Genowefa Bazyli tomik wierszy
" Niepokój do wynajęcia"
gif
===================================================

strona główna

Któż z nas nie odstąpiłby swego niepokoju' za grosik ".
Kto choć czasami nie czuje samotności
i nie marzy o kimś serdecznym,kto będzie wsparciem i nie zawiedzie.
Bardzo często w nasze życiorysy wpisane są przykre doświadczenia.
Ile razy sparzyliśmy sie ,zbytnio ufając drugiemu człowiekowi.
Lekcje ,które daje nam życie,ucza ostrożności.
A mimo to szukamy,marzymy o szczęściu i bliskości drugiej osoby.

 

================================================== 

Niepokój do wynajęcia

Chcę wynająć niepokój,
Jak cień przy mnie tkwiący,
Raz duży, to znów mały,
Mieści się w czterech ścianach,
Tylko czasem wychodzi.
Niepokój
Czy słońce zaświeci,
Telefon zadzwoni,
Czy jesteś gdzieś tylko dla mnie,
Czy będę zawsze obijać się
O ściany samotności ?

Kto chce wynająć mój niepokój ?
Odstąpię tanio,
Za grosik.

===============================================

Zaproszenie

Nieznany przechodniu 
wejdż
w pochmurny dzień
na filiżankę aromatycznej goryczy.
Kiedy deszcz rozpłacze się za oknem,
wstąp
na łyk herbacianej melancholii.
Wejdż
perłowym zmierzchem,
na strumień blasku lampy
i pozostań.

==================================

Bez Ciebie

Przerzucam stronice,
myśl biegnie do nikąd,
zieleń wiosenna sarzeje
i ptak zmartwiał w kalinie,
wiatr nie śpiewa serenad
i walc nie wiruje,
gdy nie ma ciebie.

 ==============================

Czekaj

Przejdę bosa po kroplach rosy
będę w ogrodzie
w woni bzów i konwalii
białoliliowa
wyjdę z mokrej bryzy
otulona pianą
w nostalgii nokturnu
spłyne nocą
w gwiażdzisty szal odziana

============================================= 

Adamowi

Poznaliśmy sie na ulicach miasteczka,
w ławkach tej samej klasy,
w karnawałowym walcu na prywatce.
Wchodziliśmy z Meldelssohnem
na stopnie ołtarza,
robiliśmy prawo jazdy na dziecięcy wózek.
Kłóciliśmy się o spóżniny obiad,
porozrzucane skarpetki,
spektaktl teatralny,
do dnia
przerwanej w pół słowa rozmowy,
rozlanej herbaty,
okrzyku dziecka.
Odszedłeś z wykiem syren,
zamknołeś drzwi skamieniałej
z przerażenia ciszy.

 

* * *

 



Na granitową płytę kładę

kwiatek chabru,

błękitny
jak twoje spojrzenie.
W cmentarnej szarości samotna
wśród kopczyków kryjących
małe skończone życia,
pytam bezgłośnie ,
dlaczego ty
córeczko?

 

* * *

Miałam kiedyś szczęście,
którego nie było,
miałam miłość,
co sie nie zdarzyła,
miałam tez bogactwo
w dziurawej kieszeni
i cierpienie miałam
na własna miarę.

=================================== 

Na przekór

Poczełam się
w miłosnym uniesieniu,
urodziłam
przeciw chęcią,
żyję wbrew ludziom,
idę
przez życie samotnie.

=============================================

Kościółek

 

Na skraju puszczy
w kościóku
co w drewniane ściany
polne wiatry łapie
pachnącym
ziołami
i czasem
odmierzanym przez wieki 
ukołysany

szeptem
lip stuletnich
zatroskany
Bóg.

=========================================

Znajomy nieznajomy

Witaj
znajomy Nieznajomy,
w szary,nieprzytulny ranek.
Znajomy,
ze wspólnej zieleni traw
przy drodze,
leśnych polanek,
złotych irysów zagubionych w stawie.
Nieznajomy,
życie biegło bez ciebie.
Wiec żegnaj 
znajowy Nieznajomy,
choć ranek dzisiaj szary
i nieprzytulny.

========================================== 

Pod jabłonią

Siądż przy mnie
pod jabłonią rosochatą,
pomilczymy o wiosnach,
co pachniały nam odmiennie,
o latach gorących
jak miłość,
o nie napisanych listach.
Umówimy się znów 
pod jabłonią,
na spotkanie,
którego nie będzie.

========================================= 

Jesień

 

Jabłka,jabłka,jabłka
zaścielaja trawy,
kuszą kolorami,
oszałamiają winnym aromatem.
Czerwone jak płomień
warkocze dzikiego wina
wspinaja się po białych tynkach.
Wpłatany w goszcz winorośli powojnik,
spóżnionym błysnął fioletem.
Niesiona sennym wiatrem
płynę z nicią pajęczą,
w drgającej złociście przestrzeni.

======================================== 

Obraz w lustrze

W biel porcelitowej misy,
ciepły strumień spłukuje z rąk
mydlana pianę.
W lustrze,okno
z podniesionym żaluzjami,
kawałek dachu z dziurawą rynną,
ściana tynku powiazana suchymi
pnączami winorośli
i posiwiały od rosy trawnik.
Wśród niezliczonych nagich gałezi,
rubinowo płoną zapomniane jabłka.

======================================

Mgła

Na pola opadła mgła.
Na twarze w makijażu
i wrony kraczą,
mgła.
Na ręce splecione,
oodechy pośpieszne,
mokra,lepiaca sie mgła.
Smutne,
bezbarwne obrazy,
zwalniaja serca rytm.
Za dzień,za dwa,
za jakis czas,
słońce zapłonie w szarości,
łza rosą zabłyśnie
i serce zabije,
świetliście rozedrga się
mgła.

=================================== 

Zza firanki

Zza firanki wyjrzał świt
opleciony siecią woni,
rozłozył na ścianach
seledynowe,drżące cienie,
potrząsnął rozkwieconym
drzewem wiśni
i rosistym prysznicem
rozbudził dzień.

====================================

Fiołki i lipy

Zgubił kwiecień
fiołki w trawie,
w kroplach rosy,
chłodnym cieniu.

Zadumały sie liliowo,
falowały zapachami,
które wiatr jak pajączynę
upinał między drzewami.

W alei lipy ciekawe
szepnęly zdumione:
ktoś rozpiął wśród gałęzi
firanki fiołkowe.

Zastygły jak żony Lota,
stopami w ziemę wrosły,
zakwitły jak motyle,
zapachniały miodnie.

===================================== 

Deszczowe marzenia

Listopadowy deszcz
po ścieżkach się włóczy,
wiatrem zawodzi.
Przygnebiony
na smutnych ławkach w
w parku przysiada.
Chciałby kochać majowo,
kipieć szczęściem zielonym
i szeptać liściom głupstwa szalone,
deszcz listopadowy.

* * *

Drzewa kołyszą sie do snu,
rzucone wiatrem liście
więdną
w siwej wilgotnej trawie.
Dłoniaste klony
układają barwne mozaiki.
Chodzę wśród nich zamyślona,
szeleszczac
niespełnionymi marzeniami.

====================================

Niepowodzenie

Napisałabym wiersz,słowami-
gorejącymi
by zapłonął szkarłatem,
duszę ogniem roziskrzył.
Obojętność zmroziła słowa,
opadły jak liście.

====================================== 

Muszla

Patrz!
Muszla usneła na piasku.
Pienista fala ułzyła ja troskliwie.
Ostrożnie pochyl się,
tak niewielu nas wzrusza.

========================================

Stopy w sznurowanych trzewikach

Droga wiła się czarnym asfaltem,
połyskującym wilgotnymi oczami kałuż.
Stopy w sznurowanych trzewikach
depczą
opadłe liście,
kruche gałązki,
szeleszczące kamyki.
Stąpaja ostrożnie,
ale i tak potykaja się
o niewidoczne wykroty.
Blade słońce
wyzłociło
zamglony dzień.
Stopy w sznurowanych trzewikach
podążaja przed siebie.
Na niewymierny ułamek czasu,
serce staneło zamyślone.
Zakołysało się wokół,
poszarzało,
postraszniało.
Stopy w sznurowanych trzewikach
straciły pewność siebie.
Jeszcze pare kroków,
kilka oddechów,
klucz wolno obraca się w zamku,
nie moich drzwi.

==================================

Marzenia

Nie myśleli,
nowe życie
darowali światu,
okruszynę w bezmiar rzucili,
pili za bogactwo,
marzenia
utoneły w zapomnieniu.

=================================== 

Kołysanka dla serca

Śpij serce
choć ogień ponizenia
osmalił mi skrzydła,
obojętność
ścieła chłodem
zarómienione ciepło
i Anioł Śmierci
unióśł do nieba pierwiosnek.
Ty serce spij.

================================ 

Ostrożność

Ostrożnie niosę serce moje,
jak puchar z kryształu.
Omijam
ognie namiętności
mroczne zakamarki
nieżyczliwych cieni
i ścieżki do nieba umarłych kwiatów
omijam.
Jak puchar z kryształu
ostrożnie niosę serce moje.

====================================

Zwątpienie

Ty,który wszystko wiesz,
nie chcę Cię dziś niepokoić.
Zwątpienie
mackami
serce opasało
sącząc w duszę
lęk i mrok.
Osamotniona
nie rozerwę
niewolacych pęt,
choć w Ciebie
utkwiony mam wzrok.
Nie chcę Cie dzis niepokoić
Ty,który wszystko wiesz.

======================================== 

Do ciebie

Modle się szelestem liści o świtaniu,
wyliczanka kukułki w ogrodzie,
ozywczym deszczem w upale,
weselną wędrówką winniczka
i przekomarzaniem się szpaków
wijacych gniazdo.
Pełno tu modlitwy bez słów.

===========================================

Kaczeńce

Zatłoczone arterie wielkich miast,
grzmot odrzutowców,
pisk opon.
Drżę wśród chłodu nowoczesności,
surowości światyń.
Uciekam w ciszę tataraków,
wpatruję w złote oczy knieci.
Panie na Wszechświecie,
czy kochasz kaczeńce.

==============================================================

Gdzieś na spotkaniu rodzinnym
otrzymaliśmy zbiór wierszy
Genowefy Bazyli
w tomiku
"Niepokój do wynajęcia"
warto go poczytać
aktualizowano 2009.04.09 godz.9,oo