziemian powiatu radziejowskiego należeli przedstawiciele rodu Biesiekierskich — właściciele Płowieć. Pielęgnowali oni tradycje związane z bitwą pod Płowcami. Wśród nich swoją obywatelską postawą wyróżnił się Antoni Dezydery Biesiekierski h. Pomian (1743-1818) znany działacz polityczny, poseł na sejm w latach 1773-1774. Pełnił również urzędy chorążego inowrocławskiego i kasztelana kowalskiego. W 1774 r. otrzymał tytuł szambelana królewskiego ostatniego króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego. W rodzinnych Płowcach założył archiwum i bibliotekę dworską, gdzie gromadził dokumenty dotyczące swojej posiadłości, jak i bitwy pod Płowcami. Ustanowił on, na mocy testamentu dnia 15 VII 1818 r., fundusz w wysokości 20 tys. złotych polskich przeznaczony na powiększenie zbiorów bibliotecznych przez następnych właścicieli. Jeszcze za jego życia została ufundowana tablica, upamiętniająca Łokietkowe zwycięstwo. Antoni Biesiekierski zmarł 10 XI 1818 r. w Płowcach, a został pochowany w Konecku.

Pielęgnowanie pamięci o bitwie z Krzyżakami stało się także jednym z motywów działania Jana Biesiekierskiego. Był on członkiem Ogólnopolskiego Komitetu Obchodów 600 rocznicy bitwy pod Płowcami. Z inicjatywy tego komitetu w 1927 r. rozpoczęto prace nad usypaniem kopca

w miejscu historycznej bitwy. Jan Biesiekierski podarował teren pod przyszły kopiec, a po uroczystościach w 1931 r. wydał przyjęcie ogrodowe dla oficjalnych gości w parku dworskim. Był on ostatnim właścicielem majątku w Płowcach.

Do polskich ziemian, którzy swoim życiem służyli „Bogu, ludziom i Ojczyźnie" należał Józef hrabia Skarbek (1819-1900). Jego pierwszą żoną była Maria Wodzińska, muza Juliusza Słowackiego i Fryderyka Chopina. Po rozwodzie poślubił on Karolinę z Popławskich h. Jastrzębiec. Wraz z żoną rozpoczął w Osięcinach działalność dobroczynną. Najważniejszym dziełem budowlanym Józefa hrabiego Skarbka stał się kościół pw. Opieki Najświętszej Marii Panny wzniesiony w latach 1845-1855 wg projektu Henryka Marconiego. W 1880 r. pobudował w Osięcinach plebanię i wikariatkę, także szpital na 12 łóżek, ochronkę dla dzieci i dom schronienia dla starców. Działalność dobroczynną Józefa hrabiego Skarbka wieńczyła fundacja „Wieczysta Fundacja Dobroczynna Józefa i Karoliny z Popławskich hr. Skarbków" założona 12 IX 1895 r., której zapisał w testamencie cały swój majątek. Pieniądze z fundacji przeznaczone były dla społeczności Osięcin i trzech majątków: Samszyc, Woli Skarbkowej i Bartłomiejowie. Roczny dochód fundacji przeznaczony był m.in. na utrzymanie kościoła, szpitala, ochronki dla dzieci i starców, stypendia dla gimnazjalistów i studentów, płace dla lekarza, nauczyciela w Osięcinach oraz dla innych zakładów dobro-czynnych w Warszawie. Był również gorącym patriotą. Angażował się w działalność polityczną. W okresie po

wstania styczniowego pełnił funkcję naczelnika powiatu włocławskiego i jednocześnie członka rady powiatowej we Włocławku. Za swoją działalność, po upadku powstania w 1864 r., był uwięziony na Pawiaku. Józef hrabia Skarbek zmarł 8 X 1900 r. i został pochowany w podziemiu kaplicy św. Józefa w ufundowanym przez siebie kościele.

Ważną rolę w krzewieniu kultury rolnej wśród mieszkań-ców powiatu odegrał właściciel majątku w Czołówku Kazimierz Grutzmacher (1878-1943). Jego ojciec Antoni brał udział w powstaniu styczniowym 1863-1864. Natomiast Kazimierz Grutzmacher należał do aktywnych działaczy społeczno-politycznych Kujaw. Przed I wojną światową założył pierwsze na Kujawach koło rolnicze pod nazwą „Pierwsza Kujawska Spółka Gospodarcza". Był działaczem i członkiem władz naczelnych Polskiej Macierzy, Towarzystwa Rolniczego Związku Ziemian, organizatorem banków rolnych. Zasiadał także w zarządzie Cukrowni Dobre. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości stał się aktywnym działaczem Stronnictwa Narodowego. Od 1928 r. pełnił funkcję prezesa Zarządu Okręgowego Stronnictwa Narodowego na Kujawach i z ramienia tej partii zasiadał w senacie i w sejmie. W latach 1924-1925 działał aktywnie w Spółdzielni Spożywczo-Manufakturowej oraz Spółdzielni Rolniczo-Handlowej „Rolnik" w Radziejowie. Wchodził w skład Radziejowskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół" oraz Ogólnopolskiego Komitetu Obchodów 600. rocznicy bitwy pod Płowcami. W 1932 r. był prezesem kółka rolniczego w Radziejowie. Po wybuchu II wojny światowej i wkroczeniu wojsk niemieckich do Polski we wrześniu 1939 r., odmówił przyjęcia niemieckiej listy narodowościowej (Volkslisty). W 1940 r. został zmuszony do

opuszczenia swojego majątku w Czołówku. Zamieszkał w Warszawie, gdzie zmarł w 1943 r. Jego grób znajduje się na cmentarzu parafialnym w Radziejowie.

Do znanych działaczy społecznych i narodowych należał także Tadeusz Jan Grabski h. Wczele (1875-1934). W 1905 r. nabył on majątek Leszcze i przekształcił dotychczasowy dwór w prawdziwą rezydencję. Działał społecznie w wielu polskich organizacjach i stowarzyszeniach. Był członkiem Sejmiku Powiatowej Rady oraz zasiadał w Zarządzie Chrześcijańsko-Narodowego Stronnictwa Rolniczego w Strzelnie. Pełnił funkcję prezesa Rady w Inowrocławiu. Podczas powstania wielkopolskiego w latach 1918-1919 brał udział w walkach z Niemcami oraz przewodniczył sądowi wojsk powstańczych. Zmarł 29 IX 1934 r. w Leszczach i został pochowany w krypcie kaplicy dworu w Leszczach.

Na uwagę zasługują również postacie innych ziemian powiatu radziejowskiego: Jan Szweykowski (1872-1923) — lekarz, właściciel Skibina, działacz społeczny; Stanisław Leopold Tabaczyński h. Grabie (1840-1918) —lekarz, właściciel Piotrkowa Kujawskiego, założyciel OSP, powstaniec styczniowy; Ludwik Stanisław Odrowąż Pieniążek (1892-1941) — właściciel Opatowie, działacz rolniczy, ofiara zbrodni hitlerowskich; Józef Maria Czernicki h. Jastrzębiec (1902-1985) — ostatni właściciel Dobrego.

Wymienione wyżej postacie swoim życiem i działalnością tworzyły historię powiatu, wpływały na życie gospodarcze i kulturalne regionu oraz dawały przykład obywatelskiej postawy i miłości do „Małej Ojczyzny".

Ryszard - proponuje abyśmy porozmawiali o Swieszu.

 

Gdzieś wyczytałem czy usłyszałem takie oto opis.

 

 

„Wśród takich pól przed laty, nad brzegiem ruczaju, na pagórku niewielkim, we brzozowym gaju, stał dwór szlachecki..."-albo ziemiański pałacyk.

Na fotografii widnieje siedemnastowieczny dworek szlachecki. Znajduje się on w Świeszu, który położony jest na Kujawach. Budowla ta jest jednym z dziedzictw ziemiaństwa kujawskiego. W owej budowli przetłumaczono po raz pierwszy na język polski „Iliadę" Homera przez Franciszka Dmochowskiego. W latach 1806-30 zostały spisane dzieje majątku i jego współczesne życie przez syna Ksawerego Salezego Dmochowskiego. Na początku XVIII wieku właścicielem był ród Gąsiorowskich. Natomiast pod koniec XIX wieku majątkiem zarządzała rodzina Sulimierskich. Ostatnimi właścicielami dworku i majątku była rodzina Zalewskich herbu Rawicz.

W 1985 roku do Świesza przybył prof. dr hab. Janusz Migdalski. Do momentu, w którym profesor nie zajął się dworkiem, był on ruiną. Budowla została odrestaurowana. Powróciła do dawnego blasku. Od kilku lat wiekowa rezydencja przeobraża się w Muzeum Domowe. Profesor Migdalski z ogromną starannością gromadzi wszelkiego rodzaju sprzęty domowe sprzed wielu lat. Znajduję się tam również galeria obrazów. Miejsce mają również wystawy czasowe, takie jak „Żniwa na Kujawach", na których zgromadzono dzieła malarzy polskich i niemieckich. W muzealnych zbiorach znajdują się eksponaty związane z epoką napoleońską i Księstwem Warszawskim oraz polskim ziemiaństwem. W księgozbiorze znajduje się pierwszy przekład „Iliady" Homera oraz wiele innych „białych kruków".

Wokół dworu rosną trzy szpalery dorodnych lip. Jest ich tam blisko pięćdziesiąt. Obecny właściciel pałacyku profesor Migdalski zastanawia się, czy nie są to najstarsze okazy tych drzew w Polsce. Już w 1805 roku ówczesny właściciel Ksawery Dmochowski w swoich pamiętnikach porównywał aleje lipowe w Swieszu do lip w ogrodzie Saskim w Warszawie.

Myślę, że przybliżając historię tego miejsca, zachęciliśmy Państwa do odwiedzenia go. Panuje tam niesamowita atmosfera, cisza od zgiełku ulicy, a wokoło można usłyszeć świergot ptaków. Jest to jedno z niewielu takich miejsc na Kujawach. A przy tym prof. Janusz Migdalski jest znakomitym znawcą tych zagadnień i przeuroczym rozmówcą.

u dworskiego wchodziły dawniej: budynek dworu, park krajobrazowy oraz zabudowania gospodarcze. Nie wszystkie elementy składowe zespołów zachowały się do dnia dzisiejszego.

Dwory w powiecie radziejowskim w większości były murowane w XIX wieku, dlatego reprezentują one najpóźniejsze formy klasycyzmu. Są to budowle przeważnie parterowe, założone na rzucie prostokąta, nakryte wysokim dachem, w elewacji frontowej najczęściej dziewięcio - jedenastoosiowe, z charakterystycznym portykiem kolumnowym zwieńczonym tympanonem. Spośród nich wyróżniają się swoją wielkością i okazałością: dwór w Leszczach, który ma charakter budowli pałacowo-zamkowej i powstały w I dekadzie XX wieku dwór w Jarantowicach. Z kolei swoją architekturą odbiega od założeń klasycyzmu dwór w Świeszu. Nie posiada on typowej dla dworów szlacheckich osiowości frontowej, a bryła jego budowli i wieży ma zróżnicowaną wysokość.

Nieodłącznym elementem dworów są rozciągające się na ich zapleczu parki krajobrazowe, o ciekawych pierwotnych założeniach kompozycyjnych wzorowanych na tzw. ogrodach francuskich lub włoskich. Parki, które w przeszłości stanowiły enklawy naturalnego piękna, są dzisiaj w znacznej mierze zniszczone i poprzecinane licznymi dzikimi ścieżkami

ścieżkami, a drzewostan silnie przerzedzony z samosiewami drzew i krzewów. W niektórych parkach uwagę zwracają pojedyncze, nawet 200-letnie okazy drzew — cisów, kasztanowców, lip, uznane za pomniki przyrody.

W skład zespołów dworskich wchodziły także zabudowania folwarczne i gospodarcze. Do chwili obecnej pozostały po nich pojedyncze obiekty, bądź zostały one całkowicie zlikwidowane. Wyjątek stanowi zespół dworski w Jarantowicach, gdzie z okresu międzywojennego pozostał cały kompleks budynków.

Stan zachowania zespołów dworskich w powiecie radziejowskim jest zróżnicowany. Zależy on od właściciela, a także użytkownika w przeszłości i obecnie. Niektóre z dworów zostały całkowicie przebudowane i zatraciły swoje elementy stylowe (Piotrków Kujawski, Skibin, Dobre). Najlepszy stan przedstawiają obiekty będące siedzibą szkół: Konary, Borucinek, Borucin, Niegibalice, Biskupice, Leszcze, Płowce oraz dwór w Krzywosądzy, Osięcinach i Jarantowicach. Najbardziej zdewastowane są dwory, które po wojnie zamieszkiwali parcelanci, bądź pracownicy Państwowych Gospodarstw Rolnych: Leonowo, Pruchnowo, Zagajewice, Osłonki, Stróżewo, Czołówek, Kamieniec i Świerczyn. Ich potomkowie, obecni lokatorzy dworów, nie są w stanie na własny koszt dokonać remontu tych zabytkowych obiektów. Z kolei urzędów gmin nie stać na tak kosztowne inwestycje. Dlatego dwory, które są naszym dziedzictwem narodowym, szybko popadają w ruinę — dwór w Kościelnej Wsi i w Czołowie. Szansą na restaurację i przywrócenie tym budowlom dawnej świetności jest przekazanie ich prywatnym właścicielom.

Przykładem godnym naśladowania jest przejęcie dworu w Świeszu w 1985 r. przez prof. ATR w Bydgoszczy Janusza Migdalskiego. Wciągu 18 lat udało mu się odbudować rezydencjonalną część dworu. Prace są kontynuowane. Również zespoły dworskie w Jarantowicach i Osięcinach zostały odrestaurowane przez Ośrodek Hodowli Zarodowej w Osięcinach, stanowiący obecnie spółkę z o.o. Własnością prywatną stały się dwory w Leszczach, Niegibalicach i Pruchnowie. Podjęto tam prace renowacyjne.

Jako społeczeństwo nie powinniśmy dopuścić do niszczenia śladów przeszłości, bo

„Narody, które tracą pamięć, tracą życie".

 

No właśnie Ryszard byłem ostatnio u prof. Janusza Migdalskiego i zostałeś zaproszony wraz ze mną na kolejne spotkanie związane sądzę ,że będzie interesująca dyskusja.

Przechodząc do dalszej rozmowy Ryszard postaraj się przypomnieć znanych i cenionych ich właścicieli.

Dwór polski, „jako strażnica wszystkiego co polskie", stanowił od wielu pokoleń ważny ośrodek patriotyzmu i bastion ochrony interesów narodowych. Właściciele dworów to często znani i cenieni działacze społeczno-polityczni, którzy swoją aktywnością przyczyniali się do rozwoju lokalnych społeczeństw.

Do grona zasłużonych ziemian powiatu radziejowskiego należeli przedstawiciele rodu Biesiekierskich — właściciele Płowieć. Pielęgnowali oni tradycje związane z bitwą pod Płowcami. Wśród nich swoją obywatelską postawą wyróżnił się Antoni Dezydery Biesiekierski h. Pomian (1743-1818) znany działacz polityczny, poseł na sejm w latach 1773-1774. Pełnił również urzędy chorążego inowrocławskiego i kasztelana kowalskiego. W 1774 r. otrzymał tytuł szambelana królewskiego ostatniego króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego. W rodzinnych Płowcach założył archiwum i bibliotekę dworską, gdzie gromadził dokumenty dotyczące swojej posiadłości, jak i bitwy pod Płowcami. Ustanowił on, na mocy testamentu dnia 15 VII 1818 r., fundusz w wysokości 20 tys. złotych polskich przeznaczony na powiększenie zbiorów bibliotecznych przez następnych właścicieli. Jeszcze za jego życia została ufundowana tablica, upamiętniająca Łokietkowe zwycięstwo. Antoni Biesiekierski zmarł 10 XI 1818 r. w Płowcach, a został pochowany w Konecku.

Pielęgnowanie pamięci o bitwie z Krzyżakami stało się także jednym z motywów działania Jana Biesiekierskiego. Był on członkiem Ogólnopolskiego Komitetu Obchodów 600 rocznicy bitwy pod Płowcami. Z inicjatywy tego komitetu w 1927 r. rozpoczęto prace nad usypaniem kopca

w miejscu historycznej bitwy. Jan Biesiekierski podarował teren pod przyszły kopiec, a po uroczystościach w 1931 r. wydał przyjęcie ogrodowe dla oficjalnych gości w parku dworskim. Był on ostatnim właścicielem majątku w Płowcach.

Do polskich ziemian, którzy swoim życiem służyli „Bogu, ludziom i Ojczyźnie" należał Józef hrabia Skarbek (1819-1900). Jego pierwszą żoną była Maria Wodzińska, muza Juliusza Słowackiego i Fryderyka Chopina. Po rozwodzie poślubił on Karolinę z Popławskich h. Jastrzębiec. Wraz z żoną rozpoczął w Osięcinach działalność dobroczynną. Najważniejszym dziełem budowlanym Józefa hrabiego Skarbka stał się kościół pw. Opieki Najświętszej Marii Panny wzniesiony w latach 1845-1855 wg projektu Henryka Marconiego. W 1880 r. pobudował w Osięcinach plebanię i wikariatkę, także szpital na 12 łóżek, ochronkę dla dzieci i dom schronienia dla starców. Działalność dobroczynną Józefa hrabiego Skarbka wieńczyła fundacja „Wieczysta Fundacja Dobroczynna Józefa i Karoliny z Popławskich hr. Skarbków" założona 12 IX 1895 r., której zapisał w testamencie cały swój majątek. Pieniądze z fundacji przeznaczone były dla społeczności Osięcin i trzech majątków: Samszyc, Woli Skarbkowej i Bartłomiejowie. Roczny dochód fundacji przeznaczony był m.in. na utrzymanie kościoła, szpitala, ochronki dla dzieci i starców, stypendia dla gimnazjalistów i studentów, płace dla lekarza, nauczyciela w Osięcinach oraz dla innych zakładów dobro-czynnych w Warszawie. Był również gorącym patriotą. Angażował się w działalność polityczną. W okresie po

wstania styczniowego pełnił funkcję naczelnika powiatu włocławskiego i jednocześnie członka rady powiatowej we Włocławku. Za swoją działalność, po upadku powstania w 1864 r., był uwięziony na Pawiaku. Józef hrabia Skarbek zmarł 8 X 1900 r. i został pochowany w podziemiu kaplicy św. Józefa w ufundowanym przez siebie kościele.

Ważną rolę w krzewieniu kultury rolnej wśród mieszkań-ców powiatu odegrał właściciel majątku w Czołówku Kazimierz Grutzmacher (1878-1943). Jego ojciec Antoni brał udział w powstaniu styczniowym 1863-1864. Natomiast Kazimierz Grutzmacher należał do aktywnych działaczy społeczno-politycznych Kujaw. Przed I wojną światową założył pierwsze na Kujawach koło rolnicze pod nazwą „Pierwsza Kujawska Spółka Gospodarcza". Był działaczem i członkiem władz naczelnych Polskiej Macierzy, Towarzystwa Rolniczego Związku Ziemian, organizatorem banków rolnych. Zasiadał także w zarządzie Cukrowni Dobre. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości stał się aktywnym działaczem Stronnictwa Narodowego. Od 1928 r. pełnił funkcję prezesa Zarządu Okręgowego Stronnictwa Narodowego na Kujawach i z ramienia tej partii zasiadał w senacie i w sejmie. W latach 1924-1925 działał aktywnie w Spółdzielni Spożywczo-Manufakturowej oraz Spółdzielni Rolniczo-Handlowej „Rolnik" w Radziejowie. Wchodził w skład Radziejowskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół" oraz Ogólnopolskiego Komitetu Obchodów 600. rocznicy bitwy pod Płowcami. W 1932 r. był prezesem kółka rolniczego w Radziejowie. Po wybuchu II wojny światowej i wkroczeniu wojsk niemieckich do Polski we wrześniu 1939 r., odmówił przyjęcia niemieckiej listy narodowościowej (Volkslisty). W 1940 r. został zmuszony do

opuszczenia swojego majątku w Czołówku. Zamieszkał w Warszawie, gdzie zmarł w 1943 r. Jego grób znajduje się na cmentarzu parafialnym w Radziejowie.

Do znanych działaczy społecznych i narodowych należał także Tadeusz Jan Grabski h. Wczele (1875-1934). W 1905 r. nabył on majątek Leszcze i przekształcił dotychczasowy dwór w prawdziwą rezydencję. Działał społecznie w wielu polskich organizacjach i stowarzyszeniach. Był członkiem Sejmiku Powiatowej Rady oraz zasiadał w Zarządzie Chrześcijańsko-Narodowego Stronnictwa Rolniczego w Strzelnie. Pełnił funkcję prezesa Rady w Inowrocławiu. Podczas powstania wielkopolskiego w latach 1918-1919 brał udział w walkach z Niemcami oraz przewodniczył sądowi wojsk powstańczych. Zmarł 29 IX 1934 r. w Leszczach i został pochowany w krypcie kaplicy dworu w Leszczach.

Na uwagę zasługują również postacie innych ziemian powiatu radziejowskiego: Jan Szweykowski (1872-1923) — lekarz, właściciel Skibina, działacz społeczny; Stanisław Leopold Tabaczyński h. Grabie (1840-1918) —lekarz, właściciel Piotrkowa Kujawskiego, założyciel OSP, powstaniec styczniowy; Ludwik Stanisław Odrowąż Pieniążek (1892-1941) — właściciel Opatowie, działacz rolniczy, ofiara zbrodni hitlerowskich; Józef Maria Czernicki h. Jastrzębiec (1902-1985) — ostatni właściciel Dobrego.

Wymienione wyżej postacie swoim życiem i działalnością tworzyły historię powiatu, wpływały na życie gospodarcze i kulturalne regionu oraz dawały przykład obywatelskiej postawy i miłości do „Małej Ojczyzny".

Ryszard - proponuje abyśmy porozmawiali o Swieszu.

 

 

Gdzieś wyczytałem czy usłyszałem takie oto opis.

 

 

„Wśród takich pól przed laty, nad brzegiem ruczaju, na pagórku niewielkim, we brzozowym gaju, stał dwór szlachecki..."-albo ziemiański pałacyk.

 

Na fotografii widnieje siedemnastowieczny dworek szlachecki. Znajduje się on w Świeszu, który położony jest na Kujawach. 

Budowla ta jest jednym z dziedzictw ziemiaństwa kujawskiego. W owej budowli przetłumaczono po raz pierwszy na język polski „Iliadę" Homera przez Franciszka Dmochowskiego. W latach 1806-30 zostały spisane dzieje majątku i jego współczesne życie przez syna Ksawerego Salezego Dmochowskiego. Na początku XVIII wieku właścicielem był ród Gąsiorowskich. Natomiast pod koniec XIX wieku majątkiem zarządzała rodzina Sulimierskich. Ostatnimi właścicielami dworku i majątku była rodzina Zalewskich herbu Rawicz.

W 1985 roku do Świesza przybył prof. dr hab. Janusz Migdalski.

 

Do momentu, w którym profesor nie zajął się dworkiem, był on ruiną. Budowla została odrestaurowana. Powróciła do dawnego blasku. Od kilku lat wiekowa rezydencja przeobraża się w Muzeum Domowe. Profesor Migdalski z ogromną starannością gromadzi wszelkiego rodzaju sprzęty domowe sprzed wielu lat. Znajduję się tam również galeria obrazów. Miejsce mają również wystawy czasowe, takie jak „Żniwa na Kujawach", na których zgromadzono dzieła malarzy polskich i niemieckich. W muzealnych zbiorach znajdują się eksponaty związane z epoką napoleońską i Księstwem Warszawskim oraz polskim ziemiaństwem. W księgozbiorze znajduje się pierwszy przekład „Iliady" Homera oraz wiele innych „białych kruków".

Wokół dworu rosną trzy szpalery dorodnych lip. Jest ich tam blisko pięćdziesiąt. Obecny właściciel pałacyku profesor Migdalski zastanawia się, czy nie są to najstarsze okazy tych drzew w Polsce. Już w 1805 roku ówczesny właściciel Ksawery Dmochowski w swoich pamiętnikach porównywał aleje lipowe w Swieszu do lip w ogrodzie Saskim w Warszawie.

Myślę, że przybliżając historię tego miejsca, zachęciliśmy Państwa do odwiedzenia go. Panuje tam niesamowita atmosfera, cisza od zgiełku ulicy, a wokoło można usłyszeć świergot ptaków. Jest to jedno z niewielu takich miejsc na Kujawach. A przy tym prof. Janusz Migdalski jest znakomitym znawcą tych zagadnień i przeuroczym rozmówcą.

Dziękuję za rozmowę.

Karol Szmagalski

===================================================================================================================================

Po obejrzeniu imprez związanych z Obchodami 10 rocznicy powstania powiatu radziejowskiego 5 czerwca 2009 r. w godzinach wieczornych i nocnych rozpoczęliśmy rozmowę na GG na tematy związane z Kujawami. Postanowiłem Zygmunta zapytać przy tej okazji o kilka rzeczy.

Zygmunt .Myślę, że warto zastanowić się nad pojęciem kultur.

Witaj Karol.

Pojęcie kultur to temat rzeka. Trudno jest skondensować w paru zdaniach zagadnienie, którego nie można zdefiniować. Nie ma czystej kultury kujawskiej. Były zabory, podziały regionalne, różne diaspory - wszystko się wymieszało. Można tylko mówić o tym subiektywnie. Będzie to krótka odpowiedź, i to tylko w aspekcie literackim.

 

Karol Sz.

1.       Czy Kujawy są dla Ciebie małą ojczyzną, jak  zdefiniujesz to pojęcie?

 

Zygmunt D.

 

JAK ROZUMIEM POJĘCIE - MOJA MAŁA OJCZYZNA.

Dla mnie pojęcie Małej Ojczyzny wiąże się ściśle z miejscem mojego dzieciństwa, z  zakorzenieniem w tym miejscu i z pierwszą pamięcią o nim. Człowiek rodzi się w jednym miejscu, chociaż potem w wielu miejscach żyje. I to pierwsze, jedyne miejsce z nim związane pojmuję jako Mała Ojczyzna. Dla Ślązaków, wśród których żyję, jest ona Heimatem bądź ojcowizną.  Moja Mała Ojczyzna to: najpierw kujawska dolina Wisły z Ciechocinkiem, w którym się urodziłem i wychowałem; potem całe Kujawy Białe (piaszczyste) z Nieszawą, Włocławkiem i Kowalem; następnie Kujawy Czarne (pszenno-buraczane) z Radziejowem, Brześciem, Płowcami i Kruszwicą; wreszcie Kujawy Nadnoteckie z Inowrocławiem, Żninem i Pakością.

 

Karol Sz.

 

2.       Czym jest dla Ciebie tożsamość (regionalna)?

 

Zygmunt D.

CZYM JEST DLA MNIE TOŻSAMOŚĆ REGIONALNA.

a)      Przeciwieństwem globalizmu, który zaciera rodzimy dorobek kulturowy regionów.

b)      akceptowaniem wartości kulturotwórczych mojej Małej ojczyzny: tradycji, obrzędowości, swoistych form językowych, świadomości ukształtowanych przez pokolenia,, wszystkiego co jest wytworem domu rodzinnego, najbliższej okolicy regionu.

c)       Identyfikowaniem ze zjawiskami z różnych sfer życia, w aspekcie geograficznym, historycznym, etnicznym i psychologicznym.

d)       Emocjonalnym związaniem z "Krajem lat dziecinnych" - miejscem urodzenia, które w życiu człowieka jest jedyne i niepowtarzalne.

 

 

Karol Sz.

 

3.       Jakie elementy kultury kujawskiej są Tobie najbliższe?

 

Zygmunt D.

JAKIE ELEMENTY KULTURY KUJAWSKIEJ SĄ MI BLISKIE.

Z kulturą kujawską, jak i z innymi kulturami regionalnymi, uczeni mają kłopot. Nie istnieją one bowiem dzisiaj w czystym składniku. Wyraziście ten stan zaakcentował niemiecki filozof Johann Herder już na początku XIX wieku, mówiąc: "Niema nic bardziej niedoskonałego, niż słowo KULTURA". Wyraziście ten stan zaakcentował niemiecki filozof Johann Herder już na początku XIX wieku, mówiąc: "Niema nic bardziej niedoskonałego, niż słowo KULTURA".

Nie ma jednolitej kultury kujawskiej.. Istnieją jedynie elementy materialne i duchowe tej kultury. Wpływ na to miały destrukcyjne czynniki głównie historyczne, zwłaszcza różnorodne wtręty kultur nie kujawskich. Do tych czynników należy rozdarcie organizmu kujawskiego przez zaborców. Konsekwencją tego było ukształtowanie się dwóch subkultur kujawskich - innej w warunkach pruskiego zaboru i innej w obrębie rosyjskiego. Jednocześnie asymilowały się z Kujawiakami diaspory niemieckich Olendrów i silnie rozprzestrzeniający się żywioł żydowski. (Oczywiście obok wspomnianych nosicieli swoich kultur przez zaborców). Pozostał więc ten konglomerat kultury, jaki jest obecnie na Kujawach i to jest mi bliskie jako pisarzowi. Ten zmodyfikowany kształt kultury naszych pradziadów opisuję w moich powieściach i w artykułach publicystycznych. w Powieściach "Płonąca sól" i "Czyściec mojego nieba" głęboko zanurzyłem się w kujawskich obyczajach, obrzędowości, ekonomice i języku - czasów, które opisuję.

Karol Sz.

4. W jaki sposób język gwarowy buduję tożsamość regionalną?

              Zygmunt D.

              W JAKI SPOSÓB JĘZYK GWAROWY BUDUJE TOŻSAMOŚĆ REGIONALNĄ.  

                            Gwara jest wytworem mniejszej społeczności , która znieruchomiała kiedyś, z różnych   przyczyn na swojej życiowej spłacheci. W tej chwili, w okresie unifikacji zjawisk językowych w obrębie państwa, gwara funkcjonuje jako element odzyskiwania podmiotowości przez regiony. Spełnia funkcję swoistego LOGO - jako oznaka tożsamości regionu. Ale tu i ówdzie pojawia się jako omament dekoracyjny - powód do zaszczytu. Jest także odbojem dla ekspansji zjawisk globalistycznych, które podmiotowość regionu zacierają. Wiąże też emocjonalnie społeczność. - dowartościowuje wspólnotą własnego języka. Dla pisarza gwara jest tworzywem, środkiem  o wielokierunkowym działaniu, np. może być wyrazem ekspresji, czynnikiem identyfikacji z opisywanym czasem historycznym, nośnikiem zabarwienia uczuciowego, ozdobnikiem lingwistycznym, odświeżeniem dawnego języka, elementem indywidualizacji bohaterów utworu. Umiejętne posługiwanie się dawną leksyką i fleksją, czyli świadomym archaizowaniem - wiąże uczuciowo czytelnika z opisywaną zaszłością i uplastycznia obrazowość opisu i narracji.

 

Dziękuję za interesujące dywagacje. Otrzymałem od Mirka Kowalskiego kilka zdjęć . Wykorzystam je wraz ze swoimi i stworzę krótki filmik związany z 10 lecie powiatu oraz XVI Festiwalem piosenki francuskiej. Co z tego wyszło można będzie niedługo zobaczyć. Jak sam mówisz „ Nie wymieniałem dóbr materialnych, które mnie porywają, pomników kultury kujawskiej - ważna jest synteza.” Być może kiedyś do tych szczegółów wrócimy.

=======================================================================================================================================

Radziejowski basen ( niestety do rozmowy nie doszło - pozostawiam to bez komentarza) - pytania są proste ale czy trudno na nie odpowiedzieć ????

Dotykając problematyki budowy i uruchomienia basenu w Radziejowie w artykule –„Radziejowski basen tak czy nie dylematy władzy”  pozwoliłem sobie na stwierdzenia. A mianowicie ,że basen był to nośny element programu wyborczego obecnej koalicji i nie tylko jej jako odpowiedź na liczne głosy społeczne. I jeśli władza nie naleje do niego wody to i tak się w niej utopi jak go nie wybuduje.. Oby się udało. Proces decyzyjny od realizacji projektu do jego oddania (basenu) jest trudny I skomplikowany ale to jest problem tych co władzę wzięli, otrzymali (społeczeństwo chce tylko aby basen został oddany) i  kłopoty i trudności jego nie interesują. Opozycja i ta z prawa i ta z lewa już powoli przygotowuje się do lania wody  mimo, że basen nie będzie gotowy. A jak przy tym przebiera nogami. Im bliżej wyborów(został tylko rok )tym nogi szybciej a może języki chodzą. Społeczeństwo lubi słuchać ,że wreszcie to się uda. A jak się nie uda to trzeba przygotowywać grunt aby wskazać kto to zawalił. Tyle wprowadzenia do tematu. Ponieważ do następnych wyborów zostało niewiele czasu a tu i tam pojawiają się pytania co z tym tematem. Spotkaliśmy się z Dariuszem Jałoszyńskim - wicestarostą radziejowskim i tak powstał niniejszy wywiad .

Karol Szmagalski

Panie Starosto w jednym z wywiadów prasowych stwierdził Pan ,że ponad dziesięć milionów złotych będzie kosztowała budowa krytego basenu w Radziejowie. Oraz ,że wniosek samorządu powiatowego w Radziejowie, dotyczący budowy krytego basenu został zakwalifikowany przez samorząd województwa do realizacji i co za tym idzie, projekt zostanie dofinansowany. Stwierdził Pan ,że nie bez znaczenia jest fakt, że w dużym promieniu od miasta nie ma pływalni i zbudowanie pływalni jest pilną potrzebą, a na uwadze trzeba mieć, że Radziejów w okolicy 40 km jest największym skupiskiem uczącej się młodzieży. Tylko w samym „Mechaniku” były lata, w których naukę pobierało prawie 2 tys. uczniów. Dochodzą do tego jeszcze dwa zespoły szkół ponadpodstawowych. Mimo, że inwestycja powiatu została zakwalifikowana do realizacji, wciąż trwa poszukiwanie dodatkowych środków, gdyż środki unijne, pokryją tylko w połowie wydatki poniesione na budowę obiektu. Czynicie usilne starania, by pozyskać subwencję w Ministerstwie Sportu

Do Pana takie pytanie – jak na dzień dzisiejszy wygląda sytuacja ?

A mianowicie:

1.        czy i w jakiej wysokości uzyskaliście subwencje ?

·         czy skorzystaliście lub skorzystacie z subwencji z Ministerstwa Sportu?

·         Czy udało się skorzystać ze środków Ministerstwa Ochrony Środowiska w ramach sygnalizowanej przez Pana możliwości pokrycia 90 % przez ten resort , przy zainstalowaniu baterii słonecznych służących do ogrzania pływalni( w ramach dyrektywy UE, nakładającej na kraje członkowskie obowiązek pozyskiwania 20 % energii ze źródeł odnawialnych),

·         Czy samorządy gminne włączyły się lub włączą w sprawę partycypacji w kosztach budowy?

2.        jaki wygląda przygotowanie i opracowanie dokumentacji związanej z budową?

3.        Kiedy i kto będzie wykonawcą inwestycji ( czy rozstrzygnięty jest przetarg z tym związany a jeśli nie kiedy on będzie miał miejsce?

Jeśli Pan pozwoli proszę w tej kolejności aby Pan zechciał przybliżyć te zagadnienia.

 

     czy skorzystaliście lub skorzystacie z subwencji z Ministerstwa Sportu?

Dariusz Jałoszyński

……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….

     Czy udało się skorzystać ze środków Ministerstwa Ochrony Środowiska w ramach sygnalizowanej przez Pana możliwości pokrycia 90 % przez ten resort , przy zainstalowaniu baterii słonecznych służących do ogrzania pływalni( w ramach dyrektywy UE, nakładającej na kraje członkowskie obowiązek pozyskiwania 20 % energii ze źródeł odnawialnych),?

Dariusz Jałoszyński

………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………

     Czy samorządy gminne włączyły się lub włączą w sprawę partycypacji w kosztach budowy?

Dariusz Jałoszyński

…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….

4.        jaki wygląda przygotowanie i opracowanie dokumentacji związanej z budową?

Dariusz Jałoszyński

………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………..

5.        Kiedy i kto będzie wykonawcą inwestycji ( czy rozstrzygnięty jest przetarg z tym związany a jeśli nie kiedy on będzie miał miejsce?

Dariusz Jałoszyński

……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….

Karol Szmagalski

W świetle Pana wypowiedzi wydaje się, że istnieje szansa aby środowisko powiatu radziejowskiego otrzymało przy radziejowskim „Mechaniku” basen,  na miarę XXI wieku i służył jak największej rzeszy ludzi.

Na zakończenie naszej rozmowy jako ekonomista muszę zadać moim zdaniem jedno z trudniejszych pytań związanych z poruszaną tematyką . A mianowicie.

Karol Szmagalski

Czy Państwo analizowaliście problem kosztów utrzymania eksploatacji samego basenu po jego wybudowaniu i oddaniu ?

Dariusz Jałoszyński

………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………

Karol Szmagalski

Panie Starosto dziękuję za interesująca rozmowę. Sądzę, że jednak basen powstanie. A to o czym rozmawialiśmy zweryfikuję społeczeństwo powiatu radziejowskiego. Dobrze się stało ,że mogliśmy na ten temat porozmawiać. Lepiej późno niż wcale. Życzę aby Pana informację zweryfikowało życie.

 

 

 

==========================================================================================================================
Szablon by Sliffka